W piątek na ścianie hali sportowej w Siemianowicach Śląskich zawisła tablica poświęcona pamięci Barbary Blidy. Na tę płytę złożyły się dziesiątki osób - sąsiedzi, znajomi, zwykli mieszkańcy. Niedługo Blida zostanie patronką tej hali, stosowną uchwałę podjęło już siemianowickie towarzystwo tenisowe, właściciel budynku.
Dlaczego Ślązacy uznali, że kobieta, która rok temu, 25 kwietnia, zastrzeliła się w swoim domu, zasługuje na pomniki? Przecież nie wszystkim ziomkom podobało się, że Blida karierę zaczęła robić już w PRL-u, a potem - że była gwiazdą SLD. Niejednego drażniła jej wyniosłość i wpływy. Ale na Śląsku była szanowana - miała klasę, wspięła się na szczyt i pamiętała, że jest stąd.
Wymierzyła sobie karę? Ale za co? To może zrobiła to z rozpaczy? - pytali Ślązacy rok temu. Wtedy wielu jeszcze myślało, że gdyby nie miała nic na sumieniu, to by się nie zabiła.
***
Dziś niemal wszyscy są przekonani, że Barbara Blida jest męczenniczką. Że zabiło ją państwo, które dziś próbuje zatrzeć ślady swej zbrodni. Państwo, które zamiast, jak obiecywało, oczyścić kraj ze złodziei i oszustów, samo oszukiwało obywateli w kompromitującej je sprawie. Bo co ocalało dziś z dowodów, które miały pogrążać Blidę? Domysły, tezy i karkołomne interpretacje naciąganych faktów.
Ślązacy jak mało kto są uwrażliwieni na punkcie tego, czy się ich szanuje. A sposób, w jaki politycy do niedawna rządzący Polską przedstawiają swój udział w sprawie Blidy, na Śląsku jest odbierany jako policzek i kpina. I w pewnej mierze to właśnie z powodu tych krętactw coraz częściej porównuje się tragedię Blidy do losu Wojciecha Korfantego. Według popularnej do dziś na Śląsku legendy dyktator III powstania śląskiego, który umarł tuż przed II wojną, został zatruty oparami arszeniku - jego polityczni wrogowie z Warszawy mieli posmarować nim ściany celi, w której go uwięziono.
Tyle że symbolika śmierci Blidy zaczyna do Ślązaków przemawiać silniej niż męczeństwo Korfantego. Ona zabiła się we własnym domu, a dom to jedyne, co dla Ślązaka pewne, własne i bezpieczne. Wszystko inne zawsze zabierali mu obcy.
Może Blida nie mogła znieść myśli, że cały kraj zobaczy w telewizji, jak agenci ABW wywlekają ją skutą z domu, w którym mieszkali jej dziadkowie? Chciała uciec przed hańbą?
Prof. Marek Szczepański, socjolog, mówi: - Barbara Blida była osobą bardzo ważną i jednym z symboli Śląska. Miała charyzmę i twardy śląski charakter. Ślązacy chcą wiedzieć, czy podczas próby jej zatrzymania doszło do nieprawidłowości.
Chcą, ale nikt dotychczas im tego nie jasno nie powiedział. Jakie są dowody, że Blida była powiązana z mafią węglową? Czy ta mafia w ogóle istnieje? Jeśli tak, to kto do niej należy? Gdzie są nazwiska śląskich superzłodziei?
***
Choć te pytania zadaje sobie cała Polska, na Śląsku brzmią one szczególnie mocno. Bo przecież to ci, którzy posłali do Blidy ABW, mówili o "wielkiej śląskiej sitwie", z którą zrobią porządek.
Kazimierz Kutz, lider Ślązaków, powiedział na pogrzebie Blidy: „Jest Pani ofiarą kamiennych serc”. W Sejmie stwierdził, że „ta sprawa to cień rzucony na honor Ślązaków”, a w telewizyjnym programie „Warto rozmawiać” tłumaczył ministrowi Ziobrze: „Przy »oczyszczaniu « państwa trafiliście na osobę niesłychanie szlachetną i prostą. Samobójstwo było ze strony Barbary Blidy aktem odwagi obywatelskiej przeciw praktykom, za które pan odpowiada”.
W sprawę Blidy zaangażował się też inny Ślązak, adwokat Leszek Piotrowski, przez wiele lat bliski braciom Kaczyńskim. Dla niego Blida to "sprawa śląska", ponadpartyjna. A PiS - jego zdaniem - wielokrotnie dawał dowody, że jest "antyśląski".
W ostatnich wyborach Ślązacy partię Kaczyńskich odrzucili. Także w nadziei na to, że nikt nie będzie ich już bezkarnie obrażał i zaszczuwał ludzi, których szanują.
Nadal wierzą, że polskie państwo wskaże i skaże odpowiedzialnych za śmierć Blidy. Wierzą, ale coraz słabiej. Na internetowych forach zaczęły się ostatnio pojawiać w kontekście sprawy Blidy znamienne głosy. "Odłączmy się od tej zapyziałej Polski" - zaproponował ktoś. A ktoś inny napisał: "Pani Barbara - ofiara bezwzględnej władzy jest kolejnym dowodem, że mówienie o śląskiej krzywdzie nie jest wymysłem. Przeciwnie - w świadomości ludzi stało się ukoronowaniem spirali niechęci wobec Śląska nakręcanej przez PiS (...). Po dziadku z Wehrmachtu i mówieniu o śląskiej sitwie".
Ci, którzy obiecali wyjaśnienie sprawy Blidy, powinni pamiętać, że na poczuciu krzywdy najłatwiej zbudować regionalny separatyzm. Że siła buntu prowincji jest tym większa, im silniejsze jest jej lekceważenie przez metropolię. Tragedia Blidy, a zwłaszcza przewlekłe matactwa, które po niej nastąpiły, obrażają i upokarzają Ślązaków. Dlatego wyjaśnienie tej sprawy - i w prokuraturze, i w sejmowej komisji śledczej - leży w interesie państwa. Jeśli Barbara Blida ma przetrwać w śląskiej pamięci jako "święta", zadbajmy, by jej świętość nie oznaczała dla Ślązaków męczeństwa z polskiej ręki. Obcej ręki.
Źródło: Gazeta Wyborcza