http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rzymska komedia, Pieśń XXXIV

Jarosław Mikołajewski
2009-10-30, ostatnia aktualizacja 2009-10-30 18:03

Samo dno Piekła

Largo Di Torre Argentina
Fot. Marcin Klaban
Largo Di Torre Argentina
Largo Di Torre Argentina
Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta
Largo Di Torre Argentina
RAPORTY
Tym razem będzie dosłownie i na temat. Czyli nie tak, jak tu bywa na ogół, że kiedy Dante mówi o jednym, to ja o czym innym, znajdując w jednym, wyjętym słówku byle pretekst, by zamiast o jakimś grzechu i o stosownej karze, mówić o kościółku pełnym nieboszczyków, skwerku z magiczną bramą, o alchemiku albo o malarzu. Dziś w "Boskiej komedii" jest mowa o zdrajcach najgorszych, więc w "Rzymskiej" będzie o miejscu zdrady najwyższej, o samym dnie Piekła, które, jak sami zobaczymy, tkwi w studni. Pieśń XXXIV, która kończy "Piekło", jest o tych, którzy zdradzili największych dobroczyńców ludzkości, Chrystusa i Cezara, więc, pod nieobecność Judasza, będzie dzisiaj o miejscu, gdzie swoją historyczną zbrodnię popełnili Brutus i Kasjusz.

Dante (za pośrednictwem Porębowicza) kreśli nam obraz, gdzie z lodu wystaje od połowy Lucyfer, zwieńczony trzema paszczami:

Z ust każdych sterczał grzesznik i jak pęki

Trawy w miętlicy na miazgę był tarty:

Te jednocześnie trzej cierpieli męki.



Skazaniec przedni, nie dość, że w zażartej

Tkwił paszczy, szarpan Disowymi szpony,

Raz po raz łypał ze skóry obdarty.



Rzecze Mistrz: "Zbrodzień najsrożej męczony,

Dowiedz się, Judasz jest Iskariota;

Wewnątrz ma głowę, na zewnątrz nóg trzony.



Z głową na zewnątrz, ten, który przez wrota

Sterczy lic czarnych, cień jest Brutusowy,

Słowa nie rzecze, tylko sobą miota;



Kasjusz ten trzeci, ogromnej budowy...


Do zabójstwa Cezara doszło, jak wiadomo, 15 marca 44 roku przed Chrystusem, jak się przypuszcza na Largo Argentina, a raczej w tej części placu, która nazywana jest Świętą Strefą Argentina - Area Sacra dell'Argentina. Jak wygląda ta Strefa, opisuje to najładniej Gianni Rodari, wielki bajkopisarz, w tajemniczym i pięknym opowiadaniu "Kocia Planeta":

"Plac ten wygląda tak oto: otaczają go ulice, budynki, samochody, trolejbusy i gwar, lecz sam środek zajmują dumne rzymskie ruiny, zwaliska dwóch albo trzech świątyń, fragmenty poprzewracanych kolumn, dzikie trawniki, kilka pinii, kilka cyprysów. I koty. Na środek, do cienistych podziemi, pod starożytne podcienie, nie mogą wjeżdżać samochody. To miejsce przypomina spokojną wyspę pośrodku oceanu ruchu drogowego, od którego oddziela ją ogrodzenie i krótki rząd schodów. Zstąpiwszy po tych schodach, od razu trafia się w otoczenie kotów. Jest ich dużo i należą do wszystkich możliwych ras. Są tam młode kocięta, łowiące dla zabawy jaszczurki, oraz stare kocury, które cały czas śpią, a budzą się tylko wtedy, gdy pojawiają się "kocie ciocie", z zawiniątkami, w których przynoszą na kolację resztki jedzenia. Każdy kot wybiera sobie miejsce, gdzie się czuje najlepiej, zaszywa się w jakiejś niszy, wyciąga się u podnóża którejś kolumny, lub zwija się w kłębek na schodach świątyni..."

Że miejsce jest święte, widać to gołym okiem i, jak Thomas Stearns Eliot sugerował, by czytać "Boską komedię" delektując się jej pierwszą warstwą, nie starając się z punktu rozumieć, jakie są jej sensy ukryte, poddać się obrazom i aurze, tak ja (rozumiejąc różnicę pomiędzy sobą a Eliotem) proponuję nie wdawać się w dociekania, czym która ruina była w odległej przeszłości, tym bardziej, że sami archeolodzy nie ustalili tu niczego do końca. Zalecam stanąć od której bądź strony i popatrzeć na wyłażące spod ziemi kolumny, na schody wychodzące spod ziemi, ponadziwiać się, jak niski kiedyś był poziom skorupy świata, i jak wiele ziemskiego i kosmicznego pyłu dzieli nas od ówczesnej powierzchni. Jest bowiem Area Sacra archeologicznym dołem, tak jak dołem jest Forum Romanum, tyle że wielkość Forum kwalifikuje go do miana doliny, a rozmiar Area, ograniczony przez ściany przypałacowych chodników pozwala nazwać ją studnią. Istnieją stare grafiki, w tym, Piranesiego, na których widać, jak głęboko ruiny Forum wrośnięte były w ziemię zanim archeolodzy odkopali je dla naszej radości oglądania ich z bliska, do fundamentów. Stare sztychy z Area Sacra istnieć nie mogą, ponieważ "studnię" ze świątyniami na Largo Argentina odkopano niespełna sto lat wstecz, dopiero w latach dwudziestych minionego wieku.

