Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Zarząd PO wczoraj wieczorem zdecydował, że nie ukarze wiceszefa klubu Janusza Palikota za ataki na Radosława Sikorskiego, jednego z kandydatów w prezydenckich prawyborach.
Palikot, zwolennik drugiego kandydata - Bronisława Komorowskiego - najpierw zaatakował żonę Sikorskiego, publicystkę "Washington Post" Anne Applebaum, twierdząc, że może ona zaszkodzić mężowi. A w poniedziałek napisał na blogu, że "wybór między Komorowskim i Sikorskim to wybór między kandydatem PO (Komorowski) i kandydatem PO-
PiS-u, a może nawet PiS-u (Sikorski)".
Według naszych rozmówców Donald Tusk początkowo skłaniał się do tego, by upomnieć Palikota, bo ostatnim wybrykiem przesterował uwagę opinii publicznej z prawyborów na rzekomy konflikt w PO. Ale Sikorski i Komorowski razem zgłosili wniosek, żeby odstąpić od kary.
- Trzeba być wspaniałomyślnym. Ja nie chowam urazów. Prawybory są ważniejsze od Palikota - mówi "Gazecie" Sikorski.
Tomasz Tomczykiewicz z zarządu PO dodaje: - Palikot jest nie do okiełznania. Ukaranie go byłoby nieskuteczne. Skoro sam pokajał się i obiecał poprawę, uznaliśmy, że sprawa jest zamknięta.
- Tusk zapowiedział, iż jeśli Palikot jeszcze raz zaatakuje Sikorskiego, nie będzie zmiłuj i osobiście złoży wniosek o wykluczenie go z partii - mówi nasz inny rozmówca.
- Gdyby mnie ukarano, byłoby to coś negatywnego w pozytywnych prawyborach - mówił wieczorem w
TVN 24 Palikot.
Poseł się wstydzi Lubelski polityk już rano deklarował, że nie będzie wypowiadał się o kandydatach do końca prawyborów. Napisał nawet na kartce, którą przekazał dziennikarzom: "Nasz kandydat Radosław Sikorski" - zgodnie z życzeniem szefa
MSZ, który wymyślił dla niego taką karę.
Palikot mówił, że najbardziej boli go, iż postawił w trudnej sytuacji swojego przyjaciela Komorowskiego. I dodał, że najbardziej wstydzi się tego, iż Komorowski zagroził premierowi wycofaniem się z prawyborów, jeśli Palikot zostanie wyrzucony z PO.
- Najważniejsze przedsięwzięcie polityczne w życiu marszałka stawiam przez swój brak odpowiedzialności na szali naszej znajomości, naszej przyjaźni kilkunastoletniej - kajał się Palikot.
A informacja obiegła wszystkie portale i wprawiła w zakłopotanie marszałka Sejmu. Pytany przez dziennikarzy powiedział, że nie ma w zwyczaju ujawniać szczegółów towarzyskiej rozmowy. - A po drugie, nie potwierdzam takiego faktu - dodał.
Jednak według naszego źródła takie słowa padły podczas środowego spotkania Tuska z Komorowskim i Sikorskim. Komorowski miał wprawić szefa rządu w osłupienie. - To świadczy o tym, jak bardzo Komorowski jest związany emocjonalnie z Palikotem i jaką rolę lubelski polityk może pełnić przy jego boku, jeśli wygra prawybory i wybory prezydenckie - dodaje nasz rozmówca.
Gdzie sika Palikot Politycy z władz PO przyznają, że Palikot staje się problemem dla partii. Przestał atakować już tylko PiS, a zaczął też kolegów z partii. - Dopóki Palikot był w namiocie i sikał na zewnątrz, było dobrze. Ale teraz wyszedł z namiotu i zaczyna sikać do środka. I mamy problem - mówi polityk z władz PO.
Wiceprzewodnicząca Platformy Hanna Gronkiewicz-Waltz, szefowa komisji ds. prawyborów: - "Plusy dodatnie" Palikota mogą zamienić się w "plusy ujemne". Trzeba powiedzieć temu stop, ale wiele będzie zależało od samego Palikota - mówiła nam przed decyzją zarządu.
Jednak wiceszef klubu PO Sławomir Nowak dodaje, że partyjni liderzy od początku liczyli się z tym, że niektórym mogą puścić nerwy podczas prawyborczej kampanii. - Najważniejsze, że między kandydatami nie ma negatywnych emocji - mówi Nowak.
Prawybory raczej nie POdzielą Mimo incydentu z Palikotem w PO panuje przekonanie, że prawybory bardziej pomagają Platformie niż szkodzą. W sondażu PBS DGA dla "Gazety", przeprowadzonym już po ogłoszeniu decyzji o prawyborach, PO poszybowała o 10 pkt proc. w górę (do 58 proc.). I choć nasi rozmówcy podkreślają, że złożyło się na to kilka spraw - m.in. wycofanie się Tuska z prezydenckiego wyścigu, rzekome "haki" na Sikorskiego, , wypalanie się afery hazardowej - to prawybory były jednym z elementów.
Większość polityków z władz PO zaprzecza, by prawybory mogą na trwałe podzielić Platformę. - Widzę tylko korzyści z prawyborów: demokratyzacja partii, identyfikacja ludzi z kandydatami. Wymuszają też aktywność kandydatów. Wiedzą, że decyzja zależy od ludzi i trzeba do nich pojechać, a nie tylko pójść do kancelarii premiera i poprosić o namaszczenie - mówi europoseł Sławomir Nitras (zwolennik Sikorskiego).
- Prawybory mogą odmienić polską politykę. Ludzie zaczęli ze sobą rozmawiać, wspierają się, mobilizują do działania, partia staje się prawdziwym społeczeństwem obywatelskim - dodaje
Jarosław Gowin (zwolennik Sikorskiego).
Sławomir Nowak (zwolennik Komorowskiego): - Pokazujemy, że jesteśmy partią nowoczesną, która potrafi w kilka tygodni zorganizować internetowe głosowanie ponad 45 tys. członków.
A może do samorządów? W PO jest pomysł, by w prawyborach wyłaniać kandydatów na prezydentów miast, burmistrzów i wójtów. - To jest dobra metoda, bardziej demokratyczna, mobilizująca ludzi - mówi Nitras.
Jednak jego pomysł nie ma zbyt wielu zwolenników we władzach PO. - Jeśli chodzi o kandydatów do samorządów, lepsza jest demokracja pośrednia. Podam swój przykład: gdyby były prawybory, nigdy nie zostałabym kandydatką na prezydenta Warszawy, bo ekipa Piskorskiego by mnie nie wybrała, choć to ja miałam największe szanse na wygraną z Kazimierzem Marcinkiewiczem - mówi Gronkiewicz-Waltz.