Sędziów Trybunału wybierają politycy. Prawo zgłaszania kandydatów ma grupa 50 posłów i Prezydium Sejmu. Potem są głosowani w parlamencie, bez oficjalnego zasięgania opinii środowiska prawniczego. I bez publicznej debaty. W praktyce zwalniające się miejsca obsadzają partie rządzące. W tej kadencji Sejmu PO obsadzi w sumie dwie trzecie składu Trybunału - 9 na 15 sędziów. W poprzedniej kadencji koalicja
PiS-
Samoobrona-
LPR obsadziła sześć miejsc.
Wyłącznie polityczny tryb wyboru od lat jest krytykowany przez prawnicze autorytety. Na zeszłotygodniowym Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Trybunału jego prezes Bohdan Zdziennicki zaapelował, by politycy zasięgali opinii i umożliwiali publiczną debatę nad kandydatami, co da gwarancję wyboru osób o najwyższych kompetencjach zawodowych i odpornych na naciski.
A że problem jest, pokazało choćby zgłoszenie w lutym przez Platformę do Trybunału małopolskiego działacza samorządowego. Tuż przed głosowaniem wycofała go w związku z wątpliwościami dotyczącymi jego kompetencji. Kandydaturę do ostatniej chwili politycy trzymali w tajemnicy, nie było czasu na jej zweryfikowanie przez opinię publiczną.
W Sejmie są dwa projekty zmian prawa w tej sprawie. Jeden wprowadza zasadę, że kandydatów do Trybunału wyłaniałoby Kolegium Elektorów składające się m.in. z przedstawicieli sędziów Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, akademickich wydziałów prawa oraz Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Drugi zmienia regulamin Sejmu tak, by sejmowa komisja sprawiedliwości mogła badać kompetencje kandydatów m.in. przez żądanie dokumentów i opinii.
Oba projekty nie mają jednak szans na ekspresowe uchwalenie, tymczasem 2 listopada upływa termin zgłaszania kandydatów na zwalniające się 2 grudnia cztery miejsca sędziów Trybunału.
Dlatego - jak dowiedziała się "Gazeta" - w połowie czerwca Prezydium Komitetu Nauk Prawnych PAN napisało do marszałka Sejmu (wtedy Bronisława Komorowskiego), podkreślając, jak ważny dla działania Trybunału jest wybór sędziów o odpowiednich kwalifikacjach i predyspozycjach. "Kierując się dobrze pojętym interesem społecznym, Komitet Nauk Prawnych PAN zwraca się do Pana Marszałka z sugestią zmiany dotychczasowej praktyki, także zmiany regulaminu Sejmu przez wprowadzenie przynajmniej zasady obowiązkowego zasięgania opinii środowiska prawniczego". Prawnicy z PAN obiecali, że mogą "skoordynować sformułowanie i przekazania tego rodzaju opinii".
Ani marszałek Komorowski, ani jego następca
Grzegorz Schetyna nie odpowiedzieli na propozycję do dzisiaj. Czy reakcja w ogóle będzie? "Gazeta" nie dostała z Kancelarii Sejmu odpowiedzi.
Tymczasem czas ucieka i jeśli miałyby się odbywać konsultacje ze środowiskami prawniczymi, to właśnie teraz, półtora miesiąca przed terminem zgłaszania kandydatur.
ramka
"Gazeta" zebrała nieoficjalne "typy" na kandydatury do TK krążące w środowiskach prawniczych:
- prof. Hubert Izdebski, Uniwersytet Warszawski, ekspert od prawa publicznego, współautor ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie,
- prof. Małgorzata Pyziak-Szafnicka - cywilista z Uniwersytetu Łódzkiego, w latach 1998-2006 pracowała w Biurze Orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego,
- dr hab. Piotr Tuleja, prof. UJ, specjalista prawa konstytucyjnego, dyrektor Zespołu Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych w Trybunale,
- prof. Roman Wieruszewski, kierownik Poznańskiego Centrum Praw Człowieka, b. członek Komitetu Praw Człowieka ONZ,
- dr hab. Włodzimierz Wróbel, prof. UJ, specjalista od procedury karnej i bioetyki (m.in. ekspert sejmowej komisji, która przygotowywała projekt wpisania do konstytucji ochronę życia "od poczęcia"), członek Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, b. dyrektor biura Skarg Konstytucyjnych w Trybunale,
- prof. Anna Wyrozumska, Katedra Europejskiego Prawa Konstytucyjnego UŁ, specjalizuje się m.in. w prawie UE, ekspertka Rady Europy i ONZ,
- prof. Jerzy Zajadło, kierownik Katedry Teorii i Filozofii Państwa i Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, kierownik Zakładu Praw Człowieka, prowadził badania m.in. na temat problemu legalizacji tortur i interwencji humanitarnych.