Premier zaprosił wczoraj ekspertów na rozmowę o konstytucji. Tylko tych, którzy się z nim zgadzają.
Po spotkaniu minister Michał Boni, szef doradców premiera, powiedział: - Konstytucjonaliści bardzo życzliwie przyjęli ofertę rozpoczęcia poważnej debaty o zmianach w konstytucji.
Nic dziwnego, że życzliwie - zaproszeń od Donalda Tuska nie dostali m.in. prof. Piotr Winczorek, prof. Stanisław Gebethner i prof. Marek Chmaj, których łączy sceptycyzm co do zmian zaproponowanych przez Tuska, zwłaszcza wzmocnienia władzy premiera kosztem prezydenta.
U premiera stawili się zwolennicy takiego rozwiązania, m.in. byli szefowie Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień i prof. Andrzej Zoll oraz były sędzia Trybunału Jerzy Ciemniewski. To autorzy projektu ze stowarzyszenia Doświadczenie i Przyszłość, który ma być podstawą prac w Sejmie.
- Nikt nie wypowiedział się przeciw zmianom, były różne opinie co do tego, jak głęboko mają one sięgać. Żadne decyzje oczywiście nie zapadły - powiedział "Gazecie" jeden z uczestników spotkania.
Tusk zaskoczył wszystkich pomysłem gruntownych zmian w konstytucji w trakcie obchodów dwulecia rządu.
Poza zwiększeniem władzy premiera chce zmniejszenia Sejmu i Senatu i odebrania prezydentowi - wybieranemu przez parlament, nie obywateli - prawa weta.
Zdaniem premiera i części konstytucjonalistów zmiany usprawnią władzę wykonawczą. Przeciwnicy kontrargumentują, że to właśnie wzajemne hamowanie się władz jest istotą demokracji.
Premier chce, by zmiany weszły w życie jeszcze przed najbliższymi wyborami prezydenckimi. Jednak projektu nie ma w Sejmie i nawet część polityków Platformy powątpiewa w sukces przedsięwzięcia.
Na poniedziałek zapowiedziane jest kolejne spotkanie.
Źródło: Gazeta Wyborcza