Rząd nie skorzystał z możliwości odwołania się od wydanego trzy miesiące temu przez Trybunał Praw Człowieka wyroku w sprawie ucznia i jego rodzica (państwa Grzelaków) przeciw Polsce. Trybunał uznał, że Polska naruszyła prawo do milczenia w sprawach sumienia i wyznania, dopuszczając do stawiania kreski z religii/etyki na świadectwach. Zdaniem sędziów kreska oznacza ujawnienie w urzędowym dokumencie, że uczeń jest osobą niewierzącą lub niewyznającą religii rzymskokatolickiej, bo tej religii najczęściej naucza się w polskich szkołach.
Według ustawy oświatowej uczeń, który nie chce chodzić na religię, ma prawo uczyć się etyki. Według najnowszych danych
MEN lekcje religii (przede wszystkim katolickiej) odbywają się w 72 proc. szkół, zaś lekcje etyki - w 2,4 proc. MEN tłumaczy to brakiem wystarczającej liczby chętnych. Według rozporządzenia resortu o nauczaniu religii lekcje etyki lub religii mogą być w szkole zorganizowane, jeśli zgłosi się co najmniej siedem osób. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która zgłosiła Trybunałowi w Strasburgu opinię przyjaciela sądu (amicus curiae) do sprawy rodziny Grzelaków przeciw Polsce, twierdzi, że może to być spowodowane tym, iż dyrektorzy nie informują rodziców i uczniów, że można zgłaszać się na lekcje etyki. Zgłaszanie chęci może być potraktowane jako kłopot dla szkoły - musiałaby znaleźć i opłacić nauczyciela. Rozporządzenie MEN przewiduje możliwość nauczania etyki w grupie międzyszkolnej, ale to przepis martwy, a na wsi - wręcz niemożliwy.
Już w 2007 roku
Trybunał Konstytucyjny sygnalizował rządowi konieczność zmian w prawie oświatowym tak, by m.in. kwestie nauczania religii i etyki były w ustawie, a nie w rozporządzeniu. W grudniu 2009 r. TK, uznając zgodność z konstytucją wliczania stopnia z religii/etyki do średniej na świadectwie, zauważył, że byłoby wskazane, "aby prawodawca rozważył, czy aktualna regulacja jest trafna, skoro stwarza ryzyko trudności w zapewnieniu prawidłowego stosowania zaskarżonych przepisów oraz ryzyko pojawienia się lokalnych konfliktów społecznych lub zjawisk nietolerancji".
W lipcu w sprawie lekcji etyki do minister edukacji Katarzyny Hall pisał rzecznik praw obywatelskich. Pytał, co MEN zamierza zrobić w związku z wyrokiem przeciw Polsce. Sugerował, że liczbę minimum siedmiu uczniów można zmniejszyć do trzech, jak przy nauczaniu języka mniejszości narodowych.
Pytamy MEN, jak po uprawomocnienia się wyroku w sprawie kreski z religii/etyki zrealizuje prawo do lekcji etyki? I czy zamierza prawnie zobowiązać dyrekcje szkół do proponowania uczniom i rodzicom lekcji etyki?
- Zmiany, które będą wprowadzane, są konsultowane w kierownictwie MEN. W ciągu kilku tygodni nowe propozycje powinny zostać przedstawione opinii publicznej - odpowiedział rzecznik prasowy MEN Grzegorz Żurawski.
Żeby uniknąć kreski na świadectwie MEN może albo wprowadzić przepisy gwarantujące chętnym możliwość uczenia się etyki, albo zlikwidować stopnie z religii/etyki na świadectwie.
Po uprawomocnieniu się wyroku można się na niego powoływać przed polskimi sądami. Każdy, kto ma na świadectwie kreskę zamiast stopnia z przedmiotu religia/etyka, i nie mógł chodzić na etykę, może wystąpić przeciw skarbowi państwa z pozwem o naruszenie dóbr osobistych, bo jest nim prawo do milczenia w sprawach sumienia i wyznania, które gwarantuje konstytucja. Dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zapowiada, że Fundacja obejmie takie sprawy Programem Spraw Precedensowych. - Mamy już zgłoszenia - mówi nam.