Chodzi o wydarzenia z 16 maja. Kampania Przeciwko Homofobii zorganizowała marsz milczenia. Kilkanaście osób szło z transparentami "Milczenie naszym krzykiem" czy "Nie dla homofobii". Policja otoczyła ich kordonem, a potem odwiozła do domu, bo manifestację próbowała zakłócić trzy razy większa grupa mężczyzn w czarnych kapturach. Skandowali "Normalna rodzina, chłopak i dziewczyna", "Dobry gej - martwy gej" czy "Jak złapiemy - połamiemy". - Z tej grupy zdołaliśmy ustalić osiem osób - mówi prok. Beata Zielińska-Janaszek, wiceszefowa prokuratury Kielce-Wschód. Są oskarżone o kierowanie bezprawnych gróźb pod adresem uczestników marszu. Grozi za to do dwóch lat więzienia. Siedem osób przyznało się do winy. Nie przyznaje się tylko 41-letni
Mirosław G., radny
PiS w radzie powiatu kieleckiego. Radny po marszu tłumaczył nam, że jest politologiem i człowiekiem ciekawym takich wydarzeń. Przyznał też, że stał po stronie skandujących "Dobry gej - martwy gej", bo "bliżej mu" do ich przekonań. - W prokuraturze wyjaśniał, że znalazł się tam przypadkiem, bo był na spacerze - mówi Zielińska-Janaszek.