http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co dzieci chcą wiedzieć o seksie

Aleksandra Pezda
2009-10-03, ostatnia aktualizacja 2009-10-02 20:31

Według MEN 65 proc. uczniów podstawówek i gimnazjów oraz mniej niż 40 proc. licealistów chodzi na lekcje edukacji seksualnej. W rzeczywistości udział w tych zajęciach deklaruje tylko 30 proc. młodzieży

Według MEN 65 proc. uczniów
podstawówek i gimnazjów oraz mniej
niż 40 proc. licealistów chodzi na
lekcje edukacji seksualnej
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Według MEN 65 proc. uczniów podstawówek i gimnazjów oraz mniej niż 40 proc...
ZOBACZ TAKŻE
czego młodzież chciałaby się w szkole dowiedzieć o seksie
czego młodzież chciałaby się w szkole dowiedzieć o seksie
Takie wyniki przynoszą najnowsze badania znanego seksuologa profesora Zbigniewa Izdebskiego wykonane przez TNS OBOP. Profesor utrzymuje, że statystyki MEN, choć opracowane na podstawie danych ze szkół, nie są do końca miarodajne.

Badania zostały przeprowadzone w pierwszych tygodniach września na reprezentatywnej próbie Polaków w wieku od 15 lat wzwyż. Wynika z nich, że trzy czwarte Polaków chce edukacji seksualnej w szkole.

Jednak tylko jedna czwarta badanych opowiada się za tym, aby były obowiązkowe. Pozostali - żeby rodzice mieli wpływ na to, czy dzieci na takie zajęcia pójdą, czy nie. 14 proc. badanych uważa, ze szkoła nie jest odpowiednim miejscem do rozmów o seksualności.

Do tego roku zajęcia z wychowania do życia w rodzinie, tzw. WDŻ, były nieobowiązkowe. Szkoła musiała je organizować tylko o ile rodzice złożyli pisemną deklarację, że sobie takich zajęć życzą. Często dyrektorzy sugerowali rodzicom, żeby się przy tych zajęciach nie upierali, w zamian oferując uczniom lekcje języków obcych albo innych przedmiotów.

Od września 2009 r. minister Katarzyna Hall wprowadziła zmianę, którą MEN określa jako obowiązek zajęć WDŻ od piątej klasy szkoły podstawowej aż do matury. Rzecz w tym jednak, że ten obowiązek jest warunkowy. Nadal o uczestnictwie w zajęciach decydują rodzice, tyle że teraz muszą dziecko ewentualnie wypisać z takich zajęć (dorosły uczeń w liceum decyduje o sobie sam).

- To niewielka zmiana, w szkołach nadal będzie tak samo - uważa Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Federacja zawiązała w tym roku z kilkoma innymi organizacjami Porozumienie na rzecz Upowszechniania Edukacji Seksualnej Dzieci i Młodzieży w Polskiej Szkole. Cel - wprowadzenie bezwzględnie obowiązkowej edukacji seksualnej.

Na razie, według statystyk MEN, w podstawówkach i gimnazjach na zajęcia WDŻ chodziło w ubiegłym roku ok. 65 proc. uczniów. W liceach już tylko 37 proc.

Z badań Izdebskiego wynika, że jest gorzej. Na pytanie: "Czy twoje dziecko chodziło na WDŻ?", twierdząco odpowiedziało 58 proc. rodziców i tylko 30 proc. uczniów.

- Wielu rodziców nie zapisywało dotąd dzieci na WDŻ, ponieważ po prostu nie przychodzili do szkoły. Teraz automatycznie ich dziecko będzie chodziło na zajęcia WDŻ - uważa wiceminister edukacji Krzysztof Stanowski.

Dlaczego MEN nie wprowadzi bezwzględnie obowiązkowych zajęć z WDŻ?

- O pewnych sferach wychowania dzieci powinni decydować rodzice. My jesteśmy zobowiązani uszanować tych, którzy chcieliby na ten temat rozmawiać samodzielnie ze swoimi dziećmi - mówi Stanowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 31 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów