Autor piątkowego listu
"Jestem męską szowinistyczną świnią" zbytecznie się tak określa, bo do męskiego szowinizmu mu daleko. Ktoś taki traktowałby kobiety jako istoty gorsze od siebie, którym nie należy się szacunek, uczciwe traktowanie. Autor reprezentuje w mojej opinii inny typ mężczyzny - traktuje partnerki rzetelnie, rozumie ich oczekiwania. Tyle tylko, że się z nimi nie zgadza. I tu jest pies pogrzebany.
Większość kobiet oczekuje, iż mężczyzna będzie podzielał ich hierarchię wartości i sposób patrzenia na świat. Sytuacja, w której mężczyzna ma inne oczekiwania wobec życia, nie mieści się kobiecie w głowie do tego stopnia, że znajduje tylko jedno możliwe wytłumaczenie - coś w ich związku jest nie tak, mężczyzna ją odrzuca, nie kocha.
Istnieją mężczyźni, którzy chcą rodziny, domu, dzieci, w takim związku się znakomicie realizują. Znam takiego. Ale jest ich niewielu, podobnie jak niewiele jest kobiet, które w życiu pragną "układu dwojga wolnych ludzi" zamiast "regularnej rodziny". Jeśli mężczyzna trafi na podobną sobie, mogą - w obu przypadkach - żyć szczęśliwie. Niestety, najczęściej łączą się w pary pod tym względem przeciwne.
Typowa kobieta uważa mężczyznę, który nie chce - tak jak autor tekstu - rodziny i dzieci, za niedojrzałego. Mężczyzna, który zamiast zajmować się domem, wyżej stawia pracę, hobby bądź działalność społeczną, w oczach kobiety zazwyczaj "ucieka od poważnych spraw".
Kto właściwie dał kobiecie prawo do określania, że sprawy domowo-rodzinne są ważniejsze np. od udziału w jakiejś demonstracji, prowadzenia strony internetowej o starych motocyklach czy jazdy w niedzielę do klienta, któremu akurat zepsuł się telewizor i nie może obejrzeć ulubionego filmu?
Oczywiście: sama kobieta, która traktuje swoją hierarchię wartości w sposób absolutny - to, co jest ważne dla niej, ma być ważne także dla jej mężczyzny. Różnica zdań powoduje żal, złość, pretensje - bo facet okazał się inny. Kobieta czuje się oszukana. Stąd te wyzwiska: "świnie", "tchórze", "oszuści". A tak naprawdę kobieta sama się oszukała.
Ja, podobnie jak autor tekstu, oczekiwałem "układu dwojga wolnych ludzi", a dostałem "regularną rodzinę" z domem, dziećmi i wszelkimi kłopotami na głowie. Zazdroszczę autorowi, że się rozwodził i próbował wciąż od nowa, że nie stracił nadziei i miał na to siłę. Ja tej siły nie mam.
Prosimy o listy Mężczyzn: jakim mężczyzną jesteś, czego chcesz od siebie i kobiet?
Kobiety: jaki jest twój mężczyzna, czego od niego oczekujesz, czego ci brakuje?
Piszcie:
meskamuzyka@gazeta.pl