14 października, Dzień Nauczyciela. A więc:
Drodzy nauczyciele, drogie nauczycielki!To piękny dzień. Świętujemy szerzenie wiedzy i doceniamy tych, którzy ją szerzą. W pokojach nauczycielskich dzisiaj serniki, kremówki, herbata. Skrócone lekcje. Miłe słowa od Pana Dyrektora (rzadziej: Pani Dyrektor). I życzenia wytrwałości, bo to zdradliwy zawód, i cierpliwości, bo niełatwy. Pragnę dodać kilka życzeń specjalnych.
Zdrowia! Ponad rok temu ogłosiłam: jestem nauczycielką i jestem lesbijką. W środowisku nauczycielskim spotkało się to z rożnym odbiorem: "Po co? Pisać o intymności nauczyciela to niezdrowe" - czytałam w komentarzach.
A jednak - tak jak homoseksualizm jest zdrowy, tak i mówienie o nim. "Seksualność" to przecież nie to samo co "seks", podobnie jak "rodzina" to nie to samo co "kopulacja".
Oscar Wilde, Narcyza Żmichowska, Marcel Proust... Gryziemy się w język, mając opowiedzieć na lekcji ich biografię. Dlaczego?
Jakby słowa "lesbijka", "gej", "trans" nie licowały ze szkołą, dotyczyły sekretnego życia, alkowy. A przecież - nie. Dotyczą alkowy w tym samym stopniu, co "Wesele" (także to Wyspiańskiego), jak "motyw miłości w sztuce" omawiany na maturze, jak miłość Mickiewicza do Maryli Wereszczakówny.
Mówienie o nich wszystkich jest tak samo zdrowe. Mówmy więc.
Szczęścia! Jakiś czas temu uczestniczyłam w debacie na temat coming-out'u. Pewien Pan wstał i powiedział: "A ja mam inne doświadczenia niż pani. Tam, gdzie uczyłem, nie przeszkadzało, że jestem gejem. Ktoś znalazł coś o mnie w internecie i nawet się nie naśmiewał". Rozumiem i bardzo się cieszę. Mnie też nie przeszkadza, że ktoś jest heteroseksualny. Kiedy się tego dowiem, nie krzywię się, nie naśmiewam. Jakoś głupio to brzmi w odniesieniu do heteroseksualności, prawda?
Czy pan z Wrocławia ma szczęście? Z pewnością - tak. Ten ktoś, kto "coś znalazł" mógł donieść dyrekcji, dyrekcja mogła nie chcieć przedłużyć umowy. Pan mógł mieć nieprzyjemności. Jednak czy brak nieprzyjemności to szczęście? Nawet Epikur by się nie zgodził - reguła jest do niczego, jeśli nie odnosi się do wszystkich.
Czy naprawdę chodzi o to, żeby nie przeszkadzać i się z tego cieszyć? Nie. Chodzi o to, żeby ten Pan mógł w swojej szkole zorganizować debatę na temat tolerancji, żeby przychodził z partnerem na studniówki i na piwo z kolegami (w Dniu Nauczyciela na przykład). Żeby powiedział na jednej z rad pedagogicznych: zróbmy różnorodne walentynki, a podczas Andrzejek niech wróżby nie będą tylko pro-hetero. Niech męskie i żeńskie imiona na serduszkach będą pomieszane. I żeby Rada Pedagogiczna nie spojrzała wtedy na niego krzywo. Żeby gejowstwo tego Pana (i innych nieheteroseksualnych osób w szkole) było częścią społecznego życia szkoły, a nie pół-sekretnym dziwactwem, na które machamy ręką, bo przecież on jako kolega całkiem sympatyczny jest.
Tak naprawdę Pan z Wrocławia ma podobne doświadczenie do mojego. Moja orientacja przeszkadzała niewielu. Bo co ich to obchodzi? Lesbijka niepolityczna - proszę bardzo. Jeśli zna swoje miejsce na obrzeżu heteronormy i nie narusza jej stabilnych granic.
Może niebawem wiele się zmieni. W nowym Sejmie już znalazło się miejsce na świeckość, wielorakość, obywatelskość, tolerancję i wolność. Na Ruch Poparcia Palikota (którego kampania to właśnie te hasła), zagłosowało półtora miliona osób. Przede wszystkim młodych. Do Sejmu weszli działacz gejowski Robert Biedroń, feministka Wanda Nowicka i transpłciowa Anna Grodzka.
Nienormatywne są nie tylko ich ciała, także ich idee. Kiedy polska
szkoła się na nie otworzy będziemy mówić o pełnym szczęściu. Życzę nam tego!
Pomyślności Wiem, że wśród nas - nauczycielek i nauczycieli jest masa ludzi tolerancyjnych, otwartych. System edukacji wymaga jeszcze wielu zmian, na które my - szeregowi pracownicy i pracownice nie mamy wpływu. Jednak mamy wpływ na coś ważniejszego - na szkolną codzienność. To ona, silniej niż program, kreuje zachowania, wzorce, stereotypy. Nauka nie kończy się razem z lekcją - wszyscy to wiemy.
Załóżmy, że Jaś, uczeń III klasy LO jest gejem. Idzie na lekcję polskiego i słyszy: "Oscar Wilde został skazany na 2 lata ciężkich robót za podejrzenie o homoseksualizm (wtedy: sodomię), co zniszczyło jego karierę. To był spektakl przemocy". Powiedzmy, że słyszy nawet: "Homoseksualność Wilde'a to nie tylko jego prywatna sprawa. Wpłynęła znacząco na jego styl, poetykę, na to, co nazywa się dziś kampem. Wpłynęłą więc na kulturę". I tak dalej.
Wychodzi podbudowany, chce czytać Wilde'a. Jego koleżanka z ławki - Basia - też, bo podoba jej się ten kamp. Na korytarzu zatrzymuje ich nauczycielka: "Basia, rozumiem, że chcesz poderwać Jasia i dla niego nakładasz te seksi kozaki. To naturalne, ale w szkole obowiązują kapcie, marsz do szatni". Basia głupio się uśmiecha, co ma powiedzieć? Jaś wędruje na WF, gdzie słyszy: "Janek, co jest? Strzelaj jak facet a nie baba!". A na próbie akademii patriotycznej, gdzie recytuje akowski wiersz, mówią mu: "Powiedz to, jak żołnierz, tak, żeby dziewczynom kolana się uginały. Taki przystojniak z ciebie, chyba wiesz, o co chodzi ".
Oscar Wilde przewraca się w grobie, przewraca się cały potencjał lekcji o homoseksualizmie Wilde'a, można go rozbić o kant. Nie wymyśliłam tych przykładów, sama to wszystko słyszałam, powtarzam z pamięci. Ale nie piszę tego, by się z czegoś nabijać, czy krytykować. Piszę, by zwrócić uwagę na klisze, pułapki języka i przyzwyczajenia. Wiem, że trudno myśleć nad każdym zdaniem, zachować uwagę non stop. Ale łatwo parę razy pomyśleć, by zmienić nastawienie. Reszta przyjdzie sama. Zacznie zapalać się lampka.
Dlatego życzę nam wszystkim cierpliwości w pokonywaniu wewnętrznych schematów, które mogą dla innych być krzywdzące i które przeszkadzają nam w pracy. Życzę pomysłów i pomyślności. I radości z tego, że się udaje.
Nie dajcie się! Specjalne życzenia mam dla nauczycieli gejów, pedagożek lesbijek, wszystkich osób LGBT, które pełnią rożne funkcje w szkole: trzymajcie się, nie dajcie się!