http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nienawidzę, podziwiam, boję się

Anna Wolff-Powęska*
2011-07-17, ostatnia aktualizacja 2011-07-15 13:55

Propaganda pruska: Rosja to szarańcza, Hunowie. Młody Tomasz Mann: Rosja to dla Europy ratunek przed śmiercią duchową. W Rosjanach Niemcy budzili śmiech - i najwyższy szacunek

16 lipca 1941 r., 70 lat temu, wojska niemieckie zdobyły Smoleńsk. Od trzech i pół tygodnia trwał atak III Rzeszy na ZSRR. A jeszcze 24 grudnia 1939 r. Stalin pisał do Hitlera, że "przypieczętowana krwią przyjaźń narodów Niemiec i ZSRR ma wszelkie widoki, by zachować trwałość". Dziewięć dni przed agresją agencja TASS donosiła "o plotkach szytych grubą propagandą mocarstw wrogo nastawionych do Związku Radzieckiego oraz Niemiec i zainteresowanych rozprzestrzenianiem wojny".

Wzajemne stosunki Niemców i Rosjan to jedno z centralnych europejskich doświadczeń. Ani wyniszczająca wojna, ani zimnowojenna konfrontacja nie osłabiły siły ich wzajemnego przyciągania. Ambiwalencja i skrajność uczuć - wzajemnej fascynacji i pogardy - towarzyszyła im przez historię.

Bydło, kanibale

Pierwsze mgliste wyobrażenia o mieszkańcach państwa moskiewskiego powstały na podstawie relacji z podróży posłów cesarskich, kupców, uczonych w XVI w. Już wcześniej w pierwszym niemieckim leksykonie (1493) znalazła się uwaga o Rusach jako o "grubiańskim, niezdarnym ludzie". Philipp Nicodemus Frischlin, profesor poezji i historii, pisał o poselstwie z Moskwy, które przybyło do Regensburga: "Moskwicini ze scytyjskiego kraju. Zgromadzenie dzikie i straszniejsze od Turków, ponurzy ludzie, ponure spojrzenia. Poruszali się jak prymitywni cyklopi z góry Etna" (1576).

Cesarski poseł Sigismund von Herberstein w pierwszym znaczącym opisie carstwa rosyjskiego w języku niemieckim nieograniczoną władzę cara tłumaczył zbiorowym charakterem jego poddanych urodzonych jakoby do niewolnictwa (połowa XVI w.). Doniesienia dyplomaty cesarskiego o przebiegłości w handlu, barbarzyństwie ludu - leniwego, dzikiego, uzależnionego od alkoholu, który "nie kocha ani sztuk pięknych, ani nauki" - przyjęte zostały bezkrytycznie, służąc jako kanwa dla nieograniczonej fantazji pisarzy, którzy nigdy nie przekroczyli granic Rosji.

Wojna siedmioletnia (1756-63), kiedy to wojska rosyjskie zagroziły egzystencji państwa pruskiego, wyzwoliła prawdziwą falę rusofobii. Propaganda pruska postarała się o rozpowszechnienie na obszarze niemieckojęzycznym obrazu Rosjan jako potopu i szarańczy. Próbowała wystylizować ten międzynarodowy konflikt jako wojnę religijną przeciw protestantyzmowi. Pruski kaznodzieja Adolph D. Ortmann zdegradował Rosjan w duchu średniowiecznej krucjaty do "dzikich istot piekielnych", "bydła", "kanibali".

Literatura tych czasów uczyniła ich spadkobiercami Turków, w dyskursie humanizmu i baroku wcielenia antychrysta. Im bardziej identyfikowano Rosjan z Mongołami - wrogami chrześcijaństwa, potomkami Hunów - tym bardziej jaśniały przymioty żołnierzy pruskich. "Historia wojny siedmioletniej" napisana przez pruskiego kapitana Johanna Wilhelma Archenholza (1788) - według późniejszej opinii historyka literatury "ulubiona" książka "zarówno w bibliotekach, jak i toaletach" - należała do kanonu edukacyjnego Niemców aż do II wojny światowej, przekazując kolejnym generacjom odhumanizowany wizerunek Rosjan jako "Kałmuków" o "satanicznej żądzy mordu".

Otwarcie Rosji na świat przez Piotra Wielkiego, wzrastająca potęga carstwa rosyjskiego budziły zainteresowanie świata zachodniego, przede wszystkim niemieckich władców i elit, które odegrały znaczącą rolę w modernizacji Rosji. Leibniz reformował system rosyjskiej nauki, niemiecka arystokracja robiła karierę na petersburskim dworze na stanowiskach ministerialnych, administracyjnych, wojskowych.

Przełomowe znaczenie dla zbliżenia niemiecko-rosyjskiego miały wojny napoleońskie na progu XIX w. O ile jednak warstwy wyższe krajów protestanckich, głównie Prus, pielęgnowały obraz więzi z Rosją opartej na wspólnych interesach wyrosłych z rozbiorów Polski i na posiadaniu wspólnego wroga - Francji, o tyle tradycja ludowa niemieckich krajów katolickich przechowała ponury wizerunek.

W wielkiej armii Napoleona - ponad 400 tys. żołnierzy - która wyruszyła na podbój Rosji, znalazło się około 180 tys. żołnierzy niemieckich, głównie z Bawarii, Saksonii, Westfalii i Wirtembergii. Pamięć tych chłopskich synów, którzy po raz pierwszy opuścili swoje wsie i zobaczyli z bliska nieznany nawet z nazwy kraj, zdominowały obrazy głodujących żołnierzy, "wyszukanych męczarni" pod razami "pejczów dzikich Kozaków". Literatura wspomnieniowa pieczołowicie przechowywała wyobrażenia kraju "na krańcu świata", w którym dominowały zimno i nędza oraz bezwzględna w walce "wroga człowiekowi masa dzikich".

Ze śniegu, lodu i krwi

W XIX w. dotychczasowy rozdźwięk w postrzeganiu Rosji między warstwami panującymi a prostym ludem, między różnymi regionami niemieckimi został wzbogacony przez odmienność wizerunku rodzącej się rewolucyjnej lewicy i strażników tradycji monarchicznej. Tam, gdzie rusofobia zderzała się z rusofilizmem, nie było miejsca na trzeźwą analizę. Rosja stała się w okresie Wiosny Ludów metaforą wewnątrzniemieckich sporów o formę ustrojową państwa.

Znakiem rozpoznawczym obozu wolności i liberalizmu było widzenie w Rosji inkarnacji despotyzmu i ekspansji, kto zaś stawał w jej obronie, był zwolennikiem tradycyjnego porządku monarchicznego utwierdzonego Świętym Przymierzem Prus, Austrii i Rosji. Oba obozy spotykały się tam, gdzie na fali rodzących się uczuć narodowych trzeba było stworzyć obraz wroga i zagrożeń dla nieistniejących jeszcze zjednoczonych Niemiec. Dominował ton wytworzony na fali antyrosyjskiej publicystyki rewolucji francuskiej. Młody historyk Joseph Görres ostrzegał jeszcze w 1789 r. przed Rosją jako kolosem "ulepionym ze śniegu, lodu i krwi".

Karol Marks wyrażał życzenia radykałów, gdy pisał o oczekiwanej wojnie "rewolucyjnych Niemiec" z autokratyczną Rosją. Rewolucyjny patos mieszał się z utrwalonym już wizerunkiem Rosji. "Kölnische Zeitung" ostrzegała w czasie Wiosny Ludów przed nawałą "400 tysięcy barbarzyńców Azji". 4 sierpnia 1914 r. socjaldemokracja popierała w Reichstagu kredyty wojenne, odwołując się do wizji "bestialstw kozackich" grożących niemieckim kobietom i dzieciom.

Amunicji dostarczała przeszłość. Można było przypomnieć okrucieństwo Iwana Groźnego, ekspansję wystylizować na naturalną odwieczną skłonność rosyjską. Sięgano po teorie spiskowe, np. po "Testament Piotra Wielkiego, czyli zamiary Moskali zawojowania całego świata", rozpowszechniany przez propagandę napoleońską w Europie, mimo że już kilkadziesiąt lat wcześniej zostało wykazane, że to fałszerstwo.

Już pod koniec XIX w., w dobie rywalizacji mocarstw, obraz Rosji i Rosjan stapiał się w jedną całość: Zachód to wolność, Wschód to tyrania; tu Germanie, tam Słowianie; tu Europa, tam Azja. Nieludzka syberyjska ziemia stała się kalką myślową dla określenia "istoty rosyjskiej natury". Romantyzm niemiecki ze swą fascynacją starożytnością przyniósł też odkrycie germańskiej misji osadnictwa na wschodzie. Germanizacja Słowian, tych - według Hegla i Engelsa - "pozbawionych historii narodów", wydawała się historycznie uzasadniona. Niemiec miał wyruszyć na wschód po swoje.

Niemiec ośmieszany, Niemiec podziwiany

Dla duchowości i kulturowej tożsamości Rosjan Niemcy były najważniejszym punktem odniesienia w Europie. Katarzyna II sprowadziła niemieckich kolonistów na górne Powołże, gwarantując im liczne przywileje. Na rosyjskiej ziemi osiedlali się niemieccy kupcy, rzemieślnicy, najemni żołnierze.

Obserwowani z bliska, rosyjscy Niemcy budzili sprzeczne odczucia. Najstarsze drzeworyty z XVIII w. ukazują ich jako ludzi odrażająco skąpych. Wzbudzali lekceważenie jako ci, którzy nie uczą się języka rosyjskiego, wynoszą się swą uczonością - a jednocześnie budzili skrywaną zazdrość i szacunek. W zachowanych przysłowiach Niemiec to ten, kto "ma do wszystkiego narzędzie", kompetentny i pracowity gospodarz.

O ile prosty lud podziwiał i ośmieszał obcego na własnej ziemi, o tyle elity imperium rosyjskiego pozostawały konsekwentnie pod wrażeniem nauki i kultury niemieckiej. U progu XIX w. w Getyndze studiowało około 300 młodych Rosjan - była ona uczelnią najbardziej w Europie obleganą przez wyczulone na oświeceniowe ideały elity rosyjskie. Aleksander Turgieniew, który przygotowywał się tu do służby dyplomatycznej, pisał do ojca: "Oni są zimni", ale po latach wspominał: "Getyngo! Ty jesteś jeszcze teraz życiem mego zestarzałego serca".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':