O zakłopotaniu badaczy świadczy sposób oznakowania czterech wyraźnie wyróżniających się budowli: literami A, B, C i D. Na poziom Świętej Strefy można zejść tylko na wyznaczonych obrzeżach, po Świętej Strefie chodzić mogą wyłącznie koty. Jeśli szukamy punktu najbliżej miejsca śmierci Cezara, powinniśmy stanąć plecami do Teatro Argentina, na wysokości przystanku tramwaju numer 8, spojrzeć na przestrzeń pomiędzy własnym cieniem a okrągłą strukturą oznaczoną literą B. Teraz w miejscu tym siedzi kot. W chwili, kiedy spiskowcy zadali Cezarowi 23 ciosy sztyletem, on sam osunął się na ziemię pod pomnikiem nieżyjącego już Pompejusza, rywala, którego statuę pobrudził krwią. Mogło się to zdarzyć na Forum, lecz Senat był właśnie w remoncie i obrady przeniesiono do rozległych podcieni przylegających do Teatru Pompejusza, więc stało się, gdzie się stoi.

Mówiłem o plecach zwróconych do Teatro Argentina. Prócz teatru, który gościł m.in. premierę „Cyrulika Sewilskiego”, w którym (w teatrze, nie w cyruliku) sam byłem miesiąc temu na „Cyranie” z Massimilino Popolizio (nie lepszym, bo to niemożliwe, lecz i nie gorszym od Fronczewskiego, i w którym w marcu przyszłego roku zagrają „Panny z Wilka” Iwaszkiewicza), jest jeszcze Pałac Argentina i kikut wieży o tej samej nazwie. Co Largo ma Argentyną? Nic, czyli tyle, co Polska lub Belgia. Na placu tym na przełomie XV i XVI wieku mieszkał biskup Johannes Burckhardt, ceremoniarz pięciu papieży (w tym potwornego Aleksandra VI Borgii, ojca trucicielki Lukrecji), autor „Liber notarum”, cennego świadectwa o życiu renesansowych papieży. Pochodził on ze Strasburga, miasta, które po łacinie nazywało sie Argentoratum, i stąd nazwa, zbyt łatwo kojarzona z ojczyzną Maradony.

Gdzie piętno zdrady, spytacie, o której pisze Dante w Pieśni XXXIV - zdrady dobroczyńców człowieka? Wróćmy na chwilę do opisu z opowiastki Rodariego. Od tamtych czasów zmieniły się dwie rzeczy. Po pierwsze, zamiast trolejbusu, jeździ wokół Largo tramwaj, wspomniana "ósemka". Po drugie, w stosunku do dzisiejszej rzeczywistości obraz gromady kotów jest zbyt idylliczny. Wyobraźcie więc sobie, że korzystając ze sławy Area Sacra jako kociego rezerwatu, wielu rzymian, którzy chcą pozbyć się kota, przywozi swojego dobroczyńcę na Largo wmawiając mu, że to raj. "Kici kici, bye bye, ciao ciao, tam są drzwi", kot spada na cztery łapy, a państwo hen, w drogę, samochodem, przez via delle Botteghe Oscure pod Kapitol lub przez Corso Rinascimento pod Zamek świętego Anioła. A koty, cóż. Kiedy już spadną, lecz zanim się zadomowią, zanim znajdą swoje miejsce u stóp umierającego Juliusza Cezara, w pierwszym odruchu bezmyślnej, lecz cieleśnie dotkliwej miłości rzucają się w pościg za panem lub panią, i zdarza się wcale nierzadko, że trafiają pod koła "ósemki". Jeśli przeżyją, bez kończyn lub oczu, trafiają do "Kociego Sanktuarium", schroniska, a raczej kliniki na wysokości Świętej Strefy, pod trotuarem, do którego idzie się w dół schodami od strony via Arenula. Tam są leczone, karmione, sterylizowane. Bywają adoptowane. Podobnie jak 252 inne koty, które są tutaj w październikowy wieczór, kiedy i ja tam jestem przez chwilę, a pierwsze stada jesiennych szpaków piszą swoje znaki nad kocimi łbami (które nazywają się tutaj kamieniami świętego Piotra).

I to jest koniec piekła, za tydzień zacznie się czyściec. Czyli najlepsze być może jest już za nami.

PS. Dydaktyczna przestroga - kamery na Largo Argentina rejestrują akty porzucania kotów, a podrzucający są dotkliwie karani.

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':