http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Świąteczna >  Polska

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Świąteczna

Molestowanie: Dziecko zapomniało, dorosły cierpi

Debata w Klubie Gazety
2009-04-06, ostatnia aktualizacja 2009-04-08 15:58

- Wszystko, co ma przedrostek "seks", jest wypierane ze świadomości społecznej. Osobom wykorzystanym seksualnie nie udziela się pomocy, są pozostawione same sobie - mówił dr Andrzej Depko podczas debaty o molestowaniu w Klubie "Goście Gazety"


ZOBACZ TAKŻE
Fragmenty debaty z 25 marca "Molestowanie - piętno na całe życie?" zorganizowanej we współpracy z wydawnictwem Jacek Santorski i s-ka, Radiem TOK FM, fundacją Feminoteka i Niebieska Linią

Ewa Wanat, redaktor naczelna TOK FM, prowadząca debatę: Mamy mówić o problemie wykorzystywania seksualnego dzieci. Jak chronić potencjalne ofiary, jak edukować dzieci, rodziców i wychowawców, aby nie dopuścić do nieszczęścia, jak rozpoznawać niebezpieczne sytuacje i potencjalnych sprawców? Jak rozpoznać, że dziecku się dzieje krzywda, i jak na to reagować? I wreszcie jak ograniczać szkody, leczyć i chronić ofiary?

Małgorzata Zamłyńska, psychoterapeutka, prezes stowarzyszenia Koniec Milczenia: Założyliśmy stowarzyszenie, żeby informować o problemie wykorzystywania seksualnego. Większość założycieli jest ofiarami molestowania. Powszechne jest unikanie tego tematu, udawanie, że problemu nie ma, albo marginalizowanie go.

Tymczasem dziecko dotknięte seksualnie - to może być nawet pół minuty - ma nieodwracalnie wypaczoną psychikę. Dochodzi do zdrady zaufania, bo najczęściej molestujący to bliska osoba. Ofiara spotyka się z zaprzeczaniem, racjonalizowaniem albo uciszaniem "dla dobra rodziny". Jeżeli sprawcą jest ojciec czy ojczym, matki często nie reagują, bo boją się utracić środki do życia.

Dziecko, które doznało molestowania, a potem osoba dorosła już nieodwracalnie czuje się brudna, winna, zła, zawstydzona. Większość osób seksualnie wykorzystanych w dzieciństwie nie łączy tego z dolegliwościami w życiu dorosłym: depresjami, nerwicami, lękami, napadami paniki, myślami samobójczymi.

Ofiara molestowania daje się wykorzystywać przez całe życie, łatwo nią manipulować. Cierpi na uzależnienia: od jedzenia, alkoholu, leków, narkotyków. Zazwyczaj wierzy, że wszyscy inni są od niej ważniejsi, że jedynym sposobem zaskarbienia sobie miłości jest zaspokajanie potrzeb innych. Ciężko jej stawiać zdrowe granice, nie potrafi budować związków. Pojawiają się u niej zaburzenia seksualne - albo oziębłość, brak kontaktów, albo niewybredność seksualna. Na krańcu tej skali jest prostytucja.

Kiedy ofiary trafiają na terapię i konfrontują się z tym, że problem wykorzystania seksualnego ich dotyczy, często sama diagnoza przynosi ulgę. Terapia pomaga zdjąć piętno, dlatego że zajmuje się traumą, uczuciami związanymi z samym urazem i uczuciami wywołanymi reakcją rodziny, świadków. Dlaczego nikt nie zareagował? Dlaczego nie powstrzymano sprawcy? Te pytania, które zadaje sobie molestowane dziecko, powodują, że przestaje ono wierzyć w Boga, w jakąkolwiek ochronę siły wyższej, w jakąkolwiek dobrą instancję, która je chroni. Bardzo często ofiary gniew kierują do siebie samych, pojawiają się u nich zachowania autodestrukcyjne, okaleczają się. W terapii jest moment, żeby ofiara mogła obrócić swój gniew w kierunku sprawcy. To ważne, choć powrót do tych uczuć jest trudny.

W szpitalach psychiatrycznych na oddziałach młodzieżowych jest dużo ofiar wykorzystania seksualnego. Jednak nikt nie czyta tego symbolicznego języka ofiar. Byłam świadkiem, gdy na oddział młodzieżowy przywieziono 14-letnią dziewczynkę w katatonii. Jej zachowanie opowiadało o tym, co jej zrobiono. Personel nie umiał tego rozpoznać.

Prof. Maria Łopatkowa, pedagog: W takich sytuacjach pytam, co się dzieje z kobietami. Co się dzieje z matkami? Bez matek odważnie broniących swoich dzieci świat będzie wypaczony, dzieci będą nieszczęśliwe. Kiedyś to kobieta trzymała dom. Mężczyzna zarabiał na niego. A teraz?

Dlatego od tylu lat buduję pedagogikę serca, to jest jedyny środek, żeby ten nasz świat stał się bardziej ludzki i żeby nie pozwolić na wynaturzenia. Trzeba rozwijać zdolność kochania i empatii. Można to zrobić, można wychować człowieka dobrego, tylko trzeba wspólnego działania.

