http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W roku 2060 Polska będzie mocarstwem

Andrzej Lubowski
2009-04-13, ostatnia aktualizacja 2009-04-10 15:09

Wojnę rozpocznie atak Japonii na amerykańskie strategiczne cele w przestrzeni pozaziemskiej 24 listopada 2050 r., w Święto Dziękczynienia. Z tej wojny Polska wyjdzie jako wielki wygrany, jednak jej straty będą sięgać kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Polska przejmie port w Rijece i bazy w zachodniej Grecji

Wbrew obiegowym tezom era dominacji USA dopiero się zaczyna, twierdzi Friedman.
AP/RICHARD DREW
Wbrew obiegowym tezom era dominacji USA dopiero się zaczyna, twierdzi Friedman.
Rosjanie nie zdecydują się na bezpośredni atak. Będą natomiast wywierać presję na USA w innych częściach Europy, na przykład próbując destabilizować kraje na swej zachodniej granicy, takie jak Słowacja czy Bułgaria
Fot. STR AP
Rosjanie nie zdecydują się na bezpośredni atak. Będą natomiast wywierać presję...
Niespodziewane zawirowania w światowej gospodarce osłabiły apetyt na przewidywanie najbliższej przyszłości. Prognozy bardziej odległe są mniej ryzykowne. Mało kto jednak próbuje kreślić polityczny scenariusz świata za lat 50 czy 100. Takiego zadania podjął się George Friedman w świeżo wydanej książce „The Next 100 Years. A Forecast for the 21st Century ” („Następne sto lat. Prognoza na XXI w.”). Friedman to założyciel i szef Stratfor, czołowej prywatnej agencji wywiadu i prognozowania z siedzibą w Austin w Teksasie. Nazywa się ją czasem Shadow CIA, choć mnóstwo w tym przesady, a krytycy mówią, że jej opracowania to często koktajl analizy faktów i science fiction.

"The Next 100 Years" zawiera scenariusze zaskakujące, czasem wręcz szokujące. Sam autor przypomina, że należy być gotowym na niespodzianki. Kto w 1800 r. przewidział, że sto lat później Stany Zjednoczone będą światową potęgą; kto w 1970 r. przewidział, że w 2007 r. Chiny znajdą się na czwartym miejscu w świecie pod względem PKB? Historia dostarcza wielu dowodów, że tak zwany zdrowy rozsądek to zwykle kiepskie narzędzie przewidywania przyszłości.

W książce Friedmana prominentne miejsce przypada Polsce. Jego scenariusz przewiduje, że wiek XXI będzie czasem umacniania się pozycji Stanów Zjednoczonych, osłabienia Rosji i Chin i pojawienia się, już w połowie wieku, nowych potęg, spośród których Japonia, Turcja i Polska odegrają rolę szczególną.

Pax Americana

Wbrew obiegowym tezom era dominacji USA dopiero się zaczyna, twierdzi Friedman. Dziś ich PKB jest wciąż większy niż Japonii, Chin i Niemiec razem wziętych. Amerykańska marynarka wojenna jest silniejsza niż łącznie flota reszty świata. Stulecie USA zaczęło się, pisze Friedman, w grudniu 1991 r., kiedy upadł Związek Sowiecki, ale XXI w. zaczął się naprawdę dziesięć lat później - 11 września 2001 r. Od tego czasu mówi się, że Ameryka i świat muzułmański będą zmagać się ze sobą przez stulecie.

To bzdura - powiada autor. Celem al Kaidy było nie tylko pokazanie słabości Ameryki, ale podważenie rządów w krajach muzułmańskich, które współpracują z Ameryką, takich jak Egipt, Arabia Saudyjska, Pakistan czy Indonezja. I to się nie powiodło, niezależnie od tego, jak chaotyczna i często nieefektywna była amerykańska odpowiedź. Dziś te zmagania wydają się konfliktem na generacje, ale za kilkanaście lat inne wyzwania usuną go w cień.

