http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jedyna rzecz bezcenna - honor

Józef Beck w 1939 r.
2009-05-02, ostatnia aktualizacja 2009-05-30 12:03

"My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor" - tę mowę, o której wszyscy uczyliśmy się w szkole, minister spraw zagranicznych Józef Beck wygłosił równo 70 lat temu, 5 maja 1939 r.

Jozef Beck (1894-1944)
Fot. ADM
Jozef Beck (1894-1944)
Wysoka Izbo !

Korzystam ze zebrania Parlamentu, ażeby uzupełnić pewne luki w mojej pracy, jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach.

Bieg wydarzeń międzynarodowych uzasadniałby może więcej wypowiedzi ministra spraw zagranicznych niż moje jedyne exposé w Komisji Spraw Zagranicznych Senatu. Z drugiej strony, ten właśnie szybki bieg wydarzeń skłaniał mnie do odraczania deklaracji publicznej do czasu, w którym główne zagadnienia naszej polityki przyjmą bardziej dojrzałą formę.

Konsekwencje, wynikające z osłabienia zbiorowych instytucji międzynarodowych i z głębokiej rewizji metod pracy między państwami, które zresztą niejednokrotnie w Izbach sygnalizowałem, spowodowały otwarcie całego szeregu nowych problemów w różnych częściach świata. Proces ten i jego skutki dotarły w szeregu ostatnich miesięcy aż do granic Rzeczypospolitej.

To, co najogólniej o tym zjawisku można powiedzieć, streszczam w określeniu, że stosunki między poszczególnymi państwami nabrały bardziej indywidualnego charakteru, więcej własnego oblicza. Osłabione zostały normy ogólne.

PO PROSTU ROZMAWIA SIĘ CORAZ BARDZIEJ BEZPOŚREDNIO OD PAŃSTWA DO PAŃSTWA.



Jeśli o nas chodzi - zaszły wydarzenia bardzo poważne. Z jednymi państwami kontakt nasz stał się głębszy i łatwiejszy, w innych wypadkach powstały poważne trudności. Biorąc rzeczy chronologicznie, mam tu na myśli w pierwszej linii NASZĄ UMOWĘ ZE ZJEDNOCZONYM KRÓLESTWEM, Z ANGLIĄ.

(oklaski)

Po kilkakrotnych kontaktach w drodze dyplomatycznej, które miały na celu określenie zakresu naszych przyszłych stosunków, doszliśmy przy okazji mej wizyty w Londynie do Bezpośredniej Umowy, Opartej O Zasady Wzajemnej Pomocy W Razie Zagrożenia Bezpośredniego Lub Pośredniego Niezależności Jednego Z Naszych Państw. Formuła umowy znana jest panom w deklaracji premiera Neville Chamberlaina z 6 kwietnia, deklaracji, KTÓREJ TEKST ZOSTAŁ UZGODNIONY I WINIEN BYĆ UWAŻANY ZA UKŁAD ZAWARTY MIĘDZY OBYDWOMA RZĄDAMI.

Uważam za swój obowiązek dodać tu, że sposób i forma wyczerpujących rozmów, przeprowadzonych w Londynie, dodają umowie wartości szczególnej. Pragnąłbym, aby polska opinia publiczna wiedziała, że spotkałem ze strony angielskiej mężów stanu nie tylko głębokie zrozumienie ogólnych zagadnień polityki europejskiej, ale TAKI STOSUNEK DO NASZEGO PAŃSTWA, KTÓRY POZWOLIŁ MI Z CAŁĄ OTWARTOŚCIĄ I ZAUFANIEM PRZEDYSKUTOWAĆ WSZYSTKIE ISTOTNE ZAGADNIENIA BEZ NIEDOMÓWIEŃ I WĄTPLIWOŚCI.

(oklaski)

Szybkie ustalenie zasady współpracy angielsko-polskiej możliwe było przede wszystkim dlatego, że wyjaśniliśmy sobie wyraźnie, iż tendencje obu Rządów są zgodne w podstawowych zagadnieniach europejskich; NA PEWNO ANI ANGLIA, ANI POLSKA NIE ŻYWIĄ ZAMIARÓW AGRESYWNYCH w stosunku do nikogo, lecz RÓWNIEŻ STANOWCZO STOJĄ NA GRUNCIE RESPEKTU DLA PEWNYCH PODSTAWOWYCH ZASAD W ŻYCIU MIĘDZYNARODOWYM.

(oklaski)

Równoległe deklaracje kierowników politycznych strony francuskiej stwierdzają, że jesteśmy zgodni między Paryżem a Warszawą co do tego, że skuteczność działania naszego obronnego układu nie tylko nie może być osłabiona przez zmianę koniunktury międzynarodowej, lecz przeciwnie - że UKŁAD TEN STANOWIĆ POWINIEN JEDEN Z NAJISTOTNIEJSZYCH CZYNNIKÓW W STRUKTURZE POLITYCZNEJ EUROPY.

(oklaski)

Porozumienie polsko-angielskie przyjął pan kanclerz Rzeszy Niemieckiej za pretekst do jednostronnego uznania za nieistniejący układu, który pan Kanclerz Rzeszy zawarł z nami w roku 1934.



Zanim przejdę do dzisiejszego stadium tej sprawy, pozwolą mi panowie na krótki rys historyczny.

Fakt, że miałem zaszczyt brać czynny udział w zawarciu i wykonaniu tego układu, nakłada na mnie obowiązek jego analizy. Układ z 1934 r. był wydarzeniem wielkiej miary. Była to próba dania jakiegoś lepszego biegu historii między dwoma wielkimi narodami, próba wyjścia z niezdrowej atmosfery codziennych zgrzytów i szerszych wrogich zamierzeń, w kierunku wzniesienia się ponad narosłe od wieków animozje, w kierunku stworzenia głębokich podstaw wzajemnego poszanowania. Próba sprzeciwiania się złemu jest zawsze najpiękniejszą możliwością działalności politycznej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Białoruś oskarża Polskę o finansowanie zamachu stanu

Tak twierdzi reżimowa telewizja Białoruś 1. Powołuje się przy tym na sfałszowaną depeszę polskiego MSZ

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego