Bonifacy Karnowski, potężnie zbudowany nauczyciel wychowania fizycznego i trener koszykówki, prowadzi w Toruniu Międzyszkolny Klub Sportowy "Katarzynka". To 70 koszykarzy - głównie uczniów ZS nr 24. Są jedną z najlepszych grup juniorskich w kraju. Za zajęcia i mecze rozgrywane w swojej szkolnej sali zawodnicy płacą.
Karnowskiego to irytuje. W takiej samej sytuacji są setki MKS-ów prowadzonych przez pasjonatów koszykówki, piłki nożnej, siatkówki. Powstają, bo nauczyciel WF organizuje grupę talentów z okolicznych szkół. Trenują popołudniami, gdy szkolne sale i tak stoją puste.
Szkoła nie może - według przepisów - nie inkasować pieniędzy za przekazanie sali MKS-owi. To efekt uchwał, jakie rady miast wprowadzały w ostatnich latach. Toruń - trzy lata temu. Ratusz tłumaczy, że to "preferencyjne minimalne stawki czynszu za wynajem".
Ale to stawki zabójcze dla klubu utrzymującego się ze skromnych składek rodziców i wyproszonych od miasta dotacji. Wynajęcie sali gimnastycznej to minimum 19 zł za godz., basenu - 35 zł. Tę drugą stawkę płaci działający także w toruńskim ZS nr 24 klub Laguna. Dzieci trenują pływanie w płetwach. Biją rekordy Europy, stają na podium mistrzostw świata.
Laguna i inne kluby muszą zapłacić swoim szkołom także tzw. koszty niezależne - "media". Trener jednego z MKS-ów w Toruniu: - Na nas się zarabia, uznając, że przez godzinę treningu zużywamy prąd za 30 zł. Czy my jesteśmy hutą?
Trenerzy o zachowaniu władz mówią "absurdalne". Cała Polska buduje "orliki" - miasta prześcigają się, kto będzie miał więcej nowoczesnych boisk dostępnych dla dzieci i dorosłych z okolicy zupełnie za darmo. Niektóre gminy opłacają nawet trenerów, którzy dyżurują na "orliku". A w szkołach bez opłaty uczniowie nie potrenują.
Opiekun Skawy Wadowice Michał Ogieło informuje, że płaci 30 zł za godz. - Ale stawki w kraju bywają wyższe: 40-50 zł - dodaje.
MKS Zryw w Opolu właśnie negocjuje ceny za basen. Klub zapłaci mniej, jeśli nadal będzie trenować wyłącznie uczniów SP nr 5, która zarządza pływalnią. Gdyby chciał przyjąć też pływaków z innych szkół, musiałby płacić ceny rynkowe: 7 zł za godz. treningu jednego zawodnika! Prezes klubu Waldemar Burzykowski: - Nie skarżę się, wiem, że i tak nie mamy źle. Ale czemu winne są utalentowane dzieci, które chcą trenować, a nie mogą taniej, bo nie są uczniami danej szkoły? Za 7 zł za godz. można się popluskać raz w tygodniu, ale nie trenować sport! Musi być 20 godz. tygodniowo - to by było za jedną osobę 140 zł.
Burzykowski mówi, że w niedziele basen jest nieczynny. A on wiele razy prosił o umożliwienie prowadzenia wtedy treningów. Bezskutecznie.
Dyrektor ZS nr 24 Ewa Czerwińska tłumaczy: - Są ustalone stawki za wynajem sali o określonej powierzchni, pływalni itp. Nie można nic zrobić. Jako osoba zarządzająca obiektem przestrzegam przepisów. Prywatnie zdanie mogę mieć inne.
"Gazeta": - Czyli jakie?
Czerwińska: - Jeżeli to jest młodzież szkolna, dość ściśle związana z placówką, te sale powinny być otwarte.
Pomocą dla setek klubów mają być dotacje z samorządów. W ubiegłym roku Katarzynka dostała w sumie z budżetu Torunia 20 tys. zł. W praktyce 13,5 tys. Resztę musiała oddać za wynajem szkolnej, czyli miejskiej sali. - Zapytałem o to niedawno jednego urzędnika - opowiada trener Karnowski. - Powiedziałem: To nielogiczne. Mówcie, że dajecie nam 13 tys. Odpowiedział, że 20 tys. lepiej brzmi. Można powiedzieć, że miasto na nas zarabia.
Pełnomocnik ds. sportu marszałka woj. kujawsko-pomorskiego Marcin Drogorób przyznaje: - Ten system jest chory, wymaga szybkiej zmiany. Skoro tworzymy bazę dla młodych sportowców, powinniśmy szukać rozwiązań, by kluby miały jak najmniejsze obciążenia.
- Durny kraj, lepiej już te wszystkie sale pozamykać i nie udawać, że coś się dla klubów robi - podsumowuje kierownik sekcji koszykówki MKS Zabrze Marcin Mach. - Mamy w sumie 200 osób. Żyjemy tylko dzięki sponsorom. Dostajemy dotację, ale później nam się ją zabiera.
Leszek Blanik, mistrz olimpijski, świata i Europy w gimnastyce sportowej: - To trochę marnowanie naszych talentów. Wiem, że podobne kłopoty były np. z uczelniami wyższymi i tym, na jakich warunkach mają wynajmować obiekty klubom złożonym z ich studentów. A przecież im więcej ogólnodostępnej, taniej bazy, tym lepsza będzie i nasza młodzież, i wyniki polskiego sportu.
Przewodniczący toruńskiej rady miasta Waldemar Przybyszewski (PO) po rozmowie z "Gazetą" zapowiedział, że rada rozważy zmianę przepisów. W kraju byłby to ewenement.
Ale może już niedługo wszystkie rady będą musiały zmieniać swoje uchwały.
- Problem jest poważny, szczególnie w sytuacji, kiedy bezpłatne jest użytkowanie "orlików". Sprawę ma rozwiązać nowa ustawa o sporcie, której twórcą jest minister Adam Giersz - usłyszeliśmy od Ryszarda Stachurskiego, sekretarza stanu w Ministerstwie Sportu.
Źródło: Gazeta Wyborcza