http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Becikowe tylko za ciążę na papierze

Katarzyna Pawłowska-Salińska, Anna Twardowska, Bydgoszcz
2009-04-22, ostatnia aktualizacja 2009-04-22 10:24

Rząd chce, żeby pieniądze dostawały kobiety, które najpóźniej w dziesiątym tygodniu ciąży zgłosiły się do ginekologa. - Pomysł dobry, ale w ciąży trudno stawiać sztywne miary - komentują lekarze.

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Dzisiaj zapomogę z tytułu urodzenia się dziecka rodzice dostają bez spełniania jakichkolwiek warunków. Od 1 listopada ma się to zmienić. Kobieta starająca się o becikowe będzie musiała przedstawić w urzędzie gminy zaświadczenie od lekarza. Ma potwierdzić, że była pod opieką najpóźniej od dziesiątego tygodnia ciąży aż do porodu. Jeśli zgłosi się do lekarza za późno, pieniądze przepadną. Taki jest projekt rozporządzenia.

Ministerstwo Zdrowia wraz z resortem pracy chcą skłonić kobiety do jak najwcześniejszego pójścia do lekarza. W uzasadnieniu rozporządzenia czytamy, że "pozwoli to na prawidłowy monitoring ciąży i na szybkie podjęcie działań profilaktycznych bądź leczniczych w przypadkach występowania powikłań lub zagrożeń ciąży".

Rozporządzenie o nowym becikowym właśnie skierowano do konsultacji społecznych. I wzbudza ono kontrowersje. O sprawie napisał wczorajszy "Dziennik".

- Skąd pomysł, żeby zgłosić się najpóźniej w dziesiątym tygodniu? Kobiety, które mają nieregularne cykle, mogą się nie zorientować, że są w ciąży. I przegapią termin pierwszej wizyty. Wraz ze zmianą przepisów możemy wylać dziecko z kąpielą. Stracą na tym najbiedniejsze rodziny - uważa Marek Lewandowski, ginekolog z Bydgoszczy.

Różnie jest też z dostępem do opieki lekarskiej - sygnalizują ginekolodzy.

Urzędnicy nie przewidują taryfy ulgowej dla spóźnialskich. Kto nie pójdzie na czas do lekarza, pieniędzy nie dostanie. - Nie spełniono kryterium, nie ma becikowego - zapowiadają twardo w resorcie pracy. - Tak zadecydowali specjaliści z Ministerstwa Zdrowia.

Za to lekarze zajmujący się profilaktyką ciąży są z pomysłu zadowoleni. Od lat alarmują, że w Polsce opieka w czasie ciąży jest niewystarczająca. W zeszłym roku urodziło się 5,5 proc. wcześniaków (w Skandynawii 2,5 proc.) i prawie tyle samo dzieci z wrodzonymi wadami rozwojowymi (5,7 proc.). Wciąż mamy duży odsetek martwych urodzeń. Jak twierdzą lekarze, dużej części wad wrodzonych i patologii ciąży można zapobiegać. Ale to wymaga kontroli lekarskiej i specjalistycznej opieki niemal od początku ciąży.

- Dlatego uważam, że ten pomysł jest dobry - uważa prof. Anna Latos-Bieleńska, genetyk i autorka Polskiego Rejestru Wrodzonych Wad Rozwojowych. - Trafiają do mnie dzieci kobiet, które w ciąży piły dziennie trzy litry piwa. Takie niemowlę jest zwykle bardzo ciężko chore. A matki tłumaczą się, że nie wiedziały, że w ciąży nie można palić, pić, nie mówiąc o USG.

Dlaczego akurat od dziesiątego tygodnia? - W ósmym - dziewiątym tygodniu najczęściej dochodzi do samoistnych poronień - tłumaczy prof. Latos-Bieleńska. - Jeśli ciąża przetrwa ten krytyczny okres, trzeba zacząć o nią dbać. Poza tym w 12. tygodniu trzeba zrobić USG, które wykrywa zespół Downa.

Jak tłumaczy Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister pracy i polityki społecznej, pomysł na nowe becikowe zrodził się z dwóch powodów: po pierwsze, żeby skłonić do dbania o siebie i o ciążę kobiety, które nie chcą lub nie wiedzą, jak to zrobić. Drugi powód to przeciwdziałanie przemocy w rodzinie. - Jeśli matka na porodówce nie ma żadnego zaświadczenia lekarskiego, to personel szpitala natychmiast powinien zaalarmować opiekę społeczną - mówi Kluzik-Rostkowska. - Niepotrzebnie pojawiło się to obowiązkowe dziesięć tygodni. Takie przepisy powinny mieć charakter dopingujący, a nie karzący.

Rozporządzenie ma zaopiniować Polskie Towarzystwo Ginekologiczne. Jego prezes prof. Jan Kotarski przyznaje, że towarzystwo wnioskowało o wprowadzenie standardów opieki nad kobietą w ciąży, ale nie w takiej formie. - Ten zapis jest bardzo niefortunny. Ciąża to nie droga z ograniczoną prędkością, żeby stawiać takie sztywne miary. Nie sądzę, żeby lekarz nie wystawił kobiecie zaświadczenia, jeśli przyjdzie w 12. tygodniu. Becikowe ma być dla kobiet, które dbają o dziecko, a spieranie się o to, kiedy ta troska powinna się pojawić, jest bez sensu i wypacza cały pomysł - mówi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów