http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Karnawał wygrywa z postem

Beata Łaciak*
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-05 18:23

Bal karnawałowy w Świnoujściu. Uczestnicy balu są przebrani za postacie z filmów
Bal karnawałowy w Świnoujściu. Uczestnicy balu są przebrani za postacie z filmów
Fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta

Polacy zaczynają akceptować to, że sąsiad lub kolega może być inny niż oni. Powoli przestajemy żyć pod sznurek, zgodnie z modelem wyznaczonym przez Kościół i tradycję - mówi socjolożka

Beata Łaciak
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Beata Łaciak
ZOBACZ TAKŻE
Aleksandra Klich: Polacy są obyczajowymi konserwatystami?

Beata Łaciak: Skąd, jesteśmy coraz bardziej liberalni.

Jak to? Przecież prawie ze wszystkich sondaży wynika, że najważniejsza jest dla nas rodzina, ojczyzna i Kościół.

- Ja nie badam stosunku Polaków do abstrakcyjnych pojęć, ale do konkretnych norm obyczajowych dotyczących życia rodzinnego, małżeństwa, relacji partnerskich, erotyki, wychowania dzieci. Korzystam nie tylko z sondaży, ale też robię wywiady z ludźmi i analizuję obraz rzeczywistości wyłaniający się z codziennych gazet. Telewizyjne seriale to też świetny materiał do badań: scenarzyści czerpią z rzeczywistości, a z drugiej strony widzowie wzorują się na serialowych wzorcach.

Gdy na przełomie XX i XXI wieku zbierałam materiały do książki "Obyczajowość polska czasu transformacji", było wyraźnie widać starcie dwóch postaw: z jednej strony daleko idąca obyczajowa liberalizacja rozwijająca się na wzorcach zachodnich, z drugiej - mocne postawy konserwatywne oparte głównie na naukach Kościoła. Dlatego moja książka nosi podtytuł "Wojna postu z karnawałem". Ale już wtedy wyglądało na to, że karnawał wygrywa z postem. Dziś grupa liberalizująca wyraźnie się umacnia.

Liberalizacja, czyli wybór łatwiejszego, wygodniejszego stylu życia? Odrzucającego utrudniające życie normy?

- Gdyby chodziło tylko o wybór wygodniejszego stylu życia, mielibyśmy do czynienia z hedonizmem. Moim zdaniem chodzi o coś innego. Liberalizacja poglądów i postaw w życiu społecznym polega na większej tolerancji, na niepotępianiu różnych zachowań i wyborów, które niedawno były traktowane jako grzeszne i niewłaściwe. Liberalizacja to akceptacja, że mój sąsiad lub kolega może żyć inaczej niż ja. Przestajemy żyć pod sznurek, zgodnie z modelem wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół. Przyjmujemy, że równie dobrze można żyć samotnie, jak i z dużą gromadką dzieci, w wolnym związku, jak i w małżeństwie przypieczętowanym kościelnym ślubem, z osobą odmiennej płci, jak i tej samej płci.

To dlaczego - jak wynika z grudniowych badań CBOS - przybywa tych, którzy potępiają aborcję i chcieliby wprowadzenia kary śmierci? Przeciwników aborcji jest więcej wśród młodych ludzi niż wśród starszych?

- Moim zdaniem to nie jest wynik naszego konserwatyzmu, tylko specyficznej kampanii społecznej prowadzonej przez Kościół oraz część polityków i naznaczającej aborcję piętnem morderstwa. A młodzi ludzie są szczególnie na nią wrażliwi.

Na przykład wystawy pokazujące krwawe szczątki płodów?

- Taka kampania, na co zwracają uwagę psychologowie, ma ogromne znaczenie. Doprowadza do sytuacji, że nawet jeśli ktoś uważa, że aborcja nie jest morderstwem, to może jednocześnie sądzić, że taki zabieg to nic dobrego, a kobiety, które mu się poddały, czują się w obowiązku go odchorować.

W tej atmosferze społecznego potępiania aborcji bardzo ważne jest, jak zadajemy pytanie podczas badań. Jeśli zapytamy, czy ktoś jest za, czy przeciw przerwaniu ciąży, to większość odpowie, że przeciw. Ale już gdy pytamy o dopuszczenie aborcji w konkretnych okolicznościach, np. zagrożenia życia matki, odsetek tych, którzy zdecydowanie mówią, że to w każdych okolicznościach jest niedopuszczalne, jest mniejszy niż tych, którzy dopuszczają aborcję na żądanie. Zdecydowana większość badanych w takiej sytuacji dopuszcza aborcję.

Gdybyśmy mieli restrykcyjne podejście do aborcji, nie byłoby ogromnego podziemia aborcyjnego. Deklaracje często pozostają tylko deklaracjami, a życie zmusza ludzi do podejmowania różnych wyborów.

A nasza akceptacja dla kary śmierci?

- To zaniedbanie edukacyjne. Polskie media nie potępiają wystarczająco mocno kary śmierci, a tabloidy, pokazując morderców w sposób populistyczny, powodują, że w ludziach budzi się potrzeba odwetu. Nie wspominając o Kościele, który także mówi o tym problemie zbyt rzadko, choć wiadomo, ze Jan Paweł II był gorącym przeciwnikiem kary śmierci.

W jakich sprawach jesteśmy najbardziej liberalni?

- Choćby w naszym stosunku do drażliwej, choć stosunkowo świeżej sprawy in vitro. Wyraźnie rośnie społeczna akceptacja dla tej metody. Z ostatnich badań CBOS-u wynika, że 77 proc. badanych akceptuje in vitro w sytuacji, gdy małżeństwo nie może mieć dzieci, a 53 proc. - gdy para żyje w związku nieformalnym. Tylko 14 proc. kategorycznie odrzuca to rozwiązanie.

Już w 1997 r., gdy poparcie dla in vitro było znacznie niższe, w jednym z pierwszych odcinków "Klanu" pojawił się wątek sztucznej prokreacji i nie rozpętała się żadna burza. Serialowa para - Rysiu i Grażynka - zdecydowała się na in vitro pod wpływem swojej tradycyjnej, katolickiej rodziny. Nawet zakonnica, siostra Rysia, pytana o zdanie, mówi, że nie może ich oficjalnie poprzeć, ale przecież "jeśli ktoś powinien mieć dzieci, to właśnie taka rodzina jak ich". A lekarka, która w następnych odcinkach odmówi wykonania aborcji, przekonuje, że in vitro to nic grzesznego, to inny sposób na cud narodzin.

I choć wątek in vitro występuje w serialach stosunkowo rzadko, to jednak nie przypominam sobie, żeby sztuczna prokreacja gdzieś była potępiana albo jednoznacznie odrzucona.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    85 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją