http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tolerancja także dla krzyża

Jerzy Stępień*
2009-11-08, ostatnia aktualizacja 2009-11-08 19:23

Wolność religijna polega na tym, że w przestrzeni publicznej każdy obywatel może manifestować swoje religijne przekonania - o wyroku Trybunału w Strasburgu w sprawie krzyży mówi były prezes Trybunału Konstytucyjnego


Fot. ELISA LOCCI/EMMEVI PHOTO EMMEVI
Katarzyna Wiśniewska: Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że krzyże w klasach szkolnych naruszają "prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami" oraz wolność religijną uczniów. Jak pan ocenia ten wyrok?

Jerzy Stępień*: To nieporozumienie. Moim zdaniem ten wyrok to przejaw prawa do nietolerancji. Wolność religijna zakłada tolerancję dla innych religii. A tolerancja polega na tym, że godzimy się na wielokulturowość i wieloreligijność w przestrzeni publicznej. Nie narzucamy nikomu swoich symboli, lecz oczekujemy, że będą one tolerowane przez innych. Orzeczenie Trybunału idzie w poprzek tej filozofii.

Z uzasadnienia wyroku wynika, że uczeń w szkole znajduje się niejako w sytuacji przymusowej, jeśli w szkole publicznej wisi krzyż. Co z osobami, dla których krzyż nie jest znakiem obojętnym, ale wręcz wrogim?

- Mają doskonałą okazję, żeby uczyć się tolerancji. Byłoby najlepiej, gdyby społeczność szkolna zdecydowała się na umieszczenie znaków innych religii - półksiężyca, gwiazdy Dawida - w salach lekcyjnych, jeśli pojawiłyby się takie postulaty. Gdyby przedstawiciel prawosławia chciał, by w klasie powieszono krzyż prawosławny, jestem przekonany, że nie napotkałby przeszkód. Pierwszy by tam pojechał, żeby szkołę do tego przekonywać. W Polsce katolicyzm nie jest religią panującą, państwową, nie sądzę zatem, żeby na tym tle były jakieś problemy. Chyba że komuś zależy, żeby wywoływać wojnę religijną.

Idąc za rozumowaniem Trybunału, trzeba by uznać, że nie ma podstaw prawnych do funkcjonowania znaków religijnych w przestrzeni publicznej.

Czy wyrok oznacza, że wieszanie krzyży w klasach będzie zakazane albo że krzyże muszą zniknąć ze szkół?

- Orzeczenia Trybunału w Strasburgu zawsze wiążą w konkretnej sprawie, nie mają znaczenia powszechnego. To orzeczenie nie będzie więc miało wpływu na aktualny stan prawny danego kraju. Regulacje dotyczące symboli religijnych leżą w gestii szkół.

Gdy któryś z rodziców oznajmi, że się nie zgadza na obecność krzyża w klasie, bo rani on jego uczucia religijne, być może szkoła takie stanowisko uszanuje albo przejdzie nad tym do porządku dziennego. Ewentualnie wyrok ten - jeśli zostanie utrzymany - mógłby dawać podstawy do przeniesienia dziecka do szkoły, w której nie ma krzyży w salach. Jeśli Trybunał wydałby kiedyś analogiczny wyrok wobec Polski, efekt byłby taki, że państwo zapłaci grzywnę, i to niewielką: państwo włoskie ukarano 5 tys. euro, to kara symboliczna.

Skąd w takim razie to oburzenie? Kościół zareagował ostrymi protestami. Hierarchowie sugerują, że to zamach na chrześcijaństwo.

- Ludzie zaniepokoili się, że wyrok oznacza prawny zakaz wieszania krzyży. Mało kto zauważył też, że mamy do czynienia z wyrokiem sądu pierwszej instancji, rząd włoski zapowiedział odwołanie. Rozstrzygnięcie Wielkiej Izby może być zupełnie inne, a przynajmniej niuansujące.

Obrońcy krzyża we Włoszech używali argumentacji, że krzyż to symbol kultury czy tradycji, dlatego nie narusza wolności sumienia. Podobnie było w Polsce. W 1998 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi oddalił skargę na obecność krzyża w sali obrad rady gminy. Argumentowano, że krzyż jest symbolem związanym z historią.

- Nie zgadzam się z taką argumentacją. Nie ma podstaw, by nazywać krzyż znakiem tożsamości kulturowej i na tej podstawie domagać się jego obecności w przestrzeni publicznej. Krzyż to z całą pewnością znak religijny. Oczywiście dwanaście gwiazd Unii Europejskiej też pierwotnie było symbolem religijnym, ale ten akurat znak stał się częścią tożsamości europejskiej w ogóle, praktycznie przestał mieć znaczenie religijne. Po wyroku Trybunału taki sposób obrony krzyża będzie niemożliwy, z tego punktu widzenia to pozytywne, ale tylko z tego.

Ten wyrok zmienia dotychczasową perspektywę patrzenia na problemy ze styku porządków świeckiego i religijnego.

- Uważam, że zmienia na niekorzyść. Wolność religijna polega na tym, że w przestrzeni publicznej każdy obywatel może manifestować swoje religijne przekonania. Wedle modelu francuskiego poglądy religijne można ujawniać w domu, a w przestrzeni publicznej nie ma miejsca na symbole religijne. Nie tędy droga.

Krzyże w klasach czy urzędach publicznych to część sporu o model społeczeństwa wieloreligijnego. Jeśli nie francuski, to jaki?

- Proponuję model polski. Żyjemy w państwie, które po raz pierwszy w Europie wprowadziło tolerancję religijną. W I Rzeczypospolitej nie było aktów nietolerancji, atmosfera dla funkcjonowania wszystkich religii była bardzo dobra. W XVI, XVII wieku kraje Europy Zachodniej miały w Polsce korespondentów, którzy uważnie śledzili obrady naszego Sejmu. Zadziwiało ich, że wiele religii może tak zgodnie koegzystować.

Prasa francuska czy angielska była pełna informacji na ten temat, nawet Niemcom nie mieściło się w głowie, tam rządziła przecież zasada "Cuius regio, eius religio".

W krajach protestanckich religia stawała się zawsze religią państwową. My mieliśmy Zygmunta Augusta, który powiedział: "Nie będę królem waszych sumień". Nasza konfederacja warszawska to akt tolerancji, który został wpisany na listę dziedzictwa kultury światowej.

Ale w 1995 r. Niemiecki Trybunał Konstytucyjny orzekł, że urzędowy przymus wieszania krzyży w szkołach jest sprzeczny z konstytucją, narusza zasadę wolności religijnej.

- Faktycznie, jeśli używa się narzędzi państwowych, urzędowych do przeforsowania takich decyzji, jest to niekonstytucyjne. W Polsce nie znam jednak przypadków, by burmistrz powiesił krzyż w szkole wbrew woli rodziców. Poza tym w Polsce mieliśmy do czynienia z przywracaniem krzyża, gdyby go wprowadzono w przestrzeń, w której nigdy nie był obecny, to sam miałbym wątpliwości, ale przecież krzyże zdjęli komuniści, manifestując postawę nietolerancyjną.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 185 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    38 głosów

FBI prześwietliło Jobsa

W 1991 roku administracja prezydenta George'a Busha seniora rozważała zatrudnienie Steve'a Jobsa. FBI sprawdziło wtedy dokładnie Jobsa, a teraz upubliczniło tamte informacje

Obama walczy o pigułkę

Nawet niektórzy demokraci nie zgadzają się z rozporządzeniem prezydenta Baracka Obamy, które zmusza pracodawców do zapewnienia pracownikom darmowej antykoncepcji

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy