Pakiet ma działać do końca 2011 r. Główna jego część, czyli ustawa o łagodzeniu skutków kryzysu dla pracowników i pracodawców, weszła w życie 22 sierpnia.
Rząd liczył, że w zamian za dopłaty do tzw. postojowego przynajmniej część firm powstrzyma się od zwolnień. Na takie dopłaty do pensji mogą liczyć firmy, którym sprzedaż w okresie trzech miesięcy po 1 lipca 2009 r. spadła o co najmniej 25 proc. Firmy mogą też dostać dopłaty do szkoleń dla pracowników organizowanych w okresie przestojów.
Rząd szacował, że z pakietu skorzysta 60 tys. przedsiębiorstw i 250 tys. pracowników. Za pakietem mocno obstawali przedsiębiorcy. Z kolei związkowcy obawiali się zapisanego w nim uelastycznienia czasu pracy. Żeby ich uspokoić, w ustawie zapisano, że na stosowanie elastycznego czasu pracy w firmie potrzebna jest zgoda pracowników.
Dziś eksperci twierdzą, że pakiet jest spóźniony (miesiącami rząd, pracodawcy i związkowcy spierali się o jego kształt). Że był potrzebny w pierwszej połowie roku, kiedy wiele firm podejmowało decyzje o zwolnieniach. Mimo to minister pracy
Jolanta Fedak przekonywała jeszcze niedawno, że pakiet przyda się na jesieni, bo wtedy
bezrobocie będzie rosło.
Część ekspertów zwraca też uwagę na zbyt restrykcyjne warunki korzystania z pakietu, np. wymagany wysoki spadek sprzedaży. Firma musi też sama zapłacić za szkolenia w okresie przestojów, a dopiero po jakimś czasie może dostać dopłatę.
Ministerstwo Pracy zapewnia, że przygląda się sytuacji. A minister Fedak wielokrotnie zapewniała, że jeśli pakiet nie będzie działać, przygotuje jego pilną nowelizację.
No więc pakiet prawie nie działa. Będzie nowelizacja?
Całe szczęście, że kryzys chyba się kończy. Świat chwali Polskę za to, jak przezeń przeszła. Ale za wsparcie rządu dla firm trudno wystawiać laurkę.
Ocena: 2+
Rok temu nie ocenialiśmy