Dr Andrzej Depko, seksuolog: Niestety, w każdym społeczeństwie istnieje odsetek ludzi, dla których dziecko jest atrakcyjnym bodźcem seksualnym. Jednak nie tylko pedofile wykorzystują seksualnie dzieci. 90 proc. sprawców, gdyby miała możliwość wyboru, preferowałaby seks z osobą dorosłą.

Osoby zgłaszające się do terapeuty to czubek góry lodowej. Z własnej praktyki znam sytuacje, gdy rodzice bagatelizowali to, radzili dzieciom: zapomnij o tym. Dziecko zapomniało. Ale dorosły nadal cierpi. Większość rodziców w ogóle nie dowiaduje się, że ich dzieci były molestowane. Miałem pacjentkę, studentkę, która zgłosiła się na terapię z powodu problemów ze sferą seksualną. W trakcie wywiadu okazało się, że jako dziewczynka była wykorzystywana. W latach 80. na wszystkich wielkich osiedlach w Warszawie budowano społeczne parkingi. Ta dziewczynka była wykorzystywana przez dozorcę takiego parkingu. Groził jej: jeżeli nie będziesz do mnie przychodziła, samochód twojego taty ukradną złodzieje. I ona przez parę lat przychodziła do niego regularnie, żeby tego samochodu nie zabrali. Skończyło się to, dopiero kiedy wyprowadzili się na inne osiedle. Byłem pierwszą osobą, której ta kobieta opowiedziała tę historię.

Dlaczego mówię o stygmatyzacji? Dlatego że w Polsce od kilku lat nie istnieje już opieka seksuologiczna finansowana przez NFZ. Osoby szukające pomocy seksuologa kiedyś mogły z tej pomocy korzystać bezpłatnie. Dziś już nie. Kwota, jaką należy zapłacić za wizytę w centrum, gdzie przyjmowałem, dla tej studentki była zaporowa. Powiedziała mi: panie doktorze, nie stać mnie, żeby do pana przychodzić. Co z tego, że poprosiłem rejestratorkę, żeby oddała jej pieniądze, jak ona więcej się do mnie nie zgłosiła.

My społecznie wypieramy ten problem. Wszystko, co ma przedrostek "seks", jest wypierane ze świadomości społecznej. Takim osobom nie udziela się pomocy, takie osoby są pozostawione same sobie.

Pan, panie profesorze, o ile wiem, nie zgadza się z tezą, że wykorzystanie seksualne jest stygmatem i piętnem na całe życie.

Prof. Jerzy Mellibruda, psycholog i psychoterapeuta: Rozpoznanie pani Zamłyńskiej uważam za nieprofesjonalne uproszczenie. Wrzuciła pani do jednego worka wszystkie istniejące plagi psychiczne i przypisała je wykorzystaniu seksualnemu. Podkreśla pani, że to nieodwracalnie wypacza psychikę, ale dodaje pani, że potrafi uzdrawiać ofiary.

Praca z pacjentami, którzy byli wykorzystywani seksualnie w dzieciństwie, którzy byli ranieni w dzieciństwie, wymaga najwyższych kwalifikacji. Dlatego tak ważne jest, żeby profesjonaliści z odpowiednim przeszkoleniem psychoterapeutycznym pracowali z tą kategorią klientów. Osoby nieposiadające takiego przygotowania nie powinny przedstawiać się jako psychoterapeuci i nawet jeśli mają dobre intencje, mogą więcej zaszkodzić, niż pomóc.

Małgorzata Zamłyńska: To nie 20 lat praktyki sprawia, że terapeuta jest gotowy do pracy z ofiarami wykorzystania. Mam wśród klientów osoby, które pracowały z terapeutami o wieloletniej praktyce. I ci terapeuci kazali ofiarom wybaczać swoim oprawcom. Nie wierzyli w relacje ofiar. Terapeutę gotowym do pracy czyni empatia. Klientowi mogę tylko wierzyć i mogę mu towarzyszyć w jego drodze.

Prof. Jerzy Mellibruda: Budzi też mój sprzeciw, gdy państwo używacie metafory wirusa, mówicie o piętnie. Ludzie - a jest ich w Polsce niemało - słysząc, że są napiętnowani czymś, co się wydarzyło w ich dzieciństwie, oprócz tego, że dźwigają ciężar tego, co się wydarzyło, czują się jeszcze bardziej napiętnowani. To jest zranienie, to źródło cierpienia, ale nie piętno.

Różne odmiany wykorzystania seksualnego mogą mieć różne konsekwencje. Trudności z uzyskiwaniem satysfakcji seksualnej, które najczęściej sprowadzają klientów do seksuologa, nie są najważniejszym rodzajem konsekwencji traumatycznych wydarzeń w dzieciństwie. Uważam każdy przypadek wykorzystywania seksualnego dziecka za naganny. Powinno się robić wszystko, żeby takich przypadków nie było. Co nie zmienia tego, że wykorzystywanie może mieć różne formy. Czasem krzywdy są w większym stopniu związane z tym, co wydarzyło się później, niż z samym dotykaniem dziecka. Szkody psychologiczne występują w związku ze wstydem i z poczuciem winy, poczuciem napiętnowania i odrzucenia.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.6

7 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne