W tym czasie wydarzyła się awantura związana z prezydenckimi prawyborami - Janusz Palikot skrytykował walczącego o nominację Radosława Sikorskiego, nazywając go "kandydatem PiS".
Platformie mógł też zaszkodzić głośny wywiad byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, który z pola golfowego na Florydzie mówił o Polsce jako o "dzikim kraju" i przekonywał, że może się kumplować, z kim chce. Drzewiecki podał się do dymisji w zeszłym roku po wybuchu afery hazardowej.
Mówiąc o spadku Platformy, warto jednak pamiętać, że jej notowania pod koniec lutego były wyjątkowo wysokie - 58 proc. Dwa tygodnie wcześniej PO miała 48 proc. poparcia.
- Nic złego się nie dzieje, to dalej bardzo dobry wynik. Drobna korekta wyniku fantastycznego sprzed dwóch tygodni - mówi wiceszef klubu PO Sławomir Nowak.
Przez ostatnie dwa tygodnie PiS zyskał 2 pkt proc. - To zawsze miła wiadomość, zwłaszcza że sondaż był przeprowadzony w weekend, gdy odbywał się nasz kongres - mówi rzecznik PiS Adam Bielan. Skąd spadek PO? Bielan: - Przestała działać premia za pomysł prawyborów, ujawniły się za to ich wady - kandydaci Platformy zaczęli się na poważnie spierać, pojawiły się złośliwości.
5-proc. próg wyborczy przekraczają też w naszym sondażu
PSL i
SLD (po 7 proc.), które urosły o 1 pkt proc.
Pozostałe partie -
Samoobrona, LPR,
UPR,
SdPl, Prawica RP, SD i PD - mają od 0 do 2 proc.