http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Naród - zbiorowość plastyczna

Witold Gadomski
2011-09-12, ostatnia aktualizacja 2011-09-12 18:24

Rodzący się w XIX wieku niemiecki nacjonalizm umiejętnie posługiwał się polityką historyczną. Niemiecką tożsamość wywodzono od Germanów, którzy w 9. roku naszej ery pokonali rzymskie legiony Warusa w Lesie Teutoburskim.

Naukowe podstawy polityki historycznej dawała teoria profesora archeologii Gustafa Kossinny, który twierdził, że plemiona germańskie w starożytności zasiedlały znaczne obszary środkowej Europy włącznie z Polską, a prasłowiańskie - dzisiejszą Białoruś. Jego teorie były chętnie przyjmowane w XX w. przez narodowych socjalistów, a książka Kossiny "Die deutsche Vorgeschichte", w której twierdził, że Pomorze oraz Wielkopolska były prakolebką Germanów, doczekała się w hitlerowskich Niemczech kilku wydań.

Uczniem Kossiny był poznański profesor Józef Kostrzewski, który udowadniał ciągłość osadnictwa słowiańskiego na terenie Polski od prehistorii. Cudem udało mu się ujść z łap hitlerowców, a po II wojnie światowej jego teoria uzasadniała politykę historyczną władz PRL i nasze prawa do "pradawnych ziem piastowskich".

W gruncie rzeczy była to teoria Kossiny, tylko wyciągano z niej inne wnioski. Polacy są naturalnymi spadkobiercami Słowian, którzy - zdaniem Kostrzewskiego - zamieszkiwali już w starożytności ziemie między Odrą i Bugiem. Tak jak u Kossiny naród niemiecki zachował przez dwa tysiąclecia ciągłość genetyczną i kulturową, tak u Kostrzewskiego taką ciągłość zachowali Słowianie, a w szczególności Polacy.

Brytyjski historyk Peter Heather w książce "Imperia i barbarzyńcy" powołuje się na badania antropologa Edmunda Leacha, który udowodnił, że poczucie przynależności do większej zbiorowości, na przykład plemienia, niekoniecznie pokrywa się z cechami kulturowymi. Ludzie mogą podobnie się ubierać, a nawet mówić tym samym językiem, a uważać się za członków różnych plemion. I odwrotnie - mogą utożsamiać się ze zbiorowością, nawet jeśli znacznie różnią się między sobą.

Z badań Leacha można wyciągnąć wnioski dotyczące tożsamości narodów europejskich. Nie było żadnej ciągłości genetycznej i kulturowej, lecz przenikanie się ludów, kultur i genów. W słabo zaludnionej Europie było miejsce dla różnych plemion, które czasem ze sobą walczyły, ale częściej współpracowały, mieszały się, zapożyczały wzorce kulturowe, język i religie. Nie jesteśmy więc bezpośrednimi spadkobiercami Piasta Kołodzieja, a mieszkańcy Niemiec mogą nie mieć ani jednego genu Arminiusa, który pokonał Rzymian.

Skądinąd Kossina był Mazurem, którego przodkowie przenieśli się z Mazowsza do Prus, gdzie ulegli zniemczeniu. Tożsamość narodowa określa nasze miejsce w świecie, ale wcale o nim nie przesądza.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':