http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Piotruś Pan. Epidemia

Rozmowa z Wojciechem Eichelbergerem*, psychoterapeutą
2009-03-09, ostatnia aktualizacja 2009-03-09 16:19

To także wina kobiet. Odrzucając mężczyznę wojownika, same na siebie ukręciły bicz. Nie można wszystkich aspiracji do stawania się mężczyzną mocnym, dzielnym, kontrolującym emocje wkładać do worka z napisem "macho"

Wojciech Eichelberger
Fot. Piotr Janowski / AG
Wojciech Eichelberger
Bożena Aksamit: Chciałby być pan Piotrusiem Panem?

Wojciech Eichelberger: Nie widzę w tym nic złego, dopóki Piotruś nie cierpi i nie powoduje cierpienia innych. Dlaczego nie? Pod warunkiem wszakże, że Piotruś w pełni akceptuje siebie, uprzedza wszystkich zainteresowanych o tym, jaki jest, i ostrzega, by nie wiązali z nim poważnych planów.

Piotruś Pan z bajki Jamesa Barriego przewodzi grupie Zaginionych Chłopców na wyspie Nibylandii i razem z nimi przeżywa szalone przygody. Jedno "ale" - Piotruś nie chce dorosnąć.

- Jeśli świat nie ma pretensji, to nie ma sprawy. Jeśli Piotruś ma się dobrze, a świat ma do niego pretensje - świat musi sobie z tym poradzić.

Tylko, że jemu jest źle.

- No właśnie. Panowie Piotrusie są wrażliwymi ludźmi. Wrażliwość dziecka ukryta pod wytrenowanym luzem. Dlatego na ogół nie są to osoby, które jadą po swoje jak czołg, a trup się ściele gęsto. Cierpią tak jak wszyscy.

Wieczni chłopcy cierpią, bo...

- ...chcą niemożliwego. Chcą być wiecznie młodzi, atrakcyjni, mieć zawsze otwarte wszystkie opcje w życiu. Nie chcą się angażować w nic poważnie, żyją w złudzeniu, że w końcu wydarzy się coś, co nimi pokieruje i wskaże im, jak żyć. Niestety, rzadko kiedy los nam coś zdecydowanie podpowiada. Chyba że wsadzi nas do więzienia lub rozpęta wojnę albo sprawi coś innego tej skali.

Też chcę być atrakcyjna aż do śmierci, co w tym złego? Jestem Panią Piotrusiową?

- Zdarza się wersja żeńska, ale rzadko. Bo zegar życia kobiety wyznacza jednoznaczne cezury. Oczekiwania społeczne dotyczące kobiet są bardziej określone i wiążące. Ale choć mężczyznom ciągle więcej wolno, to kobietom w dzisiejszych czasach jest łatwiej żyć.

Bo od wieków byłyśmy gorszą połową świata. Dlatego łatwiej radzimy sobie w kryzysie?

- Wszystkim jest trudno. Obydwie płcie są w kryzysie, w okresie zasadniczej transformacji ról. Kobietom jest łatwiej, bo jako uciśniona połowa ludzkości dobrze wiedzą, o co walczą. Chcą tego, czego przez setki lat im odmawiano: sprawiedliwości, równości, szacunku i władzy. "Genderowa" świadomość kobiet szybko się kształtuje i rozwija.

Z mężczyznami jest odwrotnie. Patriarchalny stereotyp mężczyzny obraca się w pył. Mężczyźni - szczególnie młodzi - nie wiedzą, co mają robić, kim się stawać. Czyż w tej sytuacji nie lepiej pozostawać jak najdłużej chłopcem i próbować to jakoś przeczekać, pozostać wiecznie młodym, zabawnym, beztroskim, intrygującym - w dodatku budzącym zachwyt, czasami współczucie, ale zawsze duże zainteresowanie kobiet?

Znowu jesteśmy winne.

- Tak, ale nie w tej sprawie. W tym całym zamieszaniu kobiety mają wobec mężczyzn sprzeczne oczekiwania: bądź silny, ale jednocześnie słaby, bądź ciepły, miły, wrażliwy - ale jednocześnie twardy jak stal, bądź dojrzały - ale chłopięcy. Piotruś Pan jest strategią ucieczki od tych konfliktowych oczekiwań i postulatów. Na zasadzie: skoro nie wiem, jakim mężczyzną mam się stać, to pozostanę chłopcem.

Skąd się biorą Piotrusie?

- Z rodziny, w której brakowało dobrego wzorca ojcowskiego. Ojciec się jakoś pogubił albo całkiem zniknął. Tak więc deficyt męskiego wzorca i rozpaskudzenie przez matkę.

To mamy epidemię Piotrusiów.

- Takich rodzin jest rzeczywiście dużo. Ojciec nie jest blisko z matką albo matka nie stoi przy ojcu i wtedy synek staje się przedwcześnie wyniesionym na tron delfinem. Mama za bardzo idzie mu na rękę i rozpieszcza. Tym samym uzależnia go i zatrzymuje przy sobie. Gdy Piotruś dorośnie, trwa mentalnie i emocjonalnie przy matce, która staje się wiecznym punktem odniesienia dla wszystkich jego decyzji, zachowań i przekonań.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 72 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':