- Krok w tył, który zrobił nasz sojusznik, wycofując się z umowy o budowie części tarczy antyrakietowej w Polsce, będzie teraz argumentem w rozmowach o sprzęcie dla polskich żołnierzy w Afganistanie - powiedział w sobotę w Szczecinie
Bogdan Klich.
Zamiast stałej bazy antyrakiet Amerykanie chcą zbudować system mobilnych wyrzutni. - Byłoby dla nas korzystne, gdyby w Polsce znalazła się wyrzutnia rakiet przechwytujących SM-3. Ważniejszy jest dla nas system obrony przeciw rakietom średniego i krótkiego zasięgu niż pociskom międzykontynentalnym.
Najważniejsze - podkreślił Klich - jest to, że Amerykanie podtrzymują ofertę stacjonowania ich garnizonu w Polsce. Zaś amerykański "krok w tył" zamierza wykorzystać w negocjacjach o doposażeniu naszego kontyngentu w sprzęt. - Listę naszych potrzeb przedstawiłem już dowódcy NATO w Afganistanie gen. Stanleyowi McCrystalowi - mówi Bogdan Klich. - W Brukseli rozmawiałem też na ten temat z amerykańskim sekretarzem obrony Robertem Gatesem.
Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi przede wszystkim o to, by Amerykanie pożyczyli nam więcej opancerzonych, odpornych na wybuchy min-pułapek pojazdów transportowych typu MRAP i wzmocnili rozpoznanie tak, by Polska mogła korzystać np. z ich bezzałogowych samolotów szpiegowskich Predator. Również nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że amerykańskie dowództwo w Afganistanie już przyznało Polakom nowy maszt rozpoznania elektronicznego w prowincji Ghazni.