To informacja z wczorajszego posiedzeniu parlamentarno-rządowego zespołu, który przygotowuje jesienną ofensywę ustawową ekipy Donalda Tuska. W jego skład wchodzą politycy z władz klubu PO i ministrowie, m.in. szefowa resortu zdrowia
Ewa Kopacz, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski i szef zespołu doradców premiera Michał Boni.
Wprowadzenie ustawy ograniczającej o 10 proc. liczbę etatów w urzędach i agencjach rządowych było rozważane kilka miesięcy temu. Jednak rząd wycofał się z tego pod presją urzędników. Jednak - jak słyszymy we władzach PO - projekt ustawy o racjonalizacji zatrudnienia ma być w Sejmie w październiku.
Właśnie o 10 proc. wzrosło zatrudnienie w administracji w ciągu trzech lat rządów PO-
PSL. Gdy jesienią 2007 r. Platforma obejmowała władzę, w administracji publicznej pracowało 576 tys. osób. W marcu 2010 r. - już niemal 60 tys. więcej.
- Do tej pory było zalecenie, żeby ograniczać zatrudnienie w administracji publicznej, ale spotykało się ono z dużym oporem. Stąd pomysł, żeby wprowadzić to ustawą. To będzie jeden z projektów, który ma wzmocnić stabilność budżetu - potwierdza informacje "Gazety" wiceszef klubu PO Sławomir Rybicki, członek parlamentarno-rządowego zespołu.
Według wstępnego harmonogramu Sejm miałby się zająć pakietem dotyczącym finansów publicznych już na początku października. Wśród projektów mają być m.in. ustawy: o regule wydatkowej (ograniczająca wydatki budżetowe), zmieniająca zasady naliczania rent i o podwyżce podatku VAT o 1 pkt proc.
Na pierwszym powakacyjnym posiedzeniu rozpoczynającym się 22 września Sejm ma się zająć pakietem ustaw tzw. społeczno-cywilizacyjnych. To m.in. ustawa o żłobkach rodzinnych i ustawa o pieczy zastępczej. Rząd kończy nad nimi prace. Posłowie będą pracować też nad ustawami przygotowanymi przez minister nauki Barbarę Kudrycką. Zmienią one zasady awansów naukowców i umożliwią utworzenie centrów nauki, które będą mogły ubiegać się o dodatkowe pieniądze z budżetu.
W październiku mają być też przesłane do Sejmu ustawy zdrowotne minister Kopacz. Według naszych rozmówców będzie wśród nich ustawa o przekształceniu szpitali w spółki. Jednak nie ta zawetowana przez byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, która wprowadzała obowiązkowe przekształcenie. Teraz ma być one dobrowolne. Co niewiele zmienia, bo już dziś szpitale mogą zmieniać się w spółki.
Resort zdrowia ma przedstawić też ustawę o odszkodowaniach dla pacjentów, a także ustawę o banku informacji o chorych (internetowej bazie pacjentów i historii ich leczenia). Część tych ustaw jest wciąż w uzgodnieniach międzyresortowych.
- Niektóre wymagają rozmów z ministrem finansów, bo pociągają za sobą spore koszty - mówi nam jeden z ministrów.
Na przełomie października i listopada do Sejmu mają wpłynąć też ustawy deregulacyjne, zmniejszające biurokrację. Wśród nich ustawy wprowadzające oświadczenia zamiast wymaganych dziś w urzędach zaświadczeń oraz zastępująca NIP numerem PESEL.
Ma być też przywrócona 50-procentowa ulga na przejazdy dla studentów, co obiecał w kampanii prezydenckiej Bronisław Komorowski. Rząd chce podnosić ją stopniowo.
Zespół parlamentarno-rządowy przygotował też spis ustaw skierowanych przez byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Trybunału Konstytucyjnego, choć - według polityków z zespołu - nie miał do tego podstaw. Chodzi m.in. o ustawę obejmującą
SKOK-i nadzorem bankowym oraz część przepisów prawa budowlanego.
- Przedstawimy nasze wnioski prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, który może wycofać te ustawy z Trybunału - mówi "Gazecie" rzecznik klubu PO Andrzej Halicki.
Według zapowiedzi polityków Platformy w ostatnim roku tej kadencji Sejm znacznie przyspieszy prace. - Po wyborach znikła blokada w postaci hamulcowego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który wetował nasze ustawy - mówi Halicki. - Chcemy przekonać Polaków, że Platforma z sukcesem realizuje swoje zapowiedzi.
Oprócz projektów rządowych będą też poselskie. Najwięcej kontrowersji budzi zapłodnienie in vitro. Na razie w specjalnej podkomisji są dwa projekty - liberalny projekt Marka Balickiego oraz projekt autorstwa byłej posłanki Joanny Senyszyn z
SLD wprowadzający refundację zabiegów z budżetu (niemożliwy do przyjęcia bez wcześniejszego uregulowania kwestii in vitro). W sejmowej zamrażarce są dwa rozbieżne projekty PO - konserwatywny autorstwa Jarosława Gowina i liberalny Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. W obawie przed Kościołem i wojną w partii Platforma nie kierowała ich dotąd do podkomisji.
- Nie unikniemy tego tematu. Decyzja klubu w sprawie in vitro jest przed nami - mówi Rybicki.