http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sikorski i Komorowski - na urlop!

Jacek Pawlicki
2010-03-11, ostatnia aktualizacja 2010-03-11 13:32

PO ma ambicje wytyczania nowych standardów w polskiej polityce. Czy dobrze jest więc, że spora część energii i czasu marszałka Sejmu oraz ministra spraw zagranicznych idzie na prawybory, czyli sprawy nie związane z ich urzędem. Nie uważam by Sikorski zaniedbywał karygodnie swe ministerialne obowiązki jeżdżąc po kraju i przekonując do siebie ludzi z PO, to dobrze byłoby, gdyby już teraz wziął długi urlop. Podobnie powinien zrobić marszałek Komorowski.

Prawybory kandydata na kandydata na prezydenta w Platformie Obywatelskiej to wspaniały pomysł - to posunięcie odświeżające zatęchłą polską politykę. Inne partie zapewne zazdroszczą PO emocji i temperatury dyskursu, nawet jeśli na razie krytykują obu jej kandydatów za to, że wykorzystują swą pozycję do prowadzenia kampanii, albo że zaniedbują swe obowiązki - co ostatnio PiS zarzucał szefowi MSZ Radosławowi Sikorskiemu.

W szranki stanęło dwóch dobrych polityków. Nie będę tu rozprawiał o wyższości Sikorskiego nad Komorowskim, albo przewadze Komorowskiego nad Sikorskim. Każdy z nich ma mocne i słabe strony, każdy z nich nadaje się na prezydenta.

Problem w tym, że obaj sprawują dość ważną funkcję w państwie. Oczywiście przepisy nie zabraniają marszałkowi Sejmu, żeby starał się być kandydatem swej partii na prezydenta, podobnie jest z ministrem spraw zagranicznych. A przecież co nie jest zabronione, to jest dozwolone.

Tyle tylko, że sprawa jest precedensowa. PO, która ma ambicje wytyczania nowych standardów w polskiej polityce, powinna rozważyć czy dobrze jest, że spora część energii i czasu marszałka oraz ministra idzie na sprawy nie związane z ich urzędem. Albo czy korzystne jest dostarczanie opozycji argumentów do czasami demagogicznej krytyki, która rzuca cień nie tylko na kandydatów na kandydatów, ale i na partię?

Moim zdaniem nie jest to korzystne. Choć nie uważam, jakoby Sikorski zaniedbywał karygodnie swe ministerialne obowiązki jeżdżąc po kraju i przekonując do siebie ludzi z PO, to jestem zdania, iż dobrze byłoby, gdyby już teraz wziął długi urlop, a swe obowiązki przekazał wiceministrom. Podobnie powinien zrobić marszałek.

Dlaczego Kordoba była ważna

Nieformalne spotkanie szefów dyplomacji krajów UE w Kordobie w zeszły weekend nie przebiłoby się zapewne w ogóle do polskich mediów, gdyby nie fakt, że zabrakło tam Sikorskiego. Jako korespondent "Gazety" w Brukseli bywałem na takich nieformalnych spotkaniach. Choć nie wynika z nich nic konkretnego, to spełniają one bardzo ważną rolę. Pozwalają ministrom na szczerą - czasami do bólu - dyskusję, bez mikrofonów i fleszy, co ułatwia potem osiągnięcie porozumienia.

Spotkanie w Kordobie dotyczyło korpusu unijnej dyplomacji, który tworzy się w bólach w oparciu o zapisy traktatu lizbońskiego. Nie tylko instytucje Unii ale i państwa członkowskie prowadzą ostrą grę o to jak będzie wyglądać ta służba i kto wejdzie w jej szeregi.

Choć od rozszerzenia Unii minęło ponad 5 lat, na wpływowych stanowiskach w jej strukturach jest stosunkowo mało przedstawicieli nowych państw członkowskich. Istnieje ryzyko, że ten niekorzystny trend znajdzie swe odzwierciedlenie także w nowym korpusie dyplomatycznym. Mówiąc brutalnie - wszystkie wpływowe stanowiska zajmą w nim dyplomacji z Wlk. Brytanii, Niemiec, Francji i może Hiszpanii.

Koalicja dla nowej dyplomacji

Jeśli jest jakiś kraj nowej Unii, który mógłby stanąć na czele szerszej koalicji walczącej o dobre miejsce dla "nowych" w unijnej dyplomacji, to jest to największa w regionie Polska. Aby taką koalicję zbudować i przebić się ze swoimi argumentami w UE, trzeba jeździć nie tylko na nieformalne spotkania, ale samemu je organizować w węższym gronie. Mówiąc krótko poświęcić na to cały swój czas i energię.

Ambicją rządzącej krajem Platformy jest wzmocnienie zarówno Unii jak i Polski w jej strukturach. Premierowi Tuskowi i ministrowi Sikorskiemu wielokrotnie się to udawało. Zbudowali koalicję biednych w sprawie obciążeń finansowych walki z klimatem i kilku innych ważnych sprawach. Wymagało to jednak wielkiego wysiłku i wiele czasu premiera i ministra, jego osobistych rozmów, telefonów, spotkań, itd.

Dwa błędy Sikorskiego

Tym razem nie będzie inaczej. Dlatego też uważam, że w sprawie Kordoby Sikorski popełnił aż dwa błędy - pierwszy, że sam nie pojechał na spotkanie ministrów. I drugi, że wysłał tam niskiego rangą urzędnika - polskiego ambasadora w Brukseli. Aczkolwiek Jan Tombiński jest bardzo dobrym przedstawicielem, to posłanie go między ministrów było sygnałem, że Polska nie jest zainteresowana grą w europejską dyplomację.

Po połączeniu MSZ z UKIE Sikorski ma dosyć kompetentnych ludzi na Szucha. Wystarczyłoby, aby do Kordoby pojechał doskonale obeznany w unijnej strategii i taktyce minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz, a można by z miejsca odrzucić przynajmniej część argumentów PiS i polityków z innych partii krytykujących Sikorskiego za nieobecność w Kordobie.

Chciałbym, aby Kordoba była wpadką, do której minister się przyzna. Wszak jedną z cech męża stanu, do którego roli aspiruje, jest umiejętność publicznego przyznawania się do błędów. Nie oczekuję jednak od Sikorskiego dymisji, albo kajania się za grzechy. Minister powinien jednak poważnie rozważyć, czy nie warto aby wziąć dłuższego urlopu (nie tylko na czas samej kampanii jeśliby został oficjalnie kandydatem).

Przed polską dyplomacją stoją bowiem poważne zadania, które nie będą czekały na krajowe rozstrzygnięcia polityczne. W 2011 roku Polska przejmuje przewodnictwo w UE a przygotowuje ją do tego właśnie MSZ. Musimy być do tego dobrze przygotowani bez względu na to, czy Sikorski zostanie kandydatem na kandydata a potem prezydentem, czy też nie.

Prezydent też na urlop

Oczywiście dla dobra debaty i kampanii urlop powinien też wziąć za jakiś czas prezydent Lech Kaczyński, który zapewne będzie ubiegał się o reelekcję.

Problem w tym, że przyszłość pozycji Polski w Unii nie będzie zależała od tego, że obecny prezydent nie pojedzie do Kijowa czy Baku, ale nieobecność Sikorskiego na kolejnych ważnych spotkaniach UE na pewno jej nie wzmocni.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':