Pieśń XX Piekła, poświęcona wróżbitom, czyli tym, którzy nie liczą się z faktem, że przyszlość zna tylko Bóg, pozwoli nam zatrzymać się na dłużej przy Caravaggiu.
Na marginesie
pieśni poprzedniej powiedzieliśmy sporo o biograficznym zapleczu niektórych dzieł i nic o samych obrazach, a przecież szlak Caravaggia wpisany jest w miasto mniej wyraźnie może tylko od szlaku Berniniego. Pretekstem niech będzie
"Buona ventura", scena z wróżką właśnie, namalowana w Rzymie w 1594 roku przez 23-letniego przybysza z Lombardii. Pretekstem przewrotnym, ponieważ wróżba i oszustwo pokazują się nam na płótnie Caravaggia w uwodzicielskiej urodzie, podczas gdy w "Boskiej Komedii", w ostatecznym wymiarze winy i kary, magowie i wróżbici są zdeformowani, wykręceni twarzami do tyłu, aż leją łzy na własne plecy, co z kolei zmusza do płaczu Dantego:
A gdy tak śledzę cieniów korowody,
Widzę u wszystkich szyje przekręcone
W miejscu, gdzie kadłub odbiega od brody.
Twarz odwróciły od piersi i w stronę
Oczom przeciwną szły pomimo chęci,
Mając z oczyma stopy powaśnione.
Może gdy kogo paraliż wykręci,
To go zamienia w takiego kalekę /.../.
Pomyśl, czy mogłem mieć suchą powiekę,
Widząc człowieczą godność w tej szkaradzie
Tak upodloną, że woda, co ciecze
Z ócz, żłobem pleców spływała po zadzie!... Tak brzmi stosowny fragment w mistrzowskim tutaj przekładzie Porębowicza, lecz wróćmy do Caravaggia. Na
"Buona ventura" widzimy wróżbę w triumfującej jeszcze, doczesnej, atrakcyjnej formie, i nie od razu dostrzegamy całą złożoność sceny. Śliczna wróżka w turbanie na gładko uczesanych włosach na pozór tylko przepowiada przyszłość pięknemu kędzierzawemu chłopcu w kapeluszu z piórem. On podaje prawą rękę do wróżby, a lewą trzyma na boku i sakwie, mając się pewnie za wielkiego spryciarza, który ot tak, dla zabawy, dla miłego dotyku dziewczyny pozwoli sobie przepowiedzieć przyszłość, lecz przecież nie okraść. Ona patrzy mu w oczy, zmiękcza wzrokiem jego naiwne serce, lewą dłonią trzyma go za przegub, a prawą czyta na podanej dłoni jego przyszłą chwałę. Jeśli dobrze się przyjrzysz, wędrowcze, zobaczysz, choć z trudem, to, czego rozmiękczony młodzieniec nie dostrzega - że serdecznym palcem palcem dziewczyna zdejmuje mu pierścień.
Obraz wisi w Pinakotece na Kapitolu, więc wyprowadźmy nasz szlak z tego miejsca. Na Kapitolu znajdziemy inny jeszcze obraz, świętego Jana Chrzciciela, jednego z kilku, których Caravaggio maluje jako dojrzewających chłopców. Nastolatek przygarnia do siebie prawą ręką barana, symbol ofiary. Pod zwalonym drzewem, na którym siedzi, leży już szkarłatny płaszcz męczeństwa, lecz białe płótno, na którym się opiera, jest jeszcze płótnem niewinnej nagości. Święty Jan, Janek, uśmiecha się, nie wstydzi się rozkroku ani przyrodzenia. Pozycja, która umożliwia obserwację wewnętrznej i zewnętrznej strony jego ud, lewej stropy w spoczynku a prawej w napięciu, prawego ramienia w pieszczocie, a lewego w podparciu, zbiega się z uwagą, jaką chłopięcemu ciału poświęcał 350 lat później Pier Paolo Pasolini, przypatrujący się nastolatkom i dzieciom w niewinnych grach i zabawach, odczuwający na widok ich łydek i zgięć za kolanem niekokojącą "teta veleta".
