Sobotnia konferencja ministra sportu miała być testem jego wiarygodności.
- Wszystko zależy od tego, czy przekona opinię publiczną - mówił wicepremier
Grzegorz Schetyna.
Według CBA
Mirosław Drzewiecki razem ze Zbigniewem Chlebowskim (w czwartek zawiesił swą funkcję szefa klubu PO i zapowiedział rezygnację z przewodniczenia sejmowej komisji finansów) pomagali kolegom z branży hazardowej - właścicielowi kasyn Polonia Ryszardowi Sobiesiakowi i lobbyście Janowi Koskowi - w uchwaleniu korzystnych dla nich zapisów w ustawie o grach losowych. Rozmawiali z nimi kilkanaście razy. Drzewiecki grywa też w golfa ze skazanym za korupcję Sobiesiakiem.
Według CBA Sobiesiak naciskał, by politycy wpłynęli na wycofanie się rządu z 10-proc. dopłat od hazardowych wygranych na rozwój sportu. W maju Sobiesiak był w domu Drzewieckiego w Łodzi. A minister wysłał 30 czerwca pismo do Ministerstwa Finansów z wnioskiem o usunięcie dopłat z projektu ustawy.
Szef CBA powiadomił premiera o podejrzanych zabiegach wokół ustawy 12 sierpnia. Dwa dni później szef rządu spotkał się z Mariuszem Kamińskim. Ustalili, że najważniejsze to "ochronić ustawę przed lobbingiem". Według Donalda Tuska nie było wtedy mowy, by zawiadomić prokuraturę o możliwości przestępstwa ani przekazać jej materiały z podsłuchów.
Drzewiecki: Nie wiedziałem, co podpisuję W sobotę Drzewiecki półtorej godziny zapewniał, że nie zamierzał wycofać się z dopłat, tylko poinformować ministra finansów, iż nie skorzysta z tych pieniędzy, bo resort nie będzie realizował drugiego etapu Narodowego Centrum Sportu, a fundusze miały być przeznaczone wyłącznie na budowę NCS.
Ale z projektu ustawy wynika, że 80 proc. wpływów z dopłat miało pójść na Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej, a dopiero w uzasadnieniu jest zapis, że m.in. na NCS.
Drzewiecki tłumaczył, że jego pismo przygotowane przez biuro legislacyjne resortu to prawdopodobnie "błąd". Przyznał, że nie czyta w całości wszystkich dokumentów, które podpisuje.
- Gdy przeczytałem to pismo, nie wiedziałem, co zawiera art. 47 [o dopłatach] - mówił.
Z ujawnionej w piątek przez kancelarię premiera notatki ze spotkania Tuska z kierownictwem Ministerstwa Finansów wynika, że jeszcze 20 maja dyrektor departamentu ekonomiczno-finansowego resortu sportu "potwierdziła zasadność wprowadzenia dopłat do gier".
19 sierpnia premier wezwał Drzewieckiego, a 2 września minister sportu pisze do Ministerstwa Finansów, że jednak chce przywrócenia dopłat.
- Po 13 sierpnia, gdy dostałem z Ministerstwa Finansów informację o bryndzy budżetowej i że konieczne będą kolejne cięcia, zdecydowałem, że środki z dopłat do gier mogłyby być wykorzystane na inny cel niż inwestycja NCS - mówił w sobotę Drzewiecki. Zapewnił, że nie ma związku między jego pismem z 2 września a spotkaniem z premierem.
Z Sobiesiakiem tylko o golfie Drzewiecki powiedział, że o operacji CBA dowiedział się z gazet. Zapewnił, że nigdy nie rozmawiał o ustawie hazardowej z Sobiesiakiem. - Ryszarda Sobiesiaka znam od ponad dziesięciu lat. Można z nim pograć w golfa - mówił. - Rozmawialiśmy o kijach golfowych. Jak jeździł do
USA, prosiłem, by mi je przywiózł.
Ale przyznał też, że pomagał Sobiesiakowi załatwić pracę dla córki, o co biznesmen prosił, "bo dziewczyna się marnuje", ma świetne kompetencje, studiowała w USA. Drzewiecki zlecił sprawę swemu asystentowi Marcinowi Rosołowi. - I dalej się nią nie interesowałem - zapewnił Drzewiecki.
Rosół najpierw proponował córce biznesmena posadę wicedyrektorki NCS, a gdy Sobiesiak zwrócił uwagę, że "Mirek proponował jakąś firmę turystyczną", poprosił, by zgłosiła się na konkurs do zarządu Totalizatora Sportowego. Ale gdy do Ministerstwa Sportu zaczęły przychodzić donosy, że w Totalizatorze panuje nepotyzm, Drzewiecki uznał, że "byłoby niecelowe, by ona kandydowała".
Pytany, czy poda się do dymisji, Drzewiecki odparł, że nie ma sobie nic do zarzucenia. - Jestem do dyspozycji premiera - mówił.
Premier: Mam zastrzeżenia do Drzewieckiego Po konferencji Drzewieckiego z dziennikarzami spotkał się premier. Zapowiedział decyzję co do przyszłości ministra na wtorek. - Na posiedzeniu rządu wysłucham kompletnej informacji od wszystkich, którzy opiniowali tę ustawę - powiedział Tusk.