Poseł Girzyński mówił wczoraj, że partia musi myśleć o przyszłości w dalszej perspektywie. "Dalsza perspektywa" to według niego czasy, w których odpowiedzialność za partię będą musieli wziąć politycy średniego i młodego pokolenia.
Girzyński dodał, że Ziobro to bardzo zdolny polityk, który zdobywa doświadczenie międzynarodowe. A co z Kaczyńskim? Zdaniem Girzyńskiego ewentualne odsunięcie go z fotela prezesa
PiS byłoby "tylko kolejnym etapem w jego karierze, a nie jej zakończeniem".
"Gazeta" cytowała wczoraj czołowego polityka PiS, który uważa, że zagrożeniem dla PiS nie są "liberałowie" - grupa zwolenników powrotu do łagodnej linii z kampanii prezydenckiej, lecz "ziobryści".
- Plan Ziobry czytam tak: zepchnąć Jarosława Kaczyńskiego w radykalizm, przykleić go do prawej ściany, co skończy się krachem w sondażach. Przy kilkunastoprocentowych notowaniach zacznie się rozkład partii, posłowie bojący się o reelekcję mogą postawić na Ziobrę, który albo przejmie PiS, albo stworzy własną partię - mówił "Gazecie".
A notowania PiS spadają. Partia Kaczyńskiego od wyborów prezydenckich straciła 7 pkt proc. w badaniu "Gazety" (z 31 do 24 proc.), a w sondażu "Rzeczpospolitej" - 5 pkt proc.
- Mam nadzieję, że ten spadek zachęci nas do debaty, jaki powinien być styl PiS - usłyszeliśmy od jednego z partyjnych liberałów. Część polityków PiS - jak
Joanna Kluzik-Rostkowska czy Paweł Poncyljusz - uważa, że partia niepotrzebnie zaostrzyła kurs po wyborach prezydenckich. Zgadzają się z tym, co w liście otwartym do Jarosława Kaczyńskiego napisał europoseł Marek Migalski - że ta strategia prowadzi do klęski.
Inni - jak wiceszef PiS
Zbigniew Ziobro czy jego polityczny partner
Jacek Kurski - uważają, że to łagodna retoryka w kampanii była błędem.
O komentarz do słów Girzyńskiego o Ziobrze w roli szefa PiS poprosiliśmy Arkadiusza Mularczyka, jednego z "ziobrystów". Odmówił. - A jeśli chodzi o sondaże, to wielokrotnie już okazywało się, że nie odpowiadają rzeczywistości. Wybory zweryfikują ich wartość - powiedział nam Mularczyk.
Zdaniem Jarosława Zielińskiego z komitetu politycznego PiS o osłabieniu Kaczyńskiego nie ma mowy.
-
Jarosław Kaczyński to wielki dar dla PiS. Dyskutowanie o tym, że ktoś mógłby go zastąpić, jest, przy całym szacunku dla wielu kolegów, bezsensowne. Nikt nie ma takiego autorytetu i pozycji w polityce jak prezes - mówi "Gazecie" Zieliński.
Zieliński to także szef zespołu pracy państwowej PiS, czyli swoistego gabinetu cieni. Zapewnia, że od początku września PiS dobitnie pokaże, że nie jest partią jednego tematu, czyli katastrofy smoleńskiej, co zarzuca jej Migalski.
- Mamy pomysły w sprawie edukacji, zdrowia, gospodarki, rolnictwa i finansów publicznych. Wkrótce je pokażemy. Zaczyna się nowy sezon polityczny - mówi Zieliński.