http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy Kaczyński zamilczy Ziobrę na śmierć

Wojciech Szacki
2012-02-23, ostatnia aktualizacja 2012-02-22 19:22

Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro
Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro
Fot. Sławomir Kamiński / AG

Jeśli szefowi konkurencyjnej partii ufa trzy czwarte twoich wyborców, to wiedz, że coś się może stać. W takiej właśnie niewesołej sytuacji jest Jarosław Kaczyński, bo według sondażu CBOS Zbigniewowi Ziobrze ufa aż 73 proc. zwolenników PiS

Wojciech Szacki
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Wojciech Szacki
ZOBACZ TAKŻE
Krótko mówiąc, eksdelfin na dworze Kaczyńskiego, dziś budujący Solidarną Polskę, wciąż cieszy się ogromną osobistą popularnością na prawicy.

Można to zjawisko tłumaczyć na dwa sposoby. W wersji korzystnej dla Ziobry to kombinacja jego megacharyzmy i przemyślnej taktyki sprawiła, że PiS-owi nie udało się zrobić z niego zdrajcy, który rozbija polską prawicę.

Wersja dla Ziobry pesymistyczna zakłada, że jego bunt mało kto zauważył i dla przeciętnego wyborcy PiS wciąż jest politykiem tej partii, ewentualnie przeżywającym ciche dni z prezesem. To wcale nie jest wykluczone, naprawdę są ludzie, których umiarkowanie pasjonują bieżące poczynania Ziobrów (dla koneserów: aktualny stan liczebny Ziobrów wśród ziobrystów - 3), Arkadiusza Mularczyka i Beaty Kempy, a nawet Ludwika Dorna i Marzeny Wróbel.

Polityk PiS wspominał kiedyś, jak zdziwieni byli wyborcy PiS, gdy Marek Jurek wystartował na senatora przeciw kandydatowi tej partii. Przegapili po prostu powstanie Prawicy RP i to może być casus Solidarnej Polski, która po prawdzie dopiero się tworzy.

Drugi przykład, który w takich chwilach warto przywołać, to Leszek Miller, który był dla Polaków twarzą SLD, nawet gdy z Sojuszu odchodził, by budować Polską Lewicę.

To są jednak kwestie w sumie drugorzędne, bo od tego, skąd się to 73-proc. zaufanie wyborców PiS do Ziobry wzięło, ważniejsze jest przecież to, jakie będzie miało skutki.

Dane CBOS podesłałem byłemu politykowi PiS (ale nie ziobryście). - Dla PiS to podwójnie niekorzystna wiadomość, bo Ziobro ma nie tylko bardzo mocną pozycję w elektoracie partii Kaczyńskiego, lecz także jest strawniejszy dla wyborców Platformy i - minimalnie - dla niezdecydowanych. To oznacza, że ma pewien potencjał, by poszerzyć elektorat - twierdzi mój rozmówca.

PiS-owscy rozłamowcy, a było ich niemało, zawsze prowokowali pytanie - jak ich powinna traktować partia-matka. Pouczający jest przykład PJN. PiS - powiada mój rozmówca - w momencie powstawania partii Joanny Kluzik-Rostkowskiej poszedł z nią w konflikt. Kaczyński rychło jednak zauważył, że im więcej o PJN mówi, tym lepiej PJN sobie radzi. I tak PiS postanowił zamilczeć PJN na śmierć, co się poniekąd udało. - Teraz PiS tak samo chce urządzić ziobrystów. Kaczyński traktuje ich jak powietrze - mówi weteran jednego z rozłamów.

Jego zdaniem PiS będzie teraz musiał zmienić taktykę wobec ziobrystów, bo na dłuższą metę nie może tolerować tak dużego zaufania do Ziobry na swoim terytorium - nawet jeśli zaufanie do lidera niekoniecznie przekłada się na procenty dla jego partii. A ziobryści, którzy dostają dziś w sondażach 2-5 proc., muszą odbić teren PiS-owi.

Do najbliższych wyborów - europejskich - zostały jeszcze ponad dwa lata. Jeśli mój rozmówca ma rację, to będą dwa lata wypełnione wojną na prawicy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    45 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':