http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowoczesne państwo rodzi się w bólach

Kazimierz Kutz, reżyser i poseł PO
2010-08-16, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 17:52

Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta

Na okupowany plac przed siedzibą prezydenta wtargnęło nowe pokolenie. Przystanek Woodstock urządza tu swoje igrce i przekłuwa nadęty balon narodowo-katolickiej obłudy

Kazmierz Kutz
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Kazmierz Kutz

Fot. Micha3 Grocholski / Agencja Gazeta???????
ZOBACZ TAKŻE
Aleksandra Klich: Gdy pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim jego obrońcy krzyczeli: "Tu jest Polska", z baru Przekąski Zakąski młodzi ludzie odkrzykiwali: "Nieprawda, to tutaj jest Polska". Gdzie właściwie jest Polska?

Kazimierz Kutz: A to pytanie! Zalatuje stęchlizną kościelno-romantyczno-pisowską. Tracimy mnóstwo czasu na ględzenie o polskości, głównie w kategoriach narodowo-katolickich. Pożyteczniejsze jest koszenie trawnika albo obieranie kartofli na obiad.

Nie jest pan patriotą?

- Dla mnie patriotyzm to coś najbardziej prywatnego: brzydkie, zniszczone Szopienice, górnicza osada pod Katowicami, Beskidy, moja rodzina. No, ale ja nie jestem prawdziwym Polakiem, tylko Ślązakiem (śmiech). Staram się być porządnym obywatelem i uważam, że zamiast trajlować o polskości w kategoriach "Bóg i Ojczyzna", lepiej zająć się oddolną demokracją, modernizacją kraju, tak by każdy godziwie zarabiał, więcej czytał, lepiej jadł i lepiej wychowywał dzieci. To jest dla mnie patriotyzm, a nie latanie z krzyżem i ględzenie o średniowiecznych zmorach.

Ale nie można żyć tylko teraźniejszością i przyszłością. Tożsamość buduje się również na historii.

- Tylko na jakiej? Gdy patrzę, jak przerabia się mit Powstania Warszawskiego, to palę się ze wstydu. Rzeź 200 tys. bezbronnych ludzi, śmierć młodej elity i unicestwienie milionowego miasta dziś stoczyły się do poziomu komiksu. Stały się marnotą biznesowego banału. Biedne dzieci przebierają się w mundury i biegają po ulicach z plastikowymi pistoletami, stawiają barykady i bawią się w zabijanie. To patriotyzm odpustowej budy jarmarcznej.

Jednak dla bardzo wielu polskich rodzin odwołanie do tego powstania stanowi istotę ich patriotyzmu. Chce pan im odebrać prawo do emocji, do czczenia ich zmarłych?

- Niech idą pod miejsca upamiętnienia, na cmentarz, i na powstańczych mogiłach pomodlą się w skupieniu. Powstanie Warszawskie, ta straszna tragedia, zasługuje na taką właśnie pamięć.

Patriotyzm to osobiste zmaganie się z życiem i wspólnotą, w której się żyje. Wymaga on odważnej refleksji, głównie krytycznej, a nie mielenia ludzi przez urazy nieudanych powstań, syberyjskich zsyłek, ubeckich teczek czy sprofanowanego krzyża.

To z czym się mają identyfikować młodzi Polacy?

- Problem w tym, że w Polsce, w której obowiązuje archaiczny, emocjonalny patriotyzm z czasów, gdy nie było państwa i tylko o nim marzyliśmy, młodzi ludzie nie mają się z czym utożsamiać. Od dawna mamy wolność, a patriotyzm z kompleksami, reliktowy, kościelno-wioskowy, został. Obowiązuje w mediach, polityce, edukacji i burzy nowoczesny kraj, który nie ma już nic wspólnego ze swoją straszną przeszłością.

Tradycyjny polski patriotyzm wyrosły na klęskach ma skłonności samobójcze. Powstanie Warszawskie jest tego przykładem. Smoleńska wyprawa Lecha Kaczyńskiego - ojca muzeum powstańczego - także.

Współczesny patriotyzm można budować na odwołaniu się do zwycięskich wydarzeń. Dlaczego wstydliwie obchodzimy kolejne rocznice powstania wielkopolskiego, czy powstań śląskich? Dlaczego nie sięgnąć po spuściznę początków III RP, gdy wygraliśmy Polskę? Pamięć o dokonaniach Jacka Kuronia, Bronisława Geremka, Tadeusza Mazowieckiego niesie ze sobą energię rozsądnego, trzeźwego, pokojowego zwycięstwa. Zresztą na świecie pierwiastek narodowy nie ma już nadmiernego znaczenia. W niemieckiej reprezentacji piłkarskiej grają Turcy, Serbowie, Ślązacy, bo łączy ich kraj, którego są obywatelami. W sercu pozostają Turkami, Serbami, Ślązakami czy Polakami i nikt nie ma o to do nich pretensji. Łukasz Podolski nie śpiewa niemieckiego hymnu i nikt z tego powodu nie rzuca w niego kamieniami. Wyobraża Pani sobie, że u nas piłkarz polskiej reprezentacji nie śpiewa polskiego hymnu? Musi śpiewać. Bo u nas ciągle obowiązuje model starego państwa na jedynej słusznej formule narodowej więzi.

Państwa, które, jeśli wierzyć socjologom, właśnie się przekształca w państwo nowoczesne Doganiamy Europę nie tylko ekonomicznie, ale również obyczajowo. Jesteśmy coraz bardziej tolerancyjni, otwarci, coraz mniej ksenofobiczni. Warto w tej sytuacji robić raban o grupkę ekstremistów histeryzujących pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim? W końcu przed Białym Domem w Waszyngtonie zawsze ktoś protestuje...

- Ekstremistów zawsze było niewielu, ale skutki ich działań często są katastrofalne. Lekceważenie garstki fanatyków religijnych pod krzyżem byłoby poważnym błędem. Oni uruchamiają mechanizmy, na które Polacy są podatni. Ożywiają tkwiące głęboko emocje: lęki i traumy, martyrologiczną głupotę. To niesamowicie groźne, tym bardziej że ludzie spod krzyża są aktorami w wielkim telewizyjnym widowisku, które pół Polski ogląda z zapartym tchem. To widowisko inspirowane przez Jarosława Kaczyńskiego zmierza do politycznej i społecznej konfrontacji z rządem i prezydentem.

Tragiczna śmierć brata i chęć zemsty pcha Kaczyńskiego do działań ekstremalnych. Osobiste emocje stają się sprawą narodową, udzielają się ludziom, i to jest niebezpieczne. Bo ludźmi rozpalonymi emocjami bardzo łatwo manipulować, można wmówić im każdą sprawę, białe nazwać czarnym i odwrotnie. A to nie emocje powinny decydować o losach kraju, tylko trzeźwy pragmatyzm. Nie wiemy, czym skończy się ta manipulacja dla społeczeństwa, dla niego i dla Kościoła.

Ale jednak Komorowski wygrał wybory, nie Kaczyński. Mimo że tego ostatniego wspierał Kościół i publiczne media. Czy to nie świadczy o tym, że Polacy nie są podatni na emocje?

- Sukces Komorowskiego jest nie do przecenienia i świadczy o skali pozytywnych zmian w mentalności Polaków. Ale na Kaczyńskiego głosowało 47 proc. tych, którzy poszli do wyborów. To bardzo dużo i świadczy wymownie o tym, że nadal wielu z nas jest podatnych na kalki typu "Polak katolik", "prawdziwy patriota" itd. Że łatwo udzielają się nam emocje.

Kaczyński wie o tych polskich skłonnościach i je wykorzystuje. Proces zdobywania przez niego rządu dusz - dusz, w których drzemią postendeckie traumy, stare truchła - dopiero się rozpoczął. Ma już Wawel, teraz przyszedł czas na Pałac Prezydencki. Proszę zobaczyć, jakie to znaczące miejsca w narodowym teatrze. W tym spektaklu wielką rolę odgrywa krew. Gdyby pod krzyżem się polała, postęp w realizacji pomysłu Kaczyńskiego, byłby nieprawdopodobny. Nie rozwiązując problemu siłowo, państwowi urzędnicy postąpili bardzo mądrze. Odebrali radość zwycięstwa PiS-owi, który musiał się obejść bez męczeństwa.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 85 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':