Potencjalnych źródeł geopolitycznych trzęsień ziemi w bieżącym stuleciu Friedman upatruje w pięciu regionach:

•  basen Pacyfiku. Azjatycka jego krawędź to kraje zależne od handlu, a więc dostępu do oceanu, który kontroluje flota amerykańska. Chiny i Japonia mogą próbować kwestionować hegemonię USA w tym rejonie.

•  Eurazja. Rosja znalazła się z punktu widzenia geopolityki w trudnej sytuacji. Jeśli nie zdoła poszerzyć swej strefy wpływów, grozi jej rozpad. Próby ekspansji mogą jednak wywołać konflikt ze Stanami Zjednoczonymi i Europą.

•  Europa. Mówienie o niej jako o jednolitym organizmie jest iluzją. Jest to zbiór narodów, które kierują się indywidualnymi interesami.

•  Świat islamu. W dłuższej perspektywie zdaniem Friedmana problemem jest nie tyle chaos w tym świecie, co możliwość pojawienia się państwa, które niezależnie od ideologii mogłoby stworzyć rdzeń koalicji. Historycznie największą siłą świata muzułmańskiego była Turcja - i to ona wydaje się najbardziej prawdopodobnym aktorem zdolnym tę rolę odegrać.

•  Pogranicze USA i Meksyku. Do odegrania krytycznej roli predestynuje Meksyk jego położenie.

Chiny

Podczas swego spektakularnego rozwoju Chiny stały się wielkim importerem surowców i gigantycznym eksporterem. Każde osłabienie popytu zewnętrznego boleśnie dotyka tę gospodarkę i może doprowadzić do destabilizacji kraju, którego różne części niewiele ze sobą łączy. Interesy Szanghaju i innych ośrodków przemysłu na chińskim wybrzeżu zależą bardziej od tego, co się dzieje w Nowym Jorku czy Londynie, niż od Pekinu czy dalekiego interioru.

Reżim opiera się na dwóch filarach: biurokracji oraz kompleksie wojskowo-policyjnym. Trzeci filar, jakim była ideologia, praktycznie zniknął. Lojalność albo się kupuje, albo do niej zmusza. W razie poważnego kryzysu gospodarczego, który pociągnie za sobą nieuchronnie napięcia społeczne, rząd odwoła się do nacjonalizmu.

Najpierw Chiny zwrócą się przeciwko USA i Japonii, historycznym wrogom. Ale prawdopodobieństwo, że ta konfrontacja przybierze charakter militarny, jest znikome. Chiny mają zbyt słabą flotę. Z tego również powodu inwazja Tajwanu, nęcąca w teorii, w praktyce jest mało realna.

Najbardziej realny scenariusz dla Chin to zdaniem Friedmana osłabienie władzy centralnej w wyniku różnic interesów między prowincjami. Efektem byłby powrót do sytuacji sprzed Mao, którą charakteryzowała konkurencja, a nawet konflikty między prowincjami. Chinom nie starczy sił na agresywną politykę zewnętrzną. Pod ciężarem własnych problemów będą się raczej bronić przed innymi, niż atakować.

Rosja

Inaczej w przypadku Rosji, która czuje się zagrożona i mocno przegrana w wyniku geopolitycznych zmian w minionych dwóch dekadach. Rosja będzie w nadchodzących latach agresywnie spoglądać na zewnątrz - już dziś stanowi bezpośrednie strategiczne zagrożenie dla Europy. Nie jest zainteresowana jej podbojem, ale odzyskaniem kontroli nad terytorium dawnego ZSRR. Z rosyjskiego punktu widzenia jest to krok defensywny - próba ustanowienia pewnej minimalnej strefy wpływów. Ale taki krok miałby ogromny wpływ na losy co najmniej trzech krajów bałtyckich - członków UE.

Oczywiście kraje Europy Wschodniej nie chcą dopuścić do restauracji pozycji Rosji. Kluczową kwestią jest to, co może, i co zechce uczynić reszta Europy, a zwłaszcza Niemcy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 52 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':