http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rzymska komedia. Piekło. Pieśń I

Jarosław Mikołajewski
2009-03-13, ostatnia aktualizacja 2009-04-03 12:29
Watykan - Bazylika Św. Piotra
Watykan - Bazylika Św. Piotra
Fot. Waldemar Gorlewski / AG

Zgubić się w Rzymie

RZYM, BAZYLIKA ŚW. JANA NA LATERANIE - SAN GIOVANNI IN LATERANO
Fot. Waldemar Gorlewski / AG
RZYM, BAZYLIKA ŚW. JANA NA LATERANIE - SAN GIOVANNI IN LATERANO
RZYM, ZAMEK ŚWIĘTEGO ANIOŁA, MOST ŚWIĘTEGO ANIOŁA RZEKA TYBER: Barki wodne porwane przez wysoki poziom wody napierające na most
Fot. Waldemar Gorlewski / AG
RZYM, ZAMEK ŚWIĘTEGO ANIOŁA, MOST ŚWIĘTEGO ANIOŁA RZEKA TYBER: Barki wodne...
RZYM: rzeka Tyber
Fot. Waldemar Gorlewski / AG
RZYM: rzeka Tyber
RZYM, PONTE FABRICIO ŁĄCZĄCY Z WYSPĄ TIBERINA
Fot. Waldemar Gorlewski / AG
RZYM, PONTE FABRICIO ŁĄCZĄCY Z WYSPĄ TIBERINA
RZYM, MOST MULWIJSKI - PONTE MILVIO
Fot. Waldemar Gorlewski / AG
RZYM, MOST MULWIJSKI - PONTE MILVIO
RAPORTY

Nie da się pisać dziś o Włoszech jak Mickiewicz, Krasiński, czy nawet tak, jak sto lat później pisali Iwaszkiewicz czy Herbert, i nie jest to wcale kwestia talentu. Różnica tkwi w dystansie i jest to banał, który jednak trzeba powiedzieć.

Jak pisać o Rzymie? Jaki porządek nadać temu pisaniu? Poddać się chronologii, własnej lub miasta? Ulec podziałowi na rioni - historyczne rejony? Wygnać z domu kota i podążać domyślnym tropem jego ucieczki, przez miasto?

Jarosław Mikołajewski: Rzymska komedia. Dlaczego rzymska, dlaczego komedia?
Przeczytaj >>



Pieśń I. Piekło

W pierwszej pieśni "Boskiej Komedii" Dante twierdzi, że w połowie życia zgubił się w lesie, bo "prosta droga była zgubiona". Drogę zastępują mu trzy bestie - lew, ryś i wilczyca - i nie wyszedłby pewnie żywy z tego spotkania, gdyby z pomocą nie przyszedł mu ten, który wprowadzi go w zaświaty, czyli Wergiliusz.

Boska komedia: Piekło - Pieśń I. Przeczytaj >>

Średnia życia ludzkiego to było (jak Dante sam pisze w traktacie "Biesiada") siedemdziesiąt lat, więc połowa życia była bliska tej, do której aspirujemy dzisiaj. 35 lat, kiedy się zgubił, miał Dante, w podobnym wieku gubimy się dzisiaj. Czy podobne są przyczyny zgubienia?

Pozornie niewinną stroną bierną - "bo prosta droga była zgubiona" - poeta wskazuje sprawcę. Tym, od którego zależy, czy prosta ścieżka biegnie szlakiem wyraźnym, widocznym dla wędrowców, czy gubi się w chaszczach, dla katolickiego Rzymu jest papież, i to jego, Bonifacego VIII, papieża 1300 roku (który był pierwszym rokiem jubileuszowym i rokiem, w którym Dante odbywa swą podróż), autor "Boskiej..." obrazuje chudą wilczycą, nosicielką wszelkich żądz, sprawczynią powszechnego upadku. Głodna, chutliwa wilczyca - przeciwstawiona dumnej i opiekuńczej wilczycy karmicielce, która stoi na Kapitolu - jest obrazem Bonifacego VIII, a równocześnie Rzymu w chwili, kiedy miasto pozostawione jest same sobie.

Dante miał okazję uważnie przyjrzeć się temu papieżowi i temu miastu, kiedy pod koniec 1301 roku, razem z dwoma ziomkami, pełnił poselstwo w imieniu swojej Florencji. Znajomość tę zgłębiał do wczesnej wiosny 1302 roku, kiedy, pod nieobecność we Florencji, został skazany najpierw na grzywnę, wygnanie i odsunięcie od funkcji publicznych, potem na śmierć, i do rodzinnego miasta miał już nigdy nie wrócić.

Do tego papieża, którego zresztą Dante skaże na piekło za życia, jeszcze wrócimy. Kto chce zobaczyć jego idylliczny wizerunek, niech idzie na Lateran, do Bazyliki świętego Jana, i poszuka na prawej kolumnie niewielkiego fresku przedstawiającego Bonifacego VIII, który ogłasza rok 1300 rokiem jubileuszowym. Namalował go naoczny świadek tego czasu, sam Giotto, przyjaciel Dantego.

