http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto tak znika i pojawia się? To Mojzesowicz

Dominik Uhlig
2009-04-14, ostatnia aktualizacja 2009-04-14 17:52

Tym razem chce zniknąć z PiS. Wyjdzie i znów wróci? Czy tylko straszy zniknięciem?

Dominik Uhlig
Fot. Krzysztof Duklas / AG
Dominik Uhlig
Od 25 lat znikanie było metodą Wojciecha Mojzesowicza na obecność w polityce. Poseł Prawa i Sprawiedliwości, rocznik 1954, po raz pierwszy wszedł do Sejmu w 1989 r. - kandydował z list satelickiego ugrupowania PZPR - Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. W 1991 r. znikł z ZSL. - pojawił się na listach PSL. Pod koniec lat 90 znikł z PSL - pojawił się w Samoobronie. Od dawna znał jej szefa Andrzeja Leppera - byli w jednej klasie w technikum rolniczym. Właśnie dzięki Lepperowi po raz kolejny wszedł do Sejmu. Ale szybko się pokłócili - Mojzesowicz znikł z Samoobrony i założył sześcioosobowe koło Polski Blok Ludowy.

- Cztery lata temu byłem plankton - oceniał po latach samokrytycznie w rozmowie z Renatą Beger, byłą koleżanką z Samoobrony. To właśnie ta rozmowa - nagrana przez Beger ukrytą kamerą - dała mu pięć minut niechcianej sławy. Było to w 2006 r., Mojzesowicz był już wówczas posłem PiS (PBL po drodze gdzieś znikł). W programie "Teraz My" można było zobaczyć nagraną przez Beger taśmę, na której Mojzesowicz kusił ją stanowiskami w rządzie.

- Zejdę z pierwszego frontu. Nie z powodu Begerowej, tylko że 17 lat w polityce mi wystarczy - tak w październiku 2006 r. zapowiadał kolejne zniknięcie. Wrócił w 2007 r. - by w czerwcu obwieścić, że odchodzi z klubu PiS w proteście wobec obecności w rządzie i koalicji Andrzeja Leppera i Samoobrony. Po tym zniknięciu wrócił do klubu już w lipcu. A pod koniec miesiąca dostał stanowisko ministra rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. W ostatniej kampanii był wiejską twarzą PiS, na początku tego roku współautorem programu rolnego.

Nie zawsze szedł z głównym nurtem partii. Wbrew kolegom z PiS nie chciał atakować Lecha Wałęsy. Zapowiedział nawet że nie zdejmie portretu Wałęsy, pamiątki po ojcu, współzałożycielu "S" Rolników Indywidualnych.

Kampania do Parlamentu Europejskiego dała mu odczuć, że lata gdy był dla PiS wyrocznią w sprawach rolnych mijają. Jarosław Kaczyński wziął na swoje listy wyborcze b. liderów PSL Zbigniewa Kuźmiuka i Janusza Wojciechowskiego, a nawet Gabriela Janowskiego. W dodatku nie skonsultował z Mojzesowiczem obsady 1 miejsca w Bydgoszczy - do Europarlamentu ma stamtąd kandydować przywieziony w teczce z Wrocławia Ryszard Czarnecki. Mojzesowicz chce by był to Kosma Złotowski. - Czekam do przyszłego wtorku. Jeśli nie doczekam się satysfakcjonującej odpowiedzi, to chyba nie pozostanie mi nic innego jak wystąpienie z PiS" - zapowiada Mojzesowicz. Wyjdzie i znów wróci? Czy tylko straszy zniknięciem? Wie przecież z doświadczenia, że ciężka jest dola planktonu.

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':