http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Antysemityzm w ZSRR: rozjechani ciężarówką

Mirosław Czech
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-05 18:18

Stalin nie był rasistą. Jego masowe mordy miał przeżyć ten, kto został uznany za odpowiedni materiał do budowy "wspólnoty nowego typu" - wieloetnicznego narodu sowieckiego. Powojenne prześladowania Żydów - już po Zagładzie - odbywały się zgodnie z tą logiką

ZOBACZ TAKŻE
Do białoruskiego Mińska Solomon Michoels, dyrektor Żydowskiego Teatru Akademickiego w Moskwie i przewodniczący Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego, pojechał jako członek komitetu Nagród Stalinowskich. Miał wziąć udział w przeglądzie przedstawień teatralnych wysuniętych do tego najważniejszego w Związku Sowieckim wyróżnienia. Towarzyszył mu teatroznawca Władimir Gołubow-Potapow, z pochodzenia również Żyd.

Był 12 stycznia 1948 r. Michoels i Gołubow-Potapow zjedli obiad w towarzystwie sekretarza Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego Icka Fefera. Następnie poszli na spotkanie z republikańskim szefostwem partii komunistycznej, które zakończyli kolacją w towarzystwie Fefera oraz aktorów miejscowych teatrów. Po godz. 20 pożegnali się i za namową Gołubowa-Potapowa udali się do jego znajomego, "inżyniera Siergiejewa". Z nieznanych powodów wybrali się pieszo, choć mieli do swojej dyspozycji samochód z kierowcą.

Następnego dnia z rana ich zmasakrowane ciała znaleźli idący do pracy robotnicy. Po miesięcznym dochodzeniu specjalna grupa śledczych komendy głównej milicji sporządziła raport dla wiceszefa NKWD, osławionego rozprawą nad przywódcami Polskiego Państwa Podziemnego gen. Iwana Sierowa.

"Obydwa trupy były wciśnięte w śnieg, który 12 stycznia padał od wieczora przy porywistym wietrze. Odzież denatów, pieniądze, dokumenty i zegarki (w przypadku Michoelisa - złote) znajdowały się w stanie nienaruszonym. (...) Badanie sądowo-lekarskie trupów (...) wykazało, że śmierć Michoelsa i Gołubowa-Potapowa nastąpiła w rezultacie przejechania ich przez ciężki samochód ciężarowy. Denaci mieli połamane wszystkie żebra i rozerwaną tkankę płucną, Michoels - złamany kręgosłup, Gołubow-Potapow - kość miednicy. Obrażenia odniesione zostały za życia. (...) śmierć ... nastąpiła ok. godz. 20 w dniu 12 stycznia, w krótkim czasie od wyjściu z hotelu. (...) Żadnych danych wskazujących na to, że Michoels i Gołubow-Potapow zginęli z innej przyczyny niż przypadkowe ich przejechanie, śledztwo nie znalazło".

Michoelsowi zorganizowano pogrzeb państwowy. Wśród tysięcy osób, które przyszły złożyć hołd jego pamięci, była również Polina Żemczużyna - była minister przemysłu rybnego, była kandydatka na członka komitetu centralnego partii i żona Wiaczesława Mołotowa - osoby numer 2 w państwie. Półtora roku później Wieniamin Zuskin, dyrektor artystyczny teatru i przyjaciel Michoelsa, zeznał w śledztwie, że Żemczużyna miała mu powiedzieć: "To nie była przypadkowa śmierć, to nie wypadek. Zabili go". Nie powiedziała kto, ale on odniósł wrażenie, że chodziło o "organy sowieckie".

Żemczużyna się nie myliła.

Więźniowie specjalni nr 41 i 42

Stalin zaczął rozgrywać kartę żydowską dopiero po wybuchu wojny z III Rzeszą w 1941 r. Chodziło mu o wykorzystanie diaspory żydowskiej w USA i Wielkiej Brytanii na rzecz przyłączenia się Stanów Zjednoczonych do wojny. Ambasador sowiecki w Wielkiej Brytanii Iwan Majski oraz w USA Grigorij Umański (obaj pochodzenia żydowskiego) nawiązali kontakty z wyklętą do tej pory przez ZSRR Światową Organizacją Syjonistyczną kierowaną przez Chaima Weizmana, późniejszego pierwszego prezydenta Izraela.

Żydowski Komitet Antyfaszystowski miał firmować te zadania. Formalnie był organizacją społeczną podległą Sowinformowi, Sowieckiemu Biuru Informacyjnemu. W istocie kontrolę nad nim miały służby specjalne. Pomysłodawcą Komitetu Żydowskiego był Ławrientij Beria, wszechwładny szef NKWD. Chciał, by na jego czele stanęli uwięzieni w Moskwie przywódcy polskiego Bundu, żydowskiej partii socjalistycznej - Henryk Erlich i Wiktor Alter. Obaj siedzieli wtedy na Łubiance oskarżeni o zdradę ZSRR i szpiegostwo na rzecz państw zachodnich. W sierpniu 1941 r. skazano ich na karę śmierci zamienioną po kilku dniach na 10 lat pozbawienia wolności.

Beria osobiście nadzorował rozmowy. Erlich miał być przewodniczącym, zaś Alter sekretarzem Komitetu. Na zastępcę przewodniczącego Beria zaproponował Michoelsa jako reprezentanta Żydów sowieckich. Erlich i Alter dostali jeden warunek: wyjdą na wolność i podejmą działalność, jeśli przystaną na współpracę z NKWD. Po wahaniach zgodzili się, ale po wyjściu z więzienia "urwali się ze smyczy".

Nawiązali kontakty z przedstawicielami zachodnich ambasad, w tym z kierowanym przez prof. Stanisława Kota przedstawicielstwem rządu gen. Władysława Sikorskiego. Planowali powołanie oddziałów komitetu w państwach zachodnich oraz utworzenie w USA legionu żydowskiego do udziału w walce na froncie sowiecko-niemieckim. Zajęli się poszukiwaniem oficerów polskich zgładzonych przez Sowietów w Katyniu, Miednoje i Charkowie. W rozmowach z zachodnimi dyplomatami mówili o potrzebie zreformowania Sowietów, przekonując, że ich celem jest wyrwanie się z ZSRR. Alter chciał wyjechać do Wielkiej Brytanii, zaś Erlich - do USA.

W grudniu 1941 r. Erlich i Alter ponownie trafili na Łubiankę - tym razem jako "więźniowie specjalni" nr 41 i 42 - i zostali oskarżeni o szpiegostwo na rzecz III Rzeszy. Protestowały władze amerykańskie, organizacje żydowskie z całego świata, Albert Einstein, polski ambasador Stanisław Kot. Nic nie pomogło. Erlich nie wytrzymał psychicznie i w połowie maja 1942 r. powiesił się w celi. Altera rozstrzelano w lutym następnego roku.

Sowieci wdrożyli plan B. Przewodniczącym Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego został Michoels, sekretarzem i faktycznym szefem - Szachne Epsztejn, funkcjonariusz wywiadu sowieckiego. Kuratorem mianowano wiceministra spraw zagranicznych Solomona Łozowskiego pełniącego jednocześnie funkcję zastępcy szefa Sowinformu. W prezydium oprócz Michoelsa i Epsztejna znaleźli się m.in.: Fefer, inni poeci Szmuel Hałkin, Lejb Kwitko i Perec Markisz, prozaik Dawid Bergelson, fizjolog Lina Stern, prof. nauk medycznych Borys Szymielowicz.

Komitet wydawał w jidysz gazetę "Ejnikajt" oraz przejął wydawnictwo Der Emes. Wysyłał też ogromną liczbę artykułów do prasy zachodniej - komunistycznej, sympatyzującej z komunistami i oficjalnie niezależnej, choć opłacanej przez Sowietów.

Od czerwca do grudnia 1943 r. Michoels i Fefer odwiedzili USA, Meksyk, Kanadę, Wielką Brytanię i Palestynę. W Stanach Zjednoczonych gościli w kilkunastu miastach, spotkali się z Weizmanem, Albertem Einsteinem i Tomaszem Mannem. Złożyli świadectwo o eksterminacji Żydów przez III Rzeszę, przekonując zarazem, że w ZSRR antysemityzm został zupełnie wykorzeniony.

Z tej formy ich aktywności władze sowieckie były zadowolone.

Podświadome wrażenie

Gorzej wypadła ocena działalności Komitetu w samym ZSRR. Michoels dążył bowiem do przekształcenia go w reprezentację społeczności żydowskiej w miejsce zlikwidowanego w latach 30. "Jewkomu" - komisariatu do spraw żydowskich, i "Jewsekciji" - sekcji żydowskiej partii komunistycznej. Sygnałem, że zaczynają się problemy, stał się zakaz publikacji w Moskwie sztandarowego wydawnictwa komitetu - "Czarnej księgi" zbrodni nazistowskich na ludności żydowskiej. Amerykańskie wydanie "Czarnej księgi" ukazało się w 1946 r., lecz bez przedmowy Einsteina i mocno ocenzurowane. Wydanie sowieckie, którego redaktorami byli Ilja Erenburg i Wasilij Grossman, nie ukazało się nigdy. Zarzut główny brzmiał: "Czytelnik podświadomie odnosi wrażenie, że Niemcy prowadzili wojnę z ZSRR wyłącznie po to, by zniszczyć Żydów".

Nie przeszkodziło to jednak w wykorzystywaniu publikacji przez prokuraturę sowiecką podczas procesu norymberskiego.

Innym problemem w relacjach z władzami stała się idea powołania na Krymie autonomicznej republiki żydowskiej. Z błogosławieństwa Mołotowa Michoels i Fefer rozmawiali z przywódcami Żydów amerykańskich. Uzyskali deklarację wsparcia ze strony szefa organizacji pomocowej "Joint" Jamesa N. Rosenberga, który upatrywał w tym projekcie alternatywę wobec osadnictwa żydowskiego w Palestynie. W połowie lutego 1944 r. Komitet wystąpił do Stalina o utworzenie Żydowskiej SRR na Krymie. Sprawa nie wyszła poza rozmowy gabinetowe, chociaż, jak późnej zeznawali uczestnicy narad, rozdzielono już stanowiska we władzach republiki. Stalin traktował jednak problem instrumentalnie - chciał pomocy od diaspory żydowskiej. "Memoriał krymski" miał natomiast fatalne skutki dla jego autorów - w 1952 r. stał się głównym dowodem na "agenturalną działalność" działaczy Komitetu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Co się stało z Madzią?

Matka półrocznej Madzi z Sosnowca wyznała, że córeczka wyślizgnęła się jej w domu z kocyka i uderzyła główką w wysoki próg