Tymczasem zastanawia mnie, czy i na ile przetrwała świadomość rzymian, że papież jest odpowiedzialny za ich proste ścieżki. Za naszej wspólnej pamięci zdarzyło się raz, że papież wręcz materialnie wytyczył drogę, a ludzie - chrześcijanie wszystkich wyznań, muzułmanie, buddyści, żydzi, agnostycy - stanęli na niej posłusznie i szli tak długo, aż doszli. Papieżem tym był martwy Jan Paweł II, a droga do niego prowadziła przez via della Conciliazione, na wprost Bazyliki, przez przywatykańską dzielnicę Borgo i hen za Tybr, przez most.

Zdarzyło się wiele razy, że papież, ten czy inny, wytyczył drogę niematerialną, wypełniając pustkę, której nie spieszyli się wypełnić inni przywódcy. Rzym masowo się ocknął i poczuł swoją moralną drogę w 2003 roku, kiedy po ataku na Irak schorowany Jan Paweł II najdobitniej potępił wojnę. "To porażające - mówił mi pisarz Andrea Camilleri, Sycylijczyk z urodzenia, rzymianin z wyboru - że dla mnie, starego komunisty, przywódcą jest papież. Nikt z lewicy nie ma dziś takich jaj".

Kiedy idzie o rzeczy codzienne, rzymianie nieczęsto chadzają drogami papieża. Kiedy mówi o antykoncepcji czy miłosierdziu, wydreptują prywatne ścieżki. Wystarczy przystanąć przed którąś z katolickich szkół w chwili, kiedy młodzież gromadzi się przed lekcjami albo tuż po, żeby zobaczyć, jak guziki granatowych mundurków odskakują pod naporem hormonów, silniki uczniowskich samochodów zagłuszają powołania misyjne. Żeby zrozumieć, jak ograniczony ma wpływ na intelektualną formację młodzieży, dość wspomnieć niechęć studentów, która w styczniu zeszłego roku odwiodła Benedykta XVI do wizyty na Uniwersytecie La Sapienza. Z drugiej strony głosy tych, którzy wzięli papieża w obronę zabrzmiały jeszcze dobitniej.

W ostatnich dziesięcioleciach rzymianie co najmniej dwukrotnie uważali, że mają prawo czuć, iż zeszli na manowce, "bo prosta droga była zgubiona". Pierwszy raz - za faszyzmu. Trwa debata o Piusie XII, który podobno bardziej próbował zapobiec ludobójstwu, niż o tym powszechnie wiadomo. "Może to i prawda - mówi kamieniarz Carlo, który ma warsztat na Zatybrzu. - Są jednak momenty, kiedy ktoś taki jak papież powinien się dać ukrzyżować".

Lata wojny, ze zbiorowym mordem 335 osób, nie tylko Włochów i nie tylko chrześcijan, 24 marca 1944 roku, w Rowach Ardeatyńskich, nieopodal świętej via Appia i katakumb, w opinii Carla były do tego odpowiednią chwilą. Nie twierdzi, że papież mógł zapobiec tej właśnie zbrodni, której naziści dopuścili się na osobisty rozkaz Hitlera w odwecie za partyzancki zamach na via Rasella (pewnie dowiedział się o niej po fakcie). Uważa, że wielu starych rzymian wciąż ma mu za złe, iż na skandal zbrodni nie zareagował skandalem odwagi.

Drugi przypadek zauważyło niewielu, z początku może tylko jeden człowiek, Pier Paolo Pasolini, poeta, eseista, reżyser, arcyrzymianin z wyboru, o którym będzie tu mowa nie raz. Kościół - twierdził Pasolini w jednym z prowokacyjnych szkiców, które napisał przez zabójczą śmiercią z rąk Bóg wie kogo - tak mocno zaangażował się w walkę z komunizmem, że dał wolną drogę kultowi rynku, a w konsekwencji nowemu pogaństwu. Wymyślone przez Oliviero Toscaniego hasło Jesus Jeans "Nie będziesz miał innych dżinsów przede mną" to już, zdaniem Pasoliniego, takie pogaństwo, które nie zdaje sobie sprawy, że w ogóle istnieje coś takiego jak wiara. Biedny Kościół - martwił się komunista Pasolini, zatroskany o losy religii. - Od tego ciosu już się nie podniesie.

Wśród wielu rodzajów zagubienia w Rzymie jest również to zwykłe, gdy oto odkrywasz, że nie wiesz, gdzie jesteś, wędrowcze. Prócz absolutnego braku zmysłu orientacji jego źródłem jest dla mnie Tybr - jego zwroty, które obracają świadomość o nietypowe rozwarcia kątów. Ale to już na inny szkic. Koniec pieśni.


Wyświetl większą mapę



Rzymska komedia: Piekło Pieśń II. Uszczypnąć się w Rzymie - 20 marca na wyborcza.pl/swiateczna

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':