http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Too conservative for conservatives

Witold Gadomski
2009-07-20, ostatnia aktualizacja 2009-07-19 22:47

Sojusz PiS z brytyjskimi konserwatystami to jedno z tych "genialnych" posunięć partii braci Kaczyńskich, które ma dużą szansę zakończenia się klapą.

Witold Gadomski
fot.
Witold Gadomski
W poprzedniej kadencji europarlamentu posłowie PiS nie weszli do największej frakcji -Europejskiej Partii Ludowej - choć należą do niej chadecy i ludowcy z innych krajów UE, a PiS podkreśla, że jest partią chrześcijańską i ludową. Z Samoobroną przystąpili do mało znaczącej Unii na rzecz Europy Narodów, gdzie obok włoskich neofaszystów byli najbardziej znaczącą grupą.

Teraz porozumieli się z brytyjskimi konserwatystami i utworzyli z nimi frakcję Konserwatystów i Reformatorów.

Na pierwszy rzut oka posunięcie ciekawe. Pozwala PiS pozbyć się na arenie europejskiej etykietki partii marginesowej, ekstremistycznej. Ale są kłopoty. Partie łączy niewiele poza - różnie pojmowanym - eurosceptycyzmem. Brytyjscy konserwatyści nie odżegnują się od dziedzictwa dawnej liderki - Margaret Thatcher, która walczyła ze związkami zawodowymi i zliberalizowała gospodarkę. PiS jest związany ze związkiem zawodowym "Solidarność" i reprezentuje "Polskę socjalną przeciwko liberalnej".

Konserwatyści chcieliby reformy wspólnej polityki rolnej i ograniczenia dopłat do rolnictwa. PiS wolałby raczej dopłaty dla rolników zwiększyć.

Konserwatyści chcą osłabienia UE, PiS uważa, że powinna ona w wielu obszarach bardziej się zintegrować.

Jakby tych różnic było mało, do pierwszego zgrzytu doszło na tle personalnym. Szefem frakcji został Michał Kamiński. Funkcję otrzymał tytułem rekompensaty za "zdradę", jakiej dopuścił się wobec niego lider brytyjskich konserwatystów. Edward McMillan-Scott wystartował jako konkurent Kamińskiego na wiceprzewodniczącego PE. I wygrał.

Może to wyglądać na niebywały sukces PiS. Ale w Wlk. Brytanii zaczęło się prześwietlanie. Media informują, że Kamiński w młodości należał do faszyzującej NOP, w1999r. był w grupie polityków, którzy wręczyli ryngraf gen. Pinochetowi, sądzonemu wówczas w Wlk. Brytanii przed sądem Izby Lordów. Przypominają, że Kamiński wulgarnie określał homoseksualistów ("pedały").

Co w Anglii dyskwalifikuje polityków, dla polskiej prawicy jest przejawem humoru. Kamiński, w PiS uważany za "postępowca", jest dla brytyjskich konserwatystów za konserwatywny, przynajmniej w delikatnych sprawach poprawności politycznej.

Teraz Kamiński jest między młotem a kowadłem. By uwiarygodnić się w oczach brytyjskiej opinii publicznej, która żąda zerwania sojuszu z PiS, powinien podkreślać swoją tolerancję, ba, sympatię do gejów i niechęć do przejawów nacjonalizmu. Ale to doprowadzi go do konfliktu z kolegami z partii.

Tak czy inaczej, utrzymanie sojuszu konserwatystów z PiS na dłuższą metę jest mało realne. PiS miał zresztą problemy z porozumieniem się też z innymi frakcjami PE.

Może po prostu PiS nie bardzo do Europy pisuje, to znaczy - pasuje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':