http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Każde dziecko do przedszkola?

Aleksandra Pezda
2010-01-20, ostatnia aktualizacja 2010-01-20 11:43

Rząd wpisał do planu pracy na ten rok upowszechnienie wychowania przedszkolnego

Zielona Góra. Przedszkole nr 17 przy ul. dr. Pieniężnego
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Zielona Góra. Przedszkole nr 17 przy ul. dr. Pieniężnego

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Co to znaczy? Według zamierzeń rządu, o czym pisaliśmy wczoraj w "Gazecie", w ciągu kilku lat będzie miejsce w przedszkolach dla co najmniej 90 proc. dzieci trzy- do pięcioletnich. Żeby to zrobić, rząd planuje nawet przedszkola budować.

Teraz w Polsce tylko ok. 60 proc. dzieci w wieku trzy-pięć lat chodzi do przedszkola. Najgorzej jest na wsi, gdzie do przedszkola chodzi tylko co trzecie dziecko. Unijna średnia to 84 proc. Są kraje, np. Belgia, Francja, w których do przedszkola chodzi każde dziecko, zanim rozpocznie naukę w szkole.

W Polsce w tym roku spośród ponad 1 mln 88,5 tys. dzieci, miejsc zabrakło dla 433 tys., a rząd wyliczył, że w następnych latach potrzeba będzie miejsc dla ok. 255 tys. dzieci.

Przedszkola uspołeczniają, uczą zaradności, poczucia własnej wartości, samodzielności i koncentracji.

- Wychowani bez nich 20-latkowie nie będą mieli szans w konkurencji o dobrą pracę w UE - mówiła nam Teresa Ogrodzińska, prezes Fundacji im. Komeńskiego.

Zgodnie z przyjętą wczoraj przez rząd strategią, zadaniem Ministerstwa Edukacji będzie wynegocjowanie z Komisją Europejską pieniędzy na przedszkola w następnym okresie finansowania, czyli po 2014 r. Chodzi o ok. 3 mld zł rocznie.

- Miejsce dla dzieci w przedszkolach stosunkowo łatwo tworzy się w miastach, gdzie masowo przesuwa się zerówki do szkół. Na wsi zerówki już wcześniej były prawie wyłącznie w szkołach, więc tworzenie nowych miejsc wymaga fizycznego ich zbudowania. Inaczej grozi nam, że przy poprawie przeciętnej dostępności przedszkola w kraju, jeszcze bardziej zwiększy się różnica między wsią a miastem - mówi ekonomista dr Mikołaj Herbst, współautor książki "Finansowanie oświaty w Polsce - diagnoza, dylematy, możliwości".

- Budować małe przedszkola? Bardzo dobrze. Tylko jak je potem utrzymać? - mówi Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

W Polsce przedszkola utrzymują gminy z własnych pieniędzy. Efekt? Likwidują je, bo są zbyt kosztowne.

Herbst: - Nowe miejsca przedszkolne powstają niemal wyłącznie z pieniędzy unijnych. To dobrze, bo to jeden z lepszych sposobów, w jaki te pieniądze można wykorzystać. Ale musimy wypracować rozwiązanie, jak finansować powszechną opiekę przedszkolną na czasy "pounijne". Nie chcemy przecież przedszkoli zamykać, kiedy skończą się środki UE.

Ogrodzińska:- Teraz, kiedy samorządom kończą się unijne pieniądze na tzw. małe przedszkola, często utrzymują je np. z pieniędzy na profilaktykę alkoholową. Efekt? Zostają w przedszkolach małe grupy i w okrojonym czasie.

ZNP składał w zeszłym roku w Sejmie obywatelski projekt, żeby jednak przedszkola finansować z budżetu państwa. Wyliczył, że kosztowałoby to budżet państwa ok. 1,6 mld zł. Ale projekt nie przeszedł. - Bez pomocy państwa gminy nie otworzą nowych przedszkoli, bo wielu na to po prostu nie stać - mówi Broniarz.

Podpisy pod kolejnym obywatelskim projektem, który ma wprowadzić zasadę, że to państwo płaci na przedszkola, zbierają założyciele ruchu Ratujmaluchy. -Tylko to może wreszcie wyrównać i podnieść edukacyjne szanse wszystkich dzieci - mówi założycielka ruchu Karolina Elbanowska.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':