Każda partia miała być reprezentowana w prezydium Sejmu. Tłumaczenie posłów, że zbulwersowała ich wypowiedź syna Nowickiej w sprawie Katynia, można włożyć między bajki. Matka nie odpowiada przecież za dorosłego syna.
Za kandydaturą Nowickiej przemawia jej życiorys. Od lat walczy o prawa kobiet jako szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, była ekspertką Światowej Organizacji Zdrowia, działa w Kongresie Kobiet.
Ale to nie spodobało się platformianym konserwatystom - zainspirowali akcję głosowania przeciw kandydatce Ruchu Palikota. Chcieli pogrozić Nowickiej, bo przeszkadzają im jej poglądy. Szczególnie to, że od lat walczy o liberalizację ustawy antyaborcyjnej.
Ten Sejm miał być mniej konserwatywny od poprzedniego. Premier
Donald Tusk obiecał nawet, że po wyborach wróci do ustawy o związkach partnerskich. Ale wczorajsza akcja PO i
PSL pokazała, że przy głosowaniach o związkach czy
in vitro ta grupa będzie hamulcowym. Jeśli Tusk chce tych zmian, za każdym razem będzie musiał ręcznie sterować koalicją.