http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Świąteczna >  Europa

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Świąteczna

Rewolucja i skandal zła

Adam Michnik
2009-10-29, ostatnia aktualizacja 2009-10-23 18:12

Śmierć tyrana 1. Ludwik XVI, zwany teraz obywatelem Ludwikiem Kapetem, został zgilotynowany 21 stycznia 1793 r.
Śmierć tyrana 1. Ludwik XVI, zwany teraz obywatelem Ludwikiem Kapetem, został zgilotynowany 21 stycznia 1793 r.
Fot. Lylho/Leemage

"Rewolucyjne namiętności są wiecznie nienasycone i żaden rewolucyjny projekt nie jest dość radykalny". Tę formułę Bronisława Baczki dedykuję wszystkim, dawnym i obecnym, amatorom rewolucji. Także sobie

ZOBACZ TAKŻE
Carl Schmitt nie cierpiał ducha oświecenia. Widział w nim wroga religii i Kościoła. "Jak długo oświeceniowa idea ludzkości - pisał - kryła w sobie pierwotną siłę, jej zwolennicy mieli odwagę głosić ją i realizować w bezkompromisowy, czasami nieludzki sposób. Filozofowie humanizmu w XVIII wieku głosili oświeceniowy despotyzm i dyktaturę rozumu. Byli zarozumiałymi arystokratami".

Dzisiejsi wielbiciele Schmitta chętnie powtarzają te zarzuty, dorzucając jeszcze odpowiedzialność oświecenia za upadek dobrych obyczajów, złowrogi sceptycyzm, relatywizm, pesymizm moralny i libertynizm.

Tymczasem oświecenie to - według Immanuela Kanta - "odwaga posługiwania się własnym rozumem". Tylko tą drogą można pokonać barbarzyństwo.

Bronisław Baczko, autor znakomitych prac na temat wieku świateł, zwraca uwagę, że istniały głębokie podziały w świecie ówczesnych humanistów: duch sceptycyzmu zmagał się z duchem utopii, Rousseau z Wolterem, oświecenie "wysokie" filozofów z oświeceniem "niskim" pamfletów czy książek pornograficznych. Swoiste pęknięcie - pisze Baczko - obecne jest w myśli Woltera, który z jednej strony dowodzi, że "wszystko jest znośne", ale z drugiej zmaga się z nieuchronną obecnością zła w świecie ludzkim.

Wolter nie mógł pogodzić się z przypadkową i absurdalną śmiercią i nie mógł nie dostrzec, że świat jest pełen ludzi "bezwzględnie podłych, którzy znajdują przyjemność w szkodzeniu społeczeństwu". Jednak tenże Wolter wierzył, że można przeciwstawić się "łajdactwu". Bronisław Baczko wierzył w to samo przez całe życie, chociaż w różnych czasach w różny sposób. Wierzy w to do dzisiaj - dlatego pisze to, co pisze.

I

W to samo - w możność przeciwstawienia się złu - wierzyli przywódcy rewolucji francuskiej. Wszelako w odróżnieniu od Woltera rewolucjoniści uwierzyli, że realizując idee oświecenia - zdołają zbudować świat wolny od zła. Realizacja utopii Rousseau była trwale wpisana w wyobraźnię rewolucjonistów.

Refleksje nad fenomenem rewolucji należą do najważniejszych tematów XX wieku. Rewolucje fascynowały i nadawały sens życiu, wyzwalały i obalały tyranów, przynosiły wolność i rodziły zniewolenie, bywały kataklizmem pełnym okrucieństw i ruszały z posad bryłę świata.

Rewolucje pożerały swych ojców i swoje dzieci. Ale przynosiły też nadzieje wykluczonym, poniżonym, dyskryminowanym - tym wszystkim, których potrzaskały koła Wielkiej Historii.

"Jesteśmy z pokolenia wojennego - opowiadał Bronisław Baczko, autor przenikliwych prac o rewolucji francuskiej. - Naszym fundamentalnym doświadczeniem była i jest II wojna światowa, czyli zerwanie. W sensie historycznym i egzystencjalnym tego słowa: rodziny wymordowane, studia przerwane, domy zburzone. Jesteśmy pokoleniem, które zetknęło się z próżnią".

Tę próżnię wypełniała wiara w rewolucję i komunizm; wiara, że można uwolnić świat od zła; zło miało przecież twarz Adolfa Hitlera. Brutalna empiria pokazała jednak, że zło jest nieusuwalnym składnikiem w tej ludzkiej kondycji. Dlatego Bronisław Baczko tak uparcie powracał do zła rewolucji i do skandalu Zła.

II

"Kiedy stajemy się komunistami, mając za sobą lat osiemnaście - wspominał już w 1956 r. Leszek Kołakowski, przyjaciel Bronisława Baczki - niezachwianą ufność do własnej mądrości oraz garstkę nieprzemyślanych a przecenionych doświadczeń uzyskanych w Wielkim Piekle wojny - bardzo niewiele myślimy o tym, że komunizm jest nam potrzebny w celu uzgodnienia stosunków produkcyjnych z poziomem sił wytwórczych".

Czym był tedy komunizm? Był "mitem lepszego świata, niejasną nostalgią za życiem ludzkim, negacją zbrodni i poniżenia oglądanych w nadmiarze, królestwem wolności i swobody, posłaniem wielkiej odnowy, wizją istnienia".

"Mamy zatem - konkludował Kołakowski - przed sobą cel, który usprawiedliwia wszystko. (...) Nie cierpimy tych, którzy głosikiem czystym i dźwięcznym jak śpiew kastratów nawołują nas do umiaru i ostrożności, a w dniach pełnych świeżej krwi znają tylko jedno hasło: myjcie ręce, myjcie ręce".

Myślę, że Bronisław Baczko, tak jak wielu innych intelektualistów tej formacji i generacji, mógłby podpisać się pod tymi słowami. Sam pisał o rewolucji, że "zaciera granice między publicznym a prywatnym, upolitycznia wszystkie konflikty, od wszystkich i każdego z osobna żąda totalnego zaangażowania (...), powołuje się na legitymację dawniejszą niż porządek prawny, wyraża się poprzez przemoc, burzącą zarazem dawny porządek i stwarzającą nowy świat (...); nie przyznaje wolności wrogom wolności, polaryzuje stanowiska i upodabnia politykę do pola bitwy, na którym wrogie obozy wydają sobie walkę na śmierć i życie: trzeba wybierać między rewolucją i kontrrewolucją, letni i obojętni podejrzani są o zdradę".

Rewolucja musi bowiem "radykalizować się nieprzerwanie, na każdym z jej etapów zawsze znajdą się rewolucyjni fundamentaliści, dla których rewolucja nie jest zakończona, dopóki nie zrealizuje swego ostatecznego celu, wszystkich swoich obietnic. Rewolucyjne namiętności są wiecznie nienasycone i żaden rewolucyjny projekt nie jest dość radykalny, by nie popaść w podejrzenie o moderantyzm" (z eseju w przekładzie Moniki Milewskiej).

Tę znakomitą - zwięzłą i klarowną - formułę Bronisława Baczki należy zadedykować wszystkim - dawnym i obecnym - amatorom rewolucji.

Dedykuję ją przeto samemu sobie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.3

38 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne