http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wrócę pokaleczony, ale sprawdzę

Dorota Wodecka
2011-01-31, ostatnia aktualizacja 2010-01-18 13:43

Tylko coś, co jest do odkrycia, co jest nowe, daje lepszy, czysty, bardziej precyzyjny obraz życia i świata. Bez ryzyka nie można poznać istoty rzeczy.

Wojciech Pszoniak wystapi na tegorocznej Fecie
Fot. Łukasz Giza / AG
Wojciech Pszoniak wystapi na tegorocznej Fecie
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Dorota Wodecka: W książce "Aktor", którą napisał pan z Michałem Komarem, nie ma słowa o porażkach. Co pana hartowało, skoro nigdy nie dostał pan po tyłku?

Wojciech Pszoniak: Jak to nie ma ani słowa? A Makbet? A to, że 50 lat temu kochałem się w dziewczynce, a ona wyjechała z Polski na stałe? A to, że musiałem zdawać maturę dwa razy? Że nie przyjęli mnie do szkoły aktorskiej?

Nie została mi po tych klęskach trauma. Jeśli zdarzało się coś złego mówiłem: tak być musi.

Zaznałem biedy. Nie miałem w czym chodzić na studiach. Nosiłem buty po zmarłym aktorze, w rozmiarze 44. Wypchane gazetami, bo ja mam 41. Nie miałem się w co ubrać. Jako aktor pieniędzy też nie miałem. Nie chałturzyłem. Ale ten brak pieniędzy też nie był dla mnie traumą, bo nie byłem miliarderem, który nagle stał się nędzarzem.

Czy tzw. prawdziwemu mężczyźnie trudno się przyznać publicznie do porażek?

- Mnie nie. Ale ja nie jestem tak zwanym prawdziwym mężczyzną. Jak powiedział kiedyś Tadeusz Różewicz, prawdziwi mężczyźni stoją pod budką z piwem.

Czasy rycerzy na koniach się skończyły. Rycerskość nie pozwala na dawanie sobie prawa do słabości. I ja kultywuję w sobie brak tej rycerskości, bo nie chcę grać twardziela, kiedy chce mi się płakać. Facet jak płacze, to płacze. I nic w tym niestosownego.

Niektóre kobiety chcą być twardymi facetami. Zatracają przez to kobiecość. Przecież tak naprawdę to mężczyzna wymyślił ten świat, bo ma kompleks kobiety. Wyobrażam sobie, że urodzenie dziecka jest momentem koronującym wszystkie inne, resztę można sobie wsadzić gdzieś. Więc co ma robić mężczyzna, skoro nie może urodzić dziecka? Będzie się bił, będzie chciał walczyć, wygrywać, byle udowodnić sobie swoją wyższość.

Kobiety nie potrzebują walczyć o władzę, o wpływy, by pokazać swoją siłę. Ich ciepło jest bronią, którą nas rozbrajają.

A siła mężczyzn z czego płynie?

- U każdego człowieka płynie z mądrości. A ona zaczyna się od szczerości przed samym sobą. Jest też zdolnością do ogarniania całości.

Ludzie z sąsiednich stolików patrzą na pana.

- Może mnie rozpoznają. To miłe dla aktora. Czytała pani pewnie w tej książce o kobiecie, która zaczepiła mnie w Paryżu na ulicy.

I powiedziała, że zna pana wszystkie role. I lubi na pana patrzeć. Pan twierdzi, że widz musi mieć przyjemność patrzenia na aktora.

- Tak. Wtedy tworzy się między nimi jakaś więź, która jest zaczątkiem teatru.

Wisi tu plakat promujący pana książkę. Ma pan na tym zdjęciu dłuższe włosy. I tak zmysłowo niedopiętą kraciastą koszulę. Lubi się pan podobać?

- Szczególnie kobietom, które mi się podobają. Pewnie nie byłbym aktorem, gdybym nie czuł, że się podobam. Nie chodzi o próżność, ale możliwość budowania relacji. Sądzę, że Papież panował nad swoją próżnością, ale musiał czuć, że jest podziwiany i kochany. Zdawał sobie sprawę, że ma wdzięk i korzystał z niego dla sprawy.

Jeśli człowiek czuje, że się podoba, to mobilizuje go to do działania. Ja nie lubię wojny, walki i wroga. Mobilizuje mnie życzliwość.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':