Podkarpacka gmina Bircza planuje likwidację czterech podstawówek - w żadnej nie uczy się więcej niż 37 uczniów. - Są klasy, w których jest po dwóch uczniów, ale i takie, gdzie w kilku rocznikach nie ma żadnego - mówi Józef Żydownik, wójt gminy Bircza. Roczny koszt utrzymania ucznia dochodzi tu do 19 tys. zł, przy średniej subwencji w gminie 6,4 tys. zł. W 2010 r. do szkoły gmina dołożyła 1,9 mln zł. W tym roku brakuje 3,1 mln zł. - To efekt przede wszystkim podwyżek płac nauczycieli i spadku liczby uczniów. Nie mam w gminie szkoły, w której liczba uczniów rośnie - mówi Żydownik.
Ale są też inne przyczyny. Od 1 stycznia obowiązuje nowa ustawa o finansach publicznych. - Dochody gminy muszą się równoważyć z wydatkami bieżącymi, inaczej Regionalna Izba Obrachunkowa nie zaakceptuje budżetu i będą kłopoty: pakuję walizki z radą i wchodzi komisarz - rozkłada ręce wójt Birczy.
Henryk Sułuja, przewodniczący Związku Gmin Bieszczadzkich, mówi, że podobne zmiany planuje wiele gmin. W Ustrzykach Dolnych, których Sułuja jest burmistrzem, ważą się losy szkół w Łodynie i Hoszowie. Te sześcioklasowe mają się stać trzyklasowymi. Zdaniem mieszkańców to prosta droga do ich likwidacji. - Rodziny z dwójką dzieci w szkole, gdy będą miały zawozić do innej miejscowości starsze dziecko, zawiozą też młodsze. Zastanawiam się, czy fundować dziecku stres związany ze zmianą środowiska po trzeciej klasie - mówi Anna Kryda, matka, która walczy o szkołę w Łodynie. Argumentów rodziców za utrzymaniem szkoły jest więcej. Zbudowano ją w latach 90. - w dużej części dzięki pieniądzom mieszkańców wsi. - To jedyne miejsce integracji społecznej poza kościołem. Jedyne - w którym mieszkańcy mogą się spotykać wszyscy, nie tylko dzieci - mówi Jolanta Jarecka, szefowa stowarzyszenia Bieszczadzka Przestrzeń Kulturowa.
Likwidację czterech szkół wiejskich w Pławnicy, Wilkanowie, Starej Łomnicy i Długopolu zapowiedziały władze Bystrzycy Kłodzkiej. Jeśli tak się stanie, ok. 300 uczniów od nowego roku szkolnego będzie musiało dojeżdżać do oddalonych o kilka kilometrów szkół w Bystrzycy, a pracę może stracić nawet 60 nauczycieli.
Czy
MEN pozwoli na likwidację małych szkół? - Za kilka miesięcy ministerstwo przedstawi Sejmowi zmiany w ustawie o systemie oświaty, które pomogą samorządom stworzyć mechanizmy umożliwiające skuteczne i efektywne zarządzanie oświatą. Będzie można np. tworzyć grupy przedszkolno-podstawówkowe - mówi Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN.
W czwartek sekretarz stanu w MEN Krystyna Szumilas poinformowała, że samorządy zgłosiły zamiar likwidacji 335 szkół - i to nie tylko małych - spośród ponad 28 tys. placówek. Zgodnie z przepisami organ prowadzący szkołę ma obowiązek na co najmniej sześć miesięcy przed likwidacją zawiadomić o tym rodziców, uczniów, nauczycieli i kuratora oświaty. - Ostateczna liczba szkół do likwidacji będzie znana w połowie marca. Ale ta liczba maleje - w 2007 roku było to 608 placówek, w roku ubiegłym już tylko 582 - powiedziała Szumilas.