Zszedłszy z Kapitolu (nie na Forum Romanum, lecz na Piazza Venezia), masz przed sobą z grubsza trzy szlaki Caravaggia: za Tybrem, wzdłuż Corso i na wzgórzach. Zacznijmy od tego drugiego, na który składają się (wyliczając w porządku od Piazza Venezia do Piazza del Popolo):
Galeria Doria Pamphili, kościół
San Luigi dei Francesi, kościół
Sant'Agostino i bazylika
Santa Maria del Popolo.
W tej pierwszej, tuż przy Corso, są dwa płótna, z początków pobytu malarza w Rzymie, z lat 1594-96, połączone, jak wydaje się wielu uważnie patrzącym, postacią modelki, która użyczyła pochylonej twarzy i zgiętej sylwetki głównym postaciom, Magdalenie i Madonnie.
Na obrazie "Nawrócona Magdalena" dziewczyna jest sama, w chwili pierwszego zaniedbania, odrzucenia urody. Przed chwilą potargała długie włosy, zerwała perły, których rozerwany sznur upadł na podłogę. Wszystko, co było ozdobą, jest teraz daremne i szpetne, ręce już nie potrafią się bawić, a jeszcze nie umieją składać się do modlitwy. Nad pochyloną głową Magdaleny, ciemności kroi snop światła, twardy jak stropowa belka. Na "Ucieczce do Egiptu" śpiąca, siedząca Madonna trzyma prawym ramieniem śpiącego Jezuska, jej lewa ręka zwisa bezwładnie w powietrzu. Święty Józef trzyma nuty, z których anioł-skrzypek czyta kołysankę. Nieziemski przybysz ma czarne skrzydła, biały pośladek i bark, dziewczęce nogi.
Idąc w stronę Piazza Navona, za Panteonem łatwo dojdziesz do ulicy, która biegnie ukośnie do Corso i zbiegnie się z nią na Piazza del Popolo: to via della Scrofa, która w pewnym miejscu staje się via di Ripetta. Najpierw natrafisz tam na kosciół świętego Ludwika, a w nim, w
ostatniej kaplicy (kaplicy Contarellich) przy lewej nawie, tryptyk o świętym Mateuszu: powołanie, męczeństwo i rozmowę z aniołem. Bocznymi płótnami, które powstały na przełomie 1599 i 1600 roku, i które były jego pierwszą realizacją przeznaczoną do publicznego odbioru, Caravaggio poraził Rzym. Na "Powołaniu", które robi na mnie największe wrażenie, Chrystus wdziera się do zamkniętej sali i wyciąga rękę do Mateusza. Snop światła nad nim (tego samego, materialnego choć nadprzyrodzonego, które powołuje Magdalenę z Galerii Doria Pamphili) demaskuje twarze obecnych, przyzwyczajone do ciemności kantoru czy szulerni, w której siedzą. Na dwóch pozostałych przedstawieniach Ewangelista prowadzi rozmowę z aniołem, w chwili natchnienia, samotnie, i w chwili śmierci, w towarzystwie oprawców, odbierając palmę męczeństwa.
Nieco dalej, odbijając w lewo od via della Scrofa, dochodzisz do Sant'Agostino z
Matką Boską Pielgrzymów (lub Loretańską), o której
pisaliśmy na marginesie Pieśni II, podobnie jak pisaliśmy już o Lenie, która Madonnie użyczyła twarzy, i domu Caravaggia przy pobliskim vicolo del Divino Amore, którego futrynę widać za plecami Maryi-Leny. Idąc od sant'Agostino w kierunku Piazza del Popolo, znajdziesz się po chwili w samym środku świata, po którym Caravaggio krążył w kapeluszu, ze szpadą: via di Pallacorda, przy której zabił Ranuccia, Palazzo Firenze, w którym mieszkał u kardynała del Monte i malował bachusiki z koszami pełnymi owoców i kwiatów, a tuż za którym znalazł pierwsze samodzielne mieszkanie.
