http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rzymska komedia. Piekło. Pieśń X

Jarosław Mikołajewski
2009-05-15, ostatnia aktualizacja 2009-05-15 17:12

W stronę Anglików

Plac Kawalerów Maltańskich, widok na Bazylikę św. Piotra przez dziurkę od klucza
Fot. Waldemar Gorlewski / AG
Plac Kawalerów Maltańskich, widok na Bazylikę św. Piotra przez dziurkę od klucza
kościół Santa Maria in Cosmedin w Rzymie. Antyczna rzeźba ''Usta Prawdy''
Fot. Waldemar Gorlewski / AG
kościół Santa Maria in Cosmedin w Rzymie. Antyczna rzeźba ''Usta Prawdy''
Circo Massimo, Rzym
Fot. Waldemar Gorlewski / AG
Circo Massimo, Rzym
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego odcinka "Rzymskiej", w "Boskiej" Dante z Wergiliuszem wchodzą między otwarte groby, w których się "prażą" (jak po polsku wyraża się w swoim przekładzie Porębowicz) heretycy.

Jak sam zauważyłeś, uważny wędrowcze, stosunek Dantego do potępionych jest jednoznaczny moralnie, lecz na płaszczyźnie estetycznej czy uczuciowej ulega ogromnym wychyleniom, co uzależnione bywa od kategorii grzechu, lecz przede wszystkim od tego, jak były człowiek, który obecnie jest duchem, zapisał się w jego pamięci.

Jeśli zapamiętaliśmy wściekłość, z jaką Dante-człowiek potraktował wściekłego Filippa Argenti, zapamiętamy też respekt i inne głębsze uczucia, jakimi wita dwóch heretyków, którzy powstają z grobu na dźwięk jego mowy. Pierwszym z nich jest Farinata degli Uberti, polityczny przeciwnik poety, lecz i ktoś, w kim poeta docenia szczerą troskę o losy ojczyzny. Drugim jest Cavalcante dei Cavalcanti i, choć epizod nie ma wiele wspólnego z Rzymem, spotkaniu z nim poświęcę tutaj kilka zdań, bo krótka scena, w której uczestniczy, należy do najbardziej rozdzierających w całej "Komedii".

Otóż Cavalcante jest ojcem najbliższego niegdyś przyjaciela Dantego, Guida Cavalcante, poety, który Dantemu nie miał nic do pozazdroszczenia. Na szybki i pierwszy dowód tego, że inspiruje do dzisiaj, podam tę ciekawostkę rzadko powtarzaną, więc może i mało znaną, że pierwszy wers jego ballady Perch'io no spero di tornar giammai stał się pierwszym wersem jednego z najgłośniejszych utworów XX wieku - "Popielca" T.S. Eliota. Lecz wróćmy do ojca Guida, który rozpoznając Dantego, pamiętając, że przyjaciele rozstawali się rzadko, a Guido nie ustępował Dantemu w poezji i filozofii, pyta:

Jeśli to ślepe więzienie
przemierzasz dzięki wzniosłości talentu,
mój syn gdzie jest i dlaczego nie z tobą?



W odpowiedzi Dante ma dla niego dwie śmiertelne nowiny zawarte w krótkim:

Sam nie idę:
ten, który tam na mnie czeka, prowadzi mnie tędy
do tej /lub do tego, JM/, którą /lub którego/
wasz Guido może miał w pogardzie.



Wiadomość pierwsza, której ojciec był pewnie świadomy, to ta, że Guido, mówiąc oględnie, myślał sceptycznie o Beatrycze albo o Bogu. Forma zaimka nie pozwala rozstrzygnąć problemu, lecz bez względu na to, które z dwojga Guido traktował wzgardliwie, każda z tych hipotez grzebała go na wieki. Nie to jednak przeraża starego Cavalcante.

Poderwał się natychmiast i zawołał: Jak
powiedziałeś? on miał? to on już nie żyje?
nie rani jego oczu słodkie światło?



Z czasu przeszłego, który zastosował Dante, dowiedział się o śmierci syna.

Kiedy dostrzegł, że się waham
przed udzieleniem odpowiedzi,
runął na wznak i już się nie wynurzył.



Żeby uzupełnić scenę o dodatkową i trudną do wyobrażenia dawkę dramatyzmu dodam, że Dante przyczynił się do śmierci Guida i fakt, że ojciec stracił zmysły, a raczej ich cień, uwolnił Dantego od trudnej konfrontacji. Cavalcanti został skazany na zesłanie, nie bardzo wiadomo za co, pewnie za politykę, w czasie, kiedy Dante zasiadał we władzach Florencji. Przebywał w Sarzanie, słynącej z malarycznego powietrza, i kiedy wrócił do Florencji, to już tylko po to, by umrzeć.

Piękny, wyrazisty, melancholijny obraz Guida jako wyniosłego, zamyślonego, delikatnego człowieka pozostawił w "Dekameronie" Boccaccio, opisując, jak komitywa próżniaków kpi sobie z jego epikureizmu - za Dantego i Boccaccia był to synonim ateizmu albo kacerstwa - a ten krótką odpowiedzią daje im subtelną, więc nie przez wszystkich zrozumiałą odprawę. Scena dzieje się na cmentarzu, gdzie Guido lubi przesiadywać, i jest ten cmentarz, po otwartych i płonących grobowcach, ostatnią już dla mnie szansą, by nie rozgadać się o poezji dolce stil nuovo, lecz wrócić do Rzymu, do miejsca, które do tej pieśni pasuje jak żadne - na cmentarz innowierców.

***

Rozgadałem się może, lecz zarys wielkości, niezależności, naturalnej elegancji Guida Cavalcanti wydał mi się istotny do pokazania związku pomiędzy kręgiem heretyków a tym miejscem. Miejscem należącym do tych, które odwiedzam najczęściej, i które nie tylko ja uważam za jedno z najbardziej zaskakujących i sugestywnych.

Najpiękniej jest chyba zejść do tego cmentarza z Awentynu, obejrzawszy sobie Plac Kawalerów Maltańskich, popatrzywszy przez słynną dziurkę od klucza na kopułę świętego Piotra po drugiej stronie Tybru. O Awentynie będzie jeszcze mowa, wspominam go tutaj po to, by ktoś, kto go już obejrzał, nie zstąpił via Santa Sabina do ust prawdy, czyli Santa Maria in Cosmedin, w stronę Circo Massimo, Koloseum i Tybru, lecz by jedną z wysadzonych platanami ulic zszedł do tej małej doliny Jozafata, jaką jest Cmentarz Niekatolicki, zwany protestanckim, angielskim albo cmentarzem na Testaccio. Kiedy staniecie na skrzyżowaniu via Marmorata i via Caio Cestio, i omieciecie już wzrokiem piramidę Gajusza Cestiusza oraz górę Testaccio, dwa stwory przetrwałe do nas z początków ery Chrystusa, wyobraźcie sobie, że pomiędzy nimi, a warsztatami wypisz wymaluj jak ze starej warszawskiej Pragi, była kiedyś łąka, a na tej łące w wolne dni rzymianie spotykali się na zabawie. Aż do chwili, kiedy ktoś niekatolickiego wyznania postawił dramatyczne pytanie: gdzie mamy chować naszych zmarłych? Jako pierwszy na łąkach, które są dziś niekatolickim cmentarzem, został pochowany w 1738 roku Langton, student Oksfordu, zmarły w wieku 25 lat

Ale przekroczyliśmy już dawno średnią długość odcinków. Ciąg dalszy nastąpi za tydzień.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':