Naukowe podstawy polityki historycznej dawała teoria profesora archeologii Gustafa Kossinny, który twierdził, że plemiona germańskie w starożytności zasiedlały znaczne obszary środkowej Europy włącznie z Polską, a prasłowiańskie - dzisiejszą
Białoruś. Jego teorie były chętnie przyjmowane w XX w. przez narodowych socjalistów, a książka Kossiny "Die deutsche Vorgeschichte", w której twierdził, że Pomorze oraz Wielkopolska były prakolebką Germanów, doczekała się w hitlerowskich Niemczech kilku wydań.
Uczniem Kossiny był poznański profesor Józef Kostrzewski, który udowadniał ciągłość osadnictwa słowiańskiego na terenie Polski od prehistorii. Cudem udało mu się ujść z łap hitlerowców, a po II wojnie światowej jego teoria uzasadniała politykę historyczną władz PRL i nasze prawa do "pradawnych ziem piastowskich".
W gruncie rzeczy była to teoria Kossiny, tylko wyciągano z niej inne wnioski. Polacy są naturalnymi spadkobiercami Słowian, którzy - zdaniem Kostrzewskiego - zamieszkiwali już w starożytności ziemie między Odrą i Bugiem. Tak jak u Kossiny naród niemiecki zachował przez dwa tysiąclecia ciągłość genetyczną i kulturową, tak u Kostrzewskiego taką ciągłość zachowali Słowianie, a w szczególności Polacy.
Brytyjski historyk Peter Heather w książce "Imperia i barbarzyńcy" powołuje się na badania antropologa Edmunda Leacha, który udowodnił, że poczucie przynależności do większej zbiorowości, na przykład plemienia, niekoniecznie pokrywa się z cechami kulturowymi. Ludzie mogą podobnie się ubierać, a nawet mówić tym samym językiem, a uważać się za członków różnych plemion. I odwrotnie - mogą utożsamiać się ze zbiorowością, nawet jeśli znacznie różnią się między sobą.
Z badań Leacha można wyciągnąć wnioski dotyczące tożsamości narodów europejskich. Nie było żadnej ciągłości genetycznej i kulturowej, lecz przenikanie się ludów, kultur i genów. W słabo zaludnionej Europie było miejsce dla różnych plemion, które czasem ze sobą walczyły, ale częściej współpracowały, mieszały się, zapożyczały wzorce kulturowe, język i religie. Nie jesteśmy więc bezpośrednimi spadkobiercami Piasta Kołodzieja, a mieszkańcy Niemiec mogą nie mieć ani jednego genu Arminiusa, który pokonał Rzymian.
Skądinąd Kossina był Mazurem, którego przodkowie przenieśli się z Mazowsza do Prus, gdzie ulegli zniemczeniu. Tożsamość narodowa określa nasze miejsce w świecie, ale wcale o nim nie przesądza.