Tylko 13 proc. Polaków chce głosować w czerwcowych wyborach do PE A potem przychodzi taki Kowalski do takiego Nowaka i narzeka: że Unia nie dobra, że zła, że nic nie robi i jego, Kowalskiego, sprawami się nie interesuje.
Drodzy czytelnicy. Naprawdę warto iść na eurowybory. Od tego, jakich sobie europosłów (nie)wybierzemy, zależy jakość naszego życia. Wbrew obiegowym opiniom o impotencji Parlamentu Europejskiego, wpływ decyzji zapadających w PE na to, co się dzieje w naszej (kurnej) chacie z kraja jest niekiedy bezpośredni.
Już od kilku dni staram się przekonać Państwa o tym, że Parlament Europejski naprawdę sporo może. Ostatnio robiłem to
tu,
tu i
tu.
Będę swoją akcję informacyjną kontynuował. Może wespół wzespół dolecimy do 14 procentowej frekwencji...
Więcej w
blogu Konrada Niklewicza