W wywiadzie dla wczorajszej "Gazety Polskiej" Jarosław Kaczyński twierdził, że to jego brat będzie w przyszłości symboliczną postacią dla "Solidarności", zaś
Lech Wałęsa sprzeniewierzył się jej ideałom. To dlatego PO ma się rzekomo bać postaci Lecha Kaczyńskiego. Prezes
PiS powiedział również: "Tak jak Józef Piłsudski nie mógł był symbolem PRL, tak samo Lech Kaczyński - przy całej nieporównywalności postaci - nie może być symbolem kondominium rosyjsko-niemieckiego".
Ponadto oskarżył Bronisława Komorowskiego o rozpętanie wojny o krzyż, a Donalda Tuska o tolerowanie ataków na jego obrońców.
To z powodu słów prezesa PiS przedstawiciele trzech pozostałych partii zasiadających w parlamencie zdecydowali się na wspólne oświadczenie. Na wczorajszej konferencji prasowej
PSL reprezentował Eugeniusz Grzeszczak, Platformę Andrzej Halicki,
SLD Grzegorz Napieralski.
- Takie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego szkodzą Polsce, gdyż psują nasze relacje z sąsiadami. Takie deklaracje nie są zgodne z polską racją stanu - przedstawił stanowiska trzech partii Grzeszczak. Jego zdaniem atak Kaczyńskiego na prezydenta i premiera w tej kwestii jest nieuzasadniony.
Z kolei Napieralski przypomniał, że nasze stosunki z Niemcami i Rosją są bardzo trudne ze względu na doświadczenia historyczne, ale ostatnio próbuje się stworzyć przyjacielskie relacje. W jego opinii Kaczyński "próbuje zburzyć to, co z tych relacji udało się zbudować".
Poseł Halicki zaapelował do PiS i mediów, by zastopowali tego rodzaju wypowiedzi, które obrażają Polaków, wskazując, że mówienie o kondominium jest twierdzeniem, że współcześni obywatele naszego kraju żyją w państwie niesuwerennym. - Polacy powinni być dumni, że od 20 lat mieszkają w wolnej i demokratycznej Polsce - stwierdził.
To pierwsze oświadczenie partii koalicji rządowej i opozycyjnego SLD skierowane przeciwko konkretnej wypowiedzi Kaczyńskiego.
Szybko odpowiedział przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak. Zdiagnozował: "Interesy PO nie mogą być tożsame z interesami naszego kraju - Polski". Oświadczenie nazwał "grą polityczną", a udział w konferencji SLD ocenił jako chęć udziału w "podziale tortu władzy". Do ataku ruszyli inni posłowie PiS. Stanisław Pięta skrytykował Wałęsę i broniących go arcybiskupów - Tadeusza Gocłowskiego i Józefa Życińskiego. Na blogu napisał, że Wałęsa przegrał z "Kwachem" i "dzisiaj nawet ten Kwaśniewski nie wydaje mi się takim chamem jak TW Bolek".
Z kolei posłanka Jolanta Szczypińska napisała w internecie, że musi swoich przyjaciół przepraszać za to, że nazywała Wałęsę porządnym i uczciwym człowiekiem.