http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk, biust i bluzg (blues?) feministek - list

Michał Waliński
2011-06-08, ostatnia aktualizacja 2011-06-08 17:31

Donald Tusk
Donald Tusk
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

"Dzięki" niewinnej w gruncie rzeczy wypowiedzi premier Tusk stał się jak ten motylek z dorzecza Amazonki, który zawachlował pięknymi skrzydełkami, a w efekcie wywołał huragany w Stanach, Japonii oraz wybuch wulkanu w Islandii.


Fot. Wojciech Olkuonik / Agencja Gazeta??????
Najpierw musisz zobaczyć jak zachował się Tusk [WIDEO]

Tu przeczytasz komentarz Piotra Pacewicza "O jeden guzik za daleko"

Tu inne ciekawe listy

A tu napisz swoją opinię. Czekamy na Wasze listy: listydogazety@gazeta.pl



Od wielu dni mamy do czynienia z największą - od czasu katastrofy smoleńskiej - burzą medialną. Na jednej z konferencji prasowych premier Tusk - w odpowiedzi na pytanie dziennikarki PR - zaczął się jąkać... mniej więcej w taki sposób: "Guziki wszystkie zapięte na pewno... Trochę taki jestem... Patrzę na letni strój pani redaktor i dlatego nie kojarzy mi się z tym... z dopięciem wszystkiego na ostatni guzik - dopowiedział wyraźnie rozkojarzony premier. - To nie przygana, wręcz przeciwnie. Bardzo lubię... lato - dodał."

Pytanie dziennikarki dotyczyło, o ile pamiętam, kwestii "dopięcia" spraw związanych z bliskim przewodniczeniem Polski w UE.

I rozbluzgały się środowiska związane z polskimi feministkami, z Ligą Kobiet na czele. Niektórzy komentatorzy wrażych wobec Tuska ugrupowań dowodzili, że prześcignął on w perwersjach samego Berlusconiego. Dostało się także wiodącej i panującej partii - poniektóre z urażonych dam określiły ją mianem najbardziej seksistowskiej. Zważając na konotacje z Berlusconim, pewnie najbardziej seksistowskiej na świecie.

Przesssssada. Jak na razie nasz premier pod dyskutowanym względem do pięt nawet Sarcozy'emu nie dorasta. Do dzisiaj nie zmienił na przykład małżonki, a co piątek przykładnie odlatuje na skrzydełkach na co najmniej trzy dni do Gdańska. Ja zaś czekam od ponad dwudziestu lat na chwilę, kiedy Gdańsk przestanie wreszcie pełnić funkcję nie tylko sypialnianej stolicy Polski.

Bezsens biustowej aferki

Nie tak dawno przestudiowałem ponownie orędzie Donalda Tuska wygłoszone po zwycięskich dla jego partii wyborach w 2007 r. I wiem jak głęboko zawiedli mnie jako wyborcę. I choć wiem, że wszystko w naszym kraju musi być analizowane i oceniane w kategoriach czarno-białych, proszę potencjalnych Czytelników, aby nie pomyśleli, że mając dosyć zawodów, zwodów i wzwodów miłosnych z łonem PO, chcę się przerzucić miłośnie na PiS-owskie łono lub łona jakiegoś SLD.

Nic z tych rzeczy, od dawna żadne partyjne łono mnie nie podnieca, a orgazmu doznaję m.in. zgłębiając kwestię rzekomej nierozwiązywalności antynomii Kantowskich, czytając z upodobaniem znakomite powieści, zwane kryminałami skandynawskimi oraz wąchając stokrotki.

Nie ukrywam jednak, że wgląd w i wzgląd na sferę damską, nie tylko dziennikarską, nie jest mi obojętny, chociażem mocno podeszły wiekiem (ten gupi Word poprawił mi "chociażem" na: "chciałem" i ciągle zresztą mnie poprawia, szlag by go!). Z tego, i nie tylko z tego powodu zacząłem się trochę zastanawiać nad sensem i bezsensem owej biustowej aferki.

Nasz premier ma literacki talent!

W pewnym sensie wolta Tuska przypomina w swej prostocie instrukcję obsługi cepa (posługuję się w tym wypadku porównaniem z lubością stosowanym przez Zdziśka M., historyka). Na wspomnianej konferencji Tuskowi zadano pytanie, lecz szybsze, jak zwykle, okazały się bodźce wzrokowe. O milisekundy ideę Unii przesłoniła idea mocno odsłoniętego (rozpiętego) Biustu, by podejść problem Locke'm, ominąwszy Freuda.

Powiedzmy sobie szczerze, że niemal każdy damski biust (w przeciwieństwie do biustów Napoleona, Robbespiera czy Dantona) jest w stanie przynajmniej na moment zaćmić jasny na ogół i sprawny umysł mężczyzny. Oczywiście pod warunkiem, że ten ostatni jest stosunkowo trzeźwy i że jest - w przeciwieństwie do innego premiera, który marnie skończył - mężczyzną stricto sensu. Z biustowej opresji (pamiętajmy o milisekundach) Tusk próbował wyjść z fasonem, czyli błyskotliwym żartem. Wyraźna była konsternacja premiera w chwili konstruowania błyskotliwego w zamierzeniu dowcipu, ale ostatecznie zwieńczył go jakże kapitalną pointą skierowaną do niedopiętej pani: "To nie przygana, wręcz przeciwnie. Bardzo lubię... lato."

Ba, nasz premier ma literacki talent! W takiej Francji kobiety oklaskiwałyby go za intelektualne esprit, faceci zazdrościli inteligencji, w takich Czechach uśmiano by się, a poza tym rzecz nie wzbudziłaby u Czechów większych emocji.

Nie w Polsce jednak, gdzie nigdy powszechnie nie przyjęła się tradycja libertyńsko-intelektualnego paradoksu czy dowcipu, o czym przekonał się już J. A. Morsztyn i zwiał do Francji (żartuję!), nie w Polsce jednak, w której krzyżyk na piersiach jednej panny jest ciągle intruzem niepokojącym i dwuznacznym, czyli podejrzanym. Polacy gustują w cięższych, sarmackich odmianach żartów i anegdot, dlatego takim wzięciem cieszy się nasz prezydent.

Komplementujesz=molestujesz

Obrażone poczuły się feministki. W ich opinii premier okazał się wrednym seksistą, delikatniejsze sformułowania traktują o "niestosownym" zachowaniu Tuska w miejscu publicznym i odsyłają go pod sąd partyjny.

Jestem pełen uznania dla wielu poczynań rodzimych feministek, z prof. Magdaleną Środą i Kazimierą Szczuką na czele, aczkolwiek chyba więcej estymy mam dla niegdysiejszych sufrażystek i emancypantek, dla Krzywickich i Nałkowskich. Bo pod wieloma względami mamy w III RP do czynienia z "piekłem kobiet"; czytaj: piekłem, w którym żyją kobiety.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':