http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Minister Barbara Kudrycka odpowiada prof. Karolowi Modzelewskiemu

Barbara Kudrycka
2011-01-16, ostatnia aktualizacja 2011-01-16 17:33

Największe zagrożenie dla polskiej nauki prof. Modzelewski widzi w kulcie rynku. Moim zdaniem nie ma sprzeczności między rynkiem a najwyższej jakości swobodną wymianą intelektualną. Wprost przeciwnie. Tak przecież było 2,5 tysiąca lat temu w Atenach, gdy najżywsza wymiana idei i myśli intelektualnej tej epoki, a kto wie, może całej historii ludzkości, odbywała się w Agorze, czyli na rynku miasta.

Barbara Kudrycka
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Barbara Kudrycka
Z dużym zainteresowaniem przeczytałam wywiad Adama Leszczyńskiego z prof. Karolem Modzelewskim opublikowany w GW w dniu 15.01.11

Bardzo mnie cieszy, że pewne elementy reformy satysfakcjonują profesora Modzelewskiego. Do wywiadu zakradły się jednak pewne nieścisłości, które pragnę wyjaśnić.

Po pierwsze. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nigdy nie dążyło i nie dąży do komercjalizacji wyników badań nauk humanistycznych i ogólnie tzw. Podstawowych. Żaden z projektów rządowych takiej możliwości nie przewidywał i nie przewiduje. Wręcz przeciwnie, właśnie ze względu na specyfikę nauk podstawowych powołano Narodowe Centrum Nauki, które przyznając środki na badania podstawowe kierować się będzie innymi kryteriami niż Narodowe Centrum Badań i Rozwoju finansujące badania stosowane wymagające wdrożeń. Kryteria przyjęte w NCN uwzględniać będą także szczególne znaczenie i specyfikę nauk humanistycznych.

Po drugie. Nie jest tak, jak myśli prof. Modzelewski, że wszystkie osoby, które zatrudnione były na stanowisku profesora wizytującego za granicą otrzymają decyzją rektora status samodzielnego pracownika naukowego. Zgodnie z art. 21 a projektu ustawy status ten otrzymają te osoby, które "uzyskały stopień doktora w RP lub za granicą i podczas pracy w innym państwie przez co najmniej 5 lat kierowały zespołami badawczymi oraz posiadają znaczący dorobek i osiągnięcia naukowe". Co więcej taka decyzja rektora podlegać będzie nadzorowi Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułu Naukowego która będzie mogła uchylić decyzję rektora w sprawie nabycia uprawnień. Taki nadzór CK ma chronić uczelnie przed zalewem bylejakości, którego obawia się prof. Modzelewski. Nowy system pozwoli jednak na to, by powracający z zagranicy, gdzie nie ma habilitacji, polscy wybitni uczeni mogli włączyć się do debaty naukowej pracując w kraju i promując doktorantów. Pozostaje dla mnie niezrozumiałe, dlaczego prof. Modzelewski sprzeciwia się możliwości takich powrotów. Szczególnie, że podczas naszych rozmów wielokrotnie prof. Modzelewski sprzeciwiał się prowincjonalizmowi intelektualnemu i protekcjonizmowi naukowemu.

Po trzecie. W żadnym przepisie projektu ustawy ani aktu wykonawczego nie zaplanowano wprowadzenia obowiązku przygotowywania prac doktorskich i habilitacyjnych w naukach humanistycznych w języku angielskim. W przepisach wykonawczych, które będą jeszcze konsultowane przewidujemy taką możliwość w tych dyscyplinach, w których stało się to już tradycją w Polsce. Podobnie jak w dobrych uczelniach i wydawnictwach przygotowywanie streszczeń tych prac w języku angielskim.

Po czwarte. Doświadczenia krajów zachodnich wskazują na to, że wybitni uczeni, których odstrasza biurokratyzm aplikowania o granty, mogą zostać docenieni w innych formach, które przewiduje nasz nowy system nauki i szkolnictwa wyższego, jak chociażby:

- możliwość zatrudnienia w jednostce, która zaoferuje im wyższe wynagrodzenie, bowiem będzie jej zależało na tym, aby jego/jej pozycja naukowa przyczyniła się do zwiększenia finansowania tej jednostki z dotacji statutowej;

możliwość zatrudnienia w takiej jednostce, w której funkcjonuje dobre biuro projektów badawczych pomagające naukowcom w spełnieniu wymogów formalnych. Uczony osobiście opracuje jedynie naukową koncepcję projektu badawczego.

I na koniec jedna refleksja. Największe zagrożenie dla polskiej nauki prof. Modzelewski widzi w kulcie rynku. Moim zdaniem nie ma sprzeczności między rynkiem a najwyższej jakości swobodną wymianą intelektualną. Wprost przeciwnie. Tak przecież było 2,5 tysiąca lat temu w Atenach, gdy najżywsza wymiana idei i myśli intelektualnej tej epoki, a kto wie, może całej historii ludzkości, odbywała się w Agorze, czyli na rynku miasta.

prof. Barbara Kudrycka

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 119 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':