http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Porzucił korporację, by zostać rzeźbiarzem

Bożena Aksamit
2009-06-12, ostatnia aktualizacja 2009-06-13 22:10

Każdy wie czym jest korporacja. Można być dyrektorem, kierownikiem, menedżerem, tak czy inaczej to życie lokaja. Dłużej tak nie mogłem. Teraz żyję, czuję, gwiżdżę, tańczę z Anitą, śmieję się ile wlezie, gdy jest z czego, tworzę rzeźby i maluję akty kobiet.

To chwalebne, że są ludzie żyjący wielkimi sprawami tego świata i że potrafią
poświęcić dużo uwagi, aby popychać ten świat we właściwym kierunku.
Ale to taki celibat od prawdziwego życia. Ja popycham mój mały, prowincjonalny
świat w kierunku, jaki uważam za słuszny
Fot. Damian Kramski / AG
To chwalebne, że są ludzie żyjący wielkimi sprawami tego świata i że...
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Bożena Aksamit: Rysuje pan nagie kobiety?

Adam Dawczak-Dębicki, rzeźbiarz, były dyrektor banku: Wyłącznie, a chciałaby pani pozować?

Wstydzę się.

- Ja też. Dwie godziny spędzone w towarzystwie nagiej kobiety to zawsze jest relacja intymna, takie spotkanie skutkuje czasem zwierzeniami. Tyle że dla moich modelek zazwyczaj jest to praca, za to się płaci.

Mógłby pan przecież malować konie, krajobrazy albo mężczyzn

- Jestem przede wszystkim rzeźbiarzem, akty maluję właściwie dla siebie. Lubię kobiety i je podziwiam. Z czasem nabrałem pewności, że stoją wyżej w gatunkowym rozwoju i są znacznie bardziej wyrafinowanym genotypem. Faceci mają prosto poukładany świat. Przynajmniej ci starsi - bo dzieciaki oglądają kreskówki, w których często to Tola jest bohaterem, a nie Bolek i Lolek. Zaglądam czasem przez ramię na programy, które oglądają w TV Pola i Julia. Zazwyczaj widzę nieporadnych chłopców i dziewczęta, które świetnie sobie radzą z życiem i jeszcze podpierają swoich kolegów. Czasy się mocno zmieniają. Kobietom będzie trochę trudniej, bo mężczyźni już nie potrafią utrzymać świata, odpowiedzialności za niego. Fajnie, że kobiety nas odciążają. Niech biorą odpowiedzialność.

Dlaczego maluje pan tylko akty?

- Ciało kobiety jest piękne. Jednak najbardziej interesująca w życiu jest intensywność przeżywania najpiękniejszych emocji, one pojawiają się w relacji z kobietą. Tam jest pożądanie, przyjaźń, wzajemne zaufanie, tolerancja, tam się poznaje drugiego człowieka. To jest właśnie miłość. Bycie z kobietą wymaga uwagi i dbałości. Będę się upierał, że miłość jest najbardziej inspirującym uczuciem, dla którego warto poświęcić życie.

Za co pan kocha swoja żonę?

- Anita jest piękna, ma niepospolitą inteligencję, a to niezwykły afrodyzjak. Ma fantastyczne wyczucie smaku, cudownie pachnie, no i świetnie nam się gada. Mógłbym przed domem rozłożyć leżak i tak jak w porcie znajdowałem relaks, oglądając mewy, patrzyłbym godzinami na swój dom. Uwielbiam przyglądać się, jak chodzi, przechodzi przez ulicę i wsiada do samochodu. Jak się porusza. Niby to takie zwykłe czynności...

Coś jeszcze.

- Każdego dnia otwiera mi okno na nowe strony świata. Pokazuje, co jest piękne. Obydwoje uczestniczymy nie tylko w takiej fabule życia, którą pisze nasza aktywność - możemy doświadczać także fantastycznej codzienności. Anita koloruje mi świat.

Lubi pan codzienność?

- Życie upływa nam wokół domu, wokół małych spraw, odwożenia Poli do szkoły, organizowania weekendów, chodzenia na spacer, poświęcania czasu bliskim. Tylko od czasu do czasu włączamy telewizję i słyszymy szum wielkiego świata. To chwalebne, że są ludzie żyjący wielkimi sprawami tego świata i że potrafią poświęcić dużo uwagi, aby popychać ten świat we właściwym kierunku. Ale to taki celibat od prawdziwego życia. Ja popycham mój mały, prowincjonalny świat w kierunku, jaki uważam za słuszny.

Dokąd pan zmierza?

- Wśród moich doświadczeń życie z kimś jest najbardziej ekstremalnym doznaniem. Jeżeli pojawia się uczucie, to ilość doświadczeń, a życie jest w końcu nieustającym ciągiem doznań, stawia przed nami najpoważniejsze wymagania.

Wejście na najwyższą górę świata, realizowanie chłopięcych marzeń i wypełnianie życia przygodami to jedno - dziś nie wymaga to ani specjalnego wysiłku, ani odwagi. Naprawdę głęboka studnia, którą warto wykopać, jeśli szukamy intensywności w życiu - znajduje się tam, gdzie pojawiają się relacje z innymi. Ważni są przecież ludzie, a nie przedmioty. Chciałem kiedyś spróbować zmieścić cały swój dobytek w samochodzie. Kupiłem więc najmniejszy, jaki udało mi się znaleźć, i zapakowałem go. Po tygodniu musiałem wymontować fotel, żeby się pomieścić. Trzeba być uważnym, materia pcha się z ogromną siłą. A jeżeli pojawi się uczucie?

- Trzeba mieć cierpliwość i dystans. I świadomość tego, że się chce być na zawsze.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':