http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zmiana? To straszne

Marek Beylin
2011-06-13, ostatnia aktualizacja 2011-06-10 19:56

Geje i lesbijki mącą, podważają i naruszają. I jeszcze są niewdzięczni. Nie zadowala ich łaskawość heteroseksualnej większości, która pozwala im legalnie współżyć. Domagają się dla swoich związków dodatkowych praw, takich, jakie mają rodziny heteryckie. A jeśli jeszcze się nie domagają, to zaraz będą. Bo to ludzie nieustępliwi i straszni. Takie treści płyną ostatnio z pism i forów internetowych uważających się za ostoję konserwatyzmu w Polsce.

Marek Beylin
fot. AG
Marek Beylin
Ale co właściwie homoseksualiści naruszają i podważają? Łatwo zauważyć, że co innego niż jeszcze kilka lat temu. Niegdyś ich roszczenia zagrażały narodowi. Ściślej, narodowi rozumianemu jako schronienie Polaka przed nowoczesnym, zmieniającym się światem. W tych przekazach był to naród zjednoczony, jednolity i władczy: niechętny mniejszościom i skory do wykluczania tych, którzy nie mieścili się w wąskiej formule jedności. Oczywiście, taki naród nigdy nie istniał, stanowił jedynie ideologiczne wyobrażenie tego, jak powinna wyglądać Polska. Publiczna obecność gejów i lesbijek to wyobrażenie naruszała.

Jednak nie było to najpoważniejsze z naruszeń. Ta konstrukcja jednolitego narodu już wcześniej straciła moc mobilizacyjną i pocieszycielską, zniweczyło ją zwykłe pluralizujące się społeczeństwo. Taki naród stał się - jak to określa Jürgen Habermas - "kategorią zombi". Nie daje nikomu schronienia ani wsparcia, lecz może nieźle nastraszyć. Coraz mniej z niego pożytku dla ideologów i polityków.

Toteż dziś już nie naród jest w niebezpieczeństwie, lecz rodzina - ostatni filar anachronicznego polskiego konserwatyzmu. I to rodzina nie byle jaka, tylko skonstruowana na wzór jednolitego narodu. Złożona z figur Ojca i Matki ma stanowić zaporę przed złym, rozchwianym światem. Musi być więc tradycjonalna, konserwatywna i hierarchiczna. Taka rodzina jest nie tyle sposobem życia jednostek, co manifestacją odwiecznych wartości. Nawet jeśli życie w takiej rodzinie przysparza cierpień, jest ona i tak bardziej słuszna niż związki partnerskie, zwłaszcza homoseksualne. W tej konstrukcji los jednostek, ich satysfakcja nie mają znaczenia. Oczywiście, w Polsce taki wzór rodziny powoli wymiera, nie da się go utrzymać w coraz bardziej zindywidualizowanym społeczeństwie. To już nie opoka, to tylko zmora.

Wszystko to dowodzi bezradności owego anachronicznego konserwatyzmu wobec świata. Nie ma on już instrumentów, by dać schronienie ludziom zaniepokojonym współczesnymi przemianami. Tylko tyle wynika z głosów przeciw roszczeniom gejów i lesbijek.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    43 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':