W bazylice Santa Maria del Popolo Caravaggio jest w kaplicy rodziny Cerasich zamykającej lewą nawę. Po lewej i prawej stronie, przedzielone płótnem Annibale Carracciego, są jego obrazy, święty Piotr i święty Paweł, odwróceni głowami w dół. Na "Nawróceniu świętego Pawła" to nie leżący Apostoł zajmuje najwięcej miejsca na płótnie, lecz koń, który go zrzucił. Na "Ukrzyżowaniu świętego Piotra" ciało Zastępcy Chrystusa jest tylko kawałkiem belki przekrzywionego krzyża, który kształtują on i trzej wykonawcy wyroku. Po prawej strony jest jasna skazanego, po lewej ciemna oprawcy, na dole są napięte nogi tego, który krzyż wznosi, na górze sam tułów tego, który podciąga go sznurem. Cała scena jest krzyżem, skrzyżowaniem ofiary i katów, z suchym komentarzem sznura, łopaty i płaszcza.
Żeby wejść na szlak biegnący nad Corso, z Piazza del Popolo trzeba wspiąć się na wzgórze Pincio, a tym samym do ogrodu Villa Borghese, z leżącą na antypodach Pincio Galerią Borghese. O zgromadzonych w niej płótnach Caravaggia wspomnieliśmy, pozostawmy ich opis na kiedyś i przejdźmy, wzdłuż via Vittorio Veneto, do Galleria Nazionale d'Arte Antica, czyli Palazzo Barberini, z "Judytą i Holofernesem" . Dziewczyna podrzyna gardło brodatego mężczyzny sprawnie, trzymając go za włosy. Jeśli jej twarz zdradza uczucie, to jest nim obawa, że krew zaplami jej białą koszulę. Scenie przygląda się stara kobieta, obserwująca zabójstwo ze znawstwem kogoś, kto wiele razy już widział i słyszał wrzeszczące usta mordowanego. W Palazzo Barberini spotykam też Narcyza i świętego Franciszka Caravaggia, choć w przewodnikach znajduję informację, że pierwszy z nich jest w Palazzo Corsini, a drugi u kapucynów. Profesor Trabucchi wyjaśnia mi, że Barberini i Corsini to ta sama galeria, której siedziby wymieniają się czasem obrazami. Odłóżmy na później świętego Franciszka, kontemplującego Chrystusa w prostodusznym napięciu, i przerzućmy Narcyza na trzeci szlak, biegnący za Tybrem. Ma on tylko dwa etapy, Palazzo Corsini i Pinakotekę Watykańską. Lepiej zacząć od Palazzo Corsini, bo po watykańskim maratonie trudno o dalszą wędrówkę. Wpisany do jego zbiorów Narcyz z 1599 roku, znów jest przejmująco zbieżny z Pasolinim, który poświęcił tej postaci jeden z pierwszych i jeden z ostatnich swoich wierszy - pięknemu chłopcu i jego odbiciu, żywemu ciału i martwej wodzie. W Watykanie jest "Złożenie do grobu", rzeźbiarsko przedstawiona grupa , teatralnie lub fotograficznie. Bezwładny Chrystus, podtrzymujący go Nikodem i święty Jan, Madonna, Magdalena i inna jeszcze żałobnica zamarli na chwilę w pełni przedstawienia, żeby kronikarz mógł utrwalić ich dramat.
To nie są wszystkie dzieła Caravaggia, jakie znajdziemy w Rzymie. O zobaczenie niektórych trzeba zabiegać, bo są w prywatnych kolekcjach lub na prywatnych sklepieniach, jako freski. Powiemy o nich pod innym pretekstem. Tego, co powszechnie dostępne, i tak masz na długie godziny.