Maciej Stasiński: - Panie Profesorze, napisał poeta wiersz. Czytam tam m.in.
Ojczyzna jest w potrzebie - to znaczy: łajdacy
Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy
Polska - mówią - i owszem to nawet rzecz miła
Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła
Polska - mówią - wspaniale lecz trzeba po trochu
Ją ucywilizować - niech klęczy na grochu
Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
Bo z tymi moherami to się żyć nie daje
i dalej:
I znowu są dwie Polski - są jej dwa oblicza
(...) Dwie Polski - ta o której wiedzieli prorocy
I ta którą w objęcia bierze car północy
Dwie Polski - jedna chce się podobać na świecie
I ta druga - ta którą wiozą na lawecie
Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana
Powiedzą że to patos - tu trzeba patosu
Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu
(...) To co nas podzieliło - to się już nie sklei
Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei
Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!
(...)
To brzmi jak najnowszy wykwit wielkiego, drapowanego na romantyzm patriotyzmu. Ale też kapie fałszem. Jerzy Jedlicki: To więcej niż fałsz, to agresja. Nie chcę autorowi odpowiadać w podobnym tonie. Jarosław Marek Rymkiewicz ma niepospolity talent, ale od pewnego czasu oddaje go w służbę groźnych emocji.
Patriotyzm objawia się w różny sposób, bo wbrew pozorom jest to postawa bardzo złożona. I z tego powodu wyznawcy jednej wersji patriotyzmu potrafią wyznawcom drugiej odmówić nawet prawa do zwania się patriotami. To czasami przypomina kościelną walkę z heretykami w imię ortodoksji.
W sferze uczuciowej patriotyzm to miłość do ojczyzny, ale ojczyzna nie daje się dotknąć, nie jest osobą. Dostępna jest człowiekowi tylko poprzez symbole i znaki. Na jej wymiar wspólnotowy składają się hymn, godło, chorągiew, pobojowiska, świątynie, uświęcone miejsca, mity, bohaterowie, i ci prawdziwi, i ci legendarni. Już po tym widać, że to, co wspólnotowe, nie musi być wspólne. Jedni Polacy czcili Piłsudskiego, inni Dmowskiego, jeszcze inni żadnego z nich, jak lewica czy liberałowie. We Francji i wprowadzano, i wyrzucano, i to całkiem dosłownie, bohaterów narodowych z Panteonu.
W sferze przekonań różnice są jeszcze poważniejsze. Z pobudek patriotycznych można było popierać zamach majowy w 1926 r. i z takich samych pobudek być przeciw. Z motywów patriotycznych można było zwalczać reżim PRL, ale także uznawać Polskę Ludową za swój kraj i występować przeciw Wolnej Europie i opozycji demokratycznej.
Rok temu napisałem w "Gazecie" tekst "Onym nie odmawiam już patriotyzmu". Chciałem zrozumieć racje, jakie stały za decyzją o wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 r. Tekst różnie został przyjęty. - Gorliwcy odmawiają generałowi Jaruzelskiemu prawa do patriotyzmu. Kiedy strony są fanatycznie zwaśnione, tak właśnie postępują. Podobnie było po II wojnie ze stosunkiem emigracji londyńskiej do Polaków w kraju, którzy tu układali swoje życie.
Ta praktyka jest niedobra. Bo przywiązanie do ziemi ojczystej może żywić bardzo różne orientacje i przekonania na temat tego, co jest dla kraju dobre, a co złe. To żadną miarą nie znaczy, że wszystkie przekonania są jednako słuszne i uprawnione, ale że mogą wypływać z podobnych uczuć i przywiązań.
Podobieństwa do religii aż się narzucają. Przecież to, że ktoś czci Najświętszą Marię Pannę, nie wyklucza, że może innemu jej czcicielowi poderżnąć gardło. I wcale nie chodzi o hipokrytów, lecz o ludzi, którzy działają ze szczerego przekonania. Rymkiewicz jest tu przykładem takiej wykluczającej nietolerancji.
To pogromowy wiersz... - Wolę uniknąć jednej przydawki za dużo.
Ten wielki rytuał romantyczno-martyrologiczny, który przeżyliśmy w tygodniu po katastrofie pod Smoleńskiem - czy zawsze będzie nam towarzyszył, czy odejdzie w przeszłość? Czy to epigoństwo tylko? - Epigoństwo tak. Ale jestem historykiem i nie podejmuję się orzekania, że coś dzieje się po raz ostatni. Ludzie przez ten tydzień autentycznie przeżywali wstrząs i żałobę. Ilekroć rodzi się poczucie zagrożenia, kiedy wspólnota otrzymuje cios i reaguje emocjonalnie, tylekroć powraca język jako wyraz tych uczuć. Język romantyczny, nie mamy innego. Ten język i liturgia katolicka świetnie się uzupełniają. Nawet młodzież, która przecież zwykle wyśmiewa się z rytuałów, z uroczystych słów, albo w ogóle jest poza nimi, coś przeżywała i sięgała po stare symbole i pieśni: "Jeszcze Polska", "Boże, coś Polskę...", "Pierwszą Brygadę". Słyszałem nawet "Morze, nasze morze..., mamy rozkaz cię utrzymać albo na dnie z honorem lec". Bo innych pieśni na taką okazję nie mamy. Nasi notable nie lecieli do Smoleńska na krwawy bój. To była katastrofa i tyle. A mimo to pojawia się język i obrzęd sakralno-romantyczny.
Zresztą tym razem ten rytuał wspaniale się sprawdził, uroczystości były podniosłe i świetnie zorganizowane.
Kościół ma tu wielką rutynę, hołd zmarłym umie łączyć z sacrum.
Czy ten rytuał pogrzebowo-martyrologiczny jest wciąż żywy, czy też jest coraz bardziej pusty? Czy samo życie go nie drąży od środka, bo on do życia nie przystaje? Czy on jeszcze określa postawę Polaków wobec rzeczywistości? - Zgoda, że życie go drąży, ale przecież jeszcze nie wydrążyło. Mentalność zmienia się bardzo powoli. Archetypy wyżłobione przez odwieczne zachowania są trwałe. Więc zachowania nie są puste, nawet jeśli służą tylko na potrzeby takich uroczystości.
Nie sądzę też, by poruszały wszystkich. W TV widzieliśmy tylko tych, którzy temu nastrojowi ulegali, stali w kolejce do trumien, poddawali się patosowi słów. Mniej było widać tych, którzy rytuałom się nie poddają, choć przecież to nie znaczy, że są obojętni, może tylko inaczej przeżywają, bardziej osobno. Zwłaszcza od chwili, gdy do tych zbiorowych wzruszeń dołączyła postawa wykluczającej nienawiści, jak w "Rzeczpospolitej" czy "Naszym Dzienniku", choć przecież nie jest ona koniecznym atrybutem żałobnej powagi i uwznioślenia.
Czy to jest tylko wzniosły ceremoniał, czy też to wciąż istotna postać naszego patriotyzmu, na który składają się kult bohaterów, ofiara, męczeństwo? - Chyba to nie tylko język ceremonii.
PiS próbował używać go także w codziennej retoryce politycznej i do jakiejś części wyborców to trafiało.
Teraz temu ciśnieniu uległy wszystkie stacje telewizyjne, a pierwszy kanał publicznej
TVP szczególnie gorliwie ten solenny ton emitował. Sprawdzian przyjdzie teraz, kiedy powróci polityka. Andrzej Walicki, przenikliwy badacz dziejów idei, wyróżniał trzy rodzaje patriotyzmu: republikański dawnej Rzeczypospolitej, romantyczny, o którym teraz mówimy, oraz endecki, oparty na realizmie politycznym, czyli na określaniu interesu narodowego. One aktualizowały się w różnych momentach dziejów. Na symbole ojczyźniane można odpowiadać różnie, czy to w duchu i w stylistyce epigonizmu romantycznego, czy to swoiście pojętego interesu narodowego albo demokratycznie wyrażonej "woli ludu".