http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Merytoryczna kampania? A kiedy to było?

Marek Beylin
2011-09-04, ostatnia aktualizacja 2011-09-02 15:46

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński podczas debaty telewizyjnej
Donald Tusk i Jarosław Kaczyński podczas debaty telewizyjnej
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

Ponieważ tak wiele jest narzekań, że w tej kampanii wyborczej brakuje poważnych treści, zaś górują emocje i marketingowe sztuczki, postanowiłem przypomnieć sobie, kiedy ostatnio mieliśmy ładną merytoryczną kampanię. Raczej nie cztery lata temu, gdy PiS bronił się przed utratą władzy, przedstawiając PO jako zgraję złodziei, sługusów układu i nasyłając na tę partię swoje CBA. Wtedy rządziły rozpalone emocje rozdartego społeczeństwa. Wielu, także ja, sądziło, że trzeba bronić demokracji przed PiS, zaś zwolennicy braci Kaczyńskich chcieli dokończyć rozprawę ze zdradzieckimi elitami.

1990 r. Lech Kaczyński i Lech Wałęsa
Fot. AG
1990 r. Lech Kaczyński i Lech Wałęsa
1997 r. Sztab Akcji Wyborczej Solidarność
Fot. PIOTR MOLECKI
1997 r. Sztab Akcji Wyborczej Solidarność
2001 r. Głosuje Włodzimierz Cimoszewicz
Fot. Agnieszka Sadowska / AG
2001 r. Głosuje Włodzimierz Cimoszewicz
2007 r. Roman Giertych i Andrzej Lepper ogłaszają powstanie LiS-u (Liga i Samooobrona)
2007 r. Roman Giertych i Andrzej Lepper ogłaszają powstanie LiS-u (Liga i...
O poważnej debacie nie było mowy także w kampanii 2005 r., gdy PiS, PO i LPR szły ramię w ramię do władzy pod hasłem rewolucji moralnej. Te trzy ugrupowania dały wtedy odrażający pokaz demagogii, kłamstw i prowokacji. Merytorycznie to może było na imieninach u cioci, ale nie w polityce.

A jeszcze wcześniej, w 2001 r., kiedy SLD Leszka Millera obiecywało Polakom, że przestaną zamarzać na ulicach i pożyją wreszcie godnie i spokojnie? Albo w 1997 r., gdy AWS pod wodzą Mariana Krzaklewskiego (ktoś pamięta, że był taki?) urządziło kampanijną jazdę bez trzymanki w sprawie nowej konstytucji będącej, jak to pięknie określano, nową targowicą i bolszewickim rozbiorem Polski? A pamiętna "wojna na górze" Lecha Wałęsy? Jak widać, merytoryczne kampanie sypały się jak z rękawa, aż Polska się od nich trzęsła. I, rzecz jasna, za każdym razem towarzyszyły tym ekscesom narzekania i połajanki, że konkurencja wyborcza jest wypłukana z poważnych treści.

Dziś też słychać takie żale formułowane tak, jakby kiedyś było lepiej. Ale nie było. Ta kampania różni się jednak od poprzednich: jak w żadnej w ostatnich kilkunastu latach, brakuje w niej emocji, nie zaś sztuczek czy niedorzeczności. Na razie PiS nie potrafi emocji podsycić, a PO je tonuje, wyczuwając, że duża część społeczeństwa ma dosyć gorącej wojennej propagandy. Toteż jak na razie w kampanii największe wydarzenia to PR-owskie złośliwości oraz wewnątrzpartyjne spory o miejsca na listach wyborczych. A ponieważ często chodzi o ludzi niezbyt znanych, więc i emocji mało.

Może więc w tym utyskiwaniu komentatorów i polityków na obecną kampanię przejawia się nie tyle żal, że nie ma dobrych debat, ile nostalgia za dawnymi emocjami. Że już nie jest tak gorąco, bo przecież sensownie nigdy nie było.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':