Czekamy na Wasze listy: listydogazety@gazeta.pl
- Zwyciężymy, zwyciężymy! - krzyczeli zwolennicy PiS, gdy na sobotnim wiecu na pl. Teatralnym w Warszawie pojawił się długo przez nich wyczekiwany Jarosław Kaczyński.
- Najpierw musimy zwyciężyć powódź - odpowiedział kandydat PiS na prezydenta. - My, Polacy, potrafimy być w trudnych sytuacjach razem, to nasza siła, to nasza solidarność, która budowała wielkie chwile w naszej historii. Musimy uczynić wszystko, by każda szkoda, którą poniósł każdy poszkodowany, została naprawiona. Z naszej strony władza, rząd, uzyska w tej sprawie pełne poparcie - mówił Kaczyński.
Zaznaczył, że "na budowie tam, zbiorników, wszystkiego, co chroni przed powodzią, nie można oszczędzać. Musimy to egzekwować od władzy, bo to nasza władza, władza w demokratycznym kraju".
I dodał: - Państwo jest naszą wspólną własnością, wspólnym dobrem.
Wiec miał być otwarciem jego kampanii, ale organizatorzy zmienili plany - ze względu na powódź Kaczyński zrezygnował z przedstawienia programu i ograniczył się do apelu o solidarność z powodzianami.
- Muszę tutaj - po prostu dlatego, że jestem Polakiem, że jestem polskim obywatelem - pochylić się w pas przed tymi wszystkimi, którzy z powodzią walczą na pierwszej linii. To strażacy zawodowi, ochotnicy, policjanci, żołnierze i wielu wolontariuszy - mówił szef PiS.
Na pl. Teatralny przyszło kilka tysięcy ludzi, młodszych i starszych, wielu z polskimi flagami, z hasłem wyborczym Kaczyńskiego "Polska jest najważniejsza" naklejonym na ubraniach. - Jak pani rozumie to hasło? - spytałem pewną kobietę, ale gdy dowiedziała się, że jestem z "Gazety", odmówiła rozmowy.
Był eksszef CBA
Mariusz Kamiński, były dowódca GROM Roman Polko; na demonstrację przyszli posłowie Antoni Macierewicz i Artur Górski. Z balkonu wydarzenia obserwowali sztabowcy Kaczyńskiego - Michał Kamiński i Joachim Brudziński.
Na wiecu spotkały się dwie twarze PiS - ta od transparentu "Dzielmy się miłością, przyjaźnią i zrozumieniem", od apelów o solidarność i jedność. I druga - ta od T-shirtów "Gazeta Wyborcza - nie czytam", haseł typu: "Rodacy! Ojczyzna gore! Chcecie być parobkami we własnym kraju?", którymi oklejony był
samochód pomorskiego działacza PiS. Powiewał transparent z hasłem - po angielsku - "Katyń trwa! Polskie sądownictwo i prokuratorzy mordercami polskiego narodu".
Gdy wiceszef Caritasu ks. Marcin Brzeziński dziękował wszystkim telewizjom - w tym
TVN - za pomoc w akcji pomocy dla powodzian, rozległy się gwizdy i buczenie. - To się ksiądz zagalopował, świętoszków udają - oburzyła się demonstrantka. Obok toczyła się dyskusja z dwiema zwolenniczkami PO. - Panie pieprzą głupoty, niech panie stąd idą - przepędziły je fanki PiS.
Można było kupić pocztówki z karykaturą Tuska w objęciach Putina czy T-shirty "Przebrała się miarka, głosuję na Jarka".
- To była impreza otwarta, każdy mógł tam przyjść. My bierzemy odpowiedzialność za to, co mówią członkowie partii - mówi "Gazecie" Adam Bielan ze sztabu Kaczyńskiego.
Dziś kandydat PiS jedzie na północne Mazowsze do Raciąża, gdzie w parku miejskim spotka się z mieszkańcami miasteczka. Jak mówi jeden ze sztabowców Kaczyńskiego, nie należy się spodziewać fundamentalnego politycznego wystąpienia. - To będzie przekaz dla rolników, mieszkańców małych miast - twierdzi nasz rozmówca.
-
Zbigniew Ziobro poinformował w niedzielę, że został przewodniczącym Rady Regionalnej PiS w Małopolsce. Jego poprzednik
Zbigniew Wassermann zginął w katastrofie pod Smoleńskiem