Szef rządu był gościem specjalnego wydania programu "7. dzień tygodnia". Zamiast zwykle zapraszanych polityków z prawa i lewa, jedynym gościem był premier Donald Tusk. Audycję nadano z Gdańska. Dzień wcześniej wielki tekst broniący osiągnięć rządu premier opublikował w "Gazecie Wyborczej"
"Czego dokonalismy, co nam się nie udało.
Rozmowa zaczęla się od katastrofy w Japonii. Tusk zapewnił, że polscy strażacy czekają tylko na sygnał Japończyków, że są potrzebni. - Będą tam najpóźniej drugiego dnia - mówił. Za chwilę jednak powrócił do najbardziej gorącego tematu w Polsce: do proponowanych przez rząd zmian w systemie emerytalnym.
Tusk przegrywa zakład z Olejnik Szef rządu po raz kolejny przekonywał do rządowych zmian: - Wydaje się, że coraz więcej obserwatorów rozumie na czym polegają defekty tego systemu. Autorzy tego systemu mieli dobrą wolę, gdy 11 lat temu tworzyli indywidualne konto emerytalne - mówił. Zapewniał, że rozumie obronę obecnego systemu przez jego twórców. Jednak nie wszystkie ich argumenty przyjmuje. - Niezrozumiałe jest dla mnie gdy toczy się spór z faktami. A te są bezlitosne, jeśli po 11 latach ocenimy, ile emerytury daje OFE, a ile
ZUS, to okazuje się, że emerytura zusowska jest bezpieczniejsza.
- Ale OFE stało się niebezpieczne, bo je zdemontowano przy pomocy uprzywilejowanych emerytur dla służb mundurowych czy górników - przypomniała Olejnik. Tusk odpowiedział od razu: - Przyzwoitość każe pamiętać, że gdy przywracano przywileje górnicze emerytalne byłem jedynym szefem partii, który był przeciwko.
- Ale przyzwoitość każe pamiętać, że był pan za uprzywilejowanymi emeryturami dla służb mundurowych. Głosował pan za - wytknęła Olejnik.
- Nie, nie sądzę - upierał się zaskoczony Tusk.
- Pan głosował za - nie odpuszczała Olejnik.
- Wydaje mi się, to mało prawdopodobne - trwał przy swoim szef rządu.
- To się zakładamy - zaproponowała Olejnik.
- Dobrze, przyjmuję zakład. Ale muszę powiedzieć, że będę oczekiwał bardzo kategorycznych sprostowań w sytuacji, gdy okaże się, że miałem rację - mówił. Jednak pod koniec godzinnej audycji
Monika Olejnik pokazała dostarczony jej w międzyczasie wydruk z sejmowych głosowań - okazało się, że miała rację, Tusk głosował za. - To siła internetu - ucieszyła się Olejnik. - Dobrze, że to nie były duże pieniądze - skwitował tylko szef rządu.
Wcześniej jednak przekonywał do swoich racji w sprawie OFE: - OFE przez 11 lat udowodniło, że dba bardzo dobrze o swoje interesy finansowe, co samo w sobie nie jest grzechem. Jeśli jednak porównamy proporcje, czyli 3 mld czystego zysku, 11 mld kosztów, jakie ponosi wydając na siebie, to uzyskujemy zyskowność blisko 30 proc. Nie ma dziś w Polsce takiego biznesu, który by uzyskiwał taki poziom zyskowności - mówił Tusk.
Zapowiedział, że zmniejszy marżę, bo dysproporcja między zyskami, jakie te instytucje finansowe uzyskują, a wysokością świadczeń jakie oferują jest, jego zdaniem, nieprzyzwoita.
- A czemu nie zrobił pan tego wcześniej? Na początku kadencji? - zapytała gospodyni programu. - Nie miałem takiej wiedzy - odpowiedział. - System działa 11 lat, ci którzy go skonstruowali powinni się czuć odpowiedzialni, by go monitorować, co się dzieje z pieniędzmi. Ok, ja też mógłbym wykazać się lepszym refleksem, dużo czasu zajęło mi zrozumienie, dlaczego te dysproporcje są tak niesprawiedliwie.
Zdaniem Tuska to ZUS jest gwarantem stabilnej emerytury, a OFE jest tą częścią hazardową. - Nie mogę pozwolić, by złamano międzypokoleniową solidarność. System emerytalny w Polsce nie może polegać na tym, że młodsi, zamożniejsi wejdą w strefę takiego bardzo indywidualnego bezpieczeństwa, które wcale nie jest takie pewne, a emeryci nie będą mieli zagwarantowanej emerytury i waloryzacji. Jeśli nie zapewnimy stabilności finansowej, będziemy musieli radykalnie podwyższyć podatki, by OFE utrzymać. Tak było w wielu krajach, które wprowadziły swoje OFE. Przecież OFE to nic innego jak tylko pomysł, by dzisiejsi młodzi ludzie nie zrzucali się emerytury dla dzisiejszych emerytów, tylko składali się wyłącznie na swoją emeryturę. OK. Rozumiem, sam tak bym chciał, ale ktoś musi się na te emerytury złożyć - tłumaczył.
Stwierdził, że propozycja
PiS, by Polacy mieli wybór między OFE a ZUS doprowadzi w ostateczności do likwidacji tego systemu.
Dlaczego "Gazeta Wyborcza", a nie "Rzeczpospolita"? Monika Olejnik odniosła się do tekstu premiera w sobotniej "Gazecie Wyborczej". Szef rządu podsumowuje w nim działania swego rządu. Olejnik wytknęła mu, że mało porażek zauważył. - Porażką jest to, że czeka się w kolejkach do lekarza, porażką jest kolejka do żłobka czy przedszkola publicznego, drożyzna - wymieniała.
- Obarczać winą polski rząd za ceny surowców byłoby nadużyciem - zauważył Tusk. Ale Olejnik mu przypomniała jak w kampanii wyborczej w 2007 roku Tusk mówił, że w Polsce jest drogo. - Bo ceny u nas były nieadekwatne do tego, co się działo na świecie - wyjaśnił.
- Ale co rząd PiS miał wtedy zrobić? - nacisnęła